Duże firmy coraz częściej dostrzegają potrzebę posiadania aplikacji mobilnych. Wiedzą, że przy niektórych usługach jej brak spotyka się z bardzo ostrymi reakcjami użytkowników. Jak sprostać tym wymaganiom?

Grafika główna artykułu to royalty free z Fotolia

Reakcja klientów mBanku na brak aplikacji do bankowości mobilnej.

Rodzaje aplikacji - czyli co możemy zbudować:

1. Aplikacje mobilne możemy podzielić na cztery główne grupy. Pierwsza z nich skupia się na rozwiązaniu konkretnego problemu jaki mają użytkownicy. Do tej grupy trafiają aplikacje, które albo są samodzielnymi produktami np. aplikacja do zadań Any.do, aplikacja pogodowa InstaWeather, aplikacje do wysyłania wiadomości Snapchat, WhatsApp, Listonic czy Yanosik. Do niej zaliczyć możemy także mobilne aplikacje dotyczące istniejących już usług, np. Facebook, Spotify, LinkedIn, Twitter, aplikacje bankowe czy polskie jakdojade.pl. Celem biznesowym tworzenia takich aplikacji jest generowanie dochodów np.: z reklamy, płatnej wersji, in-app purchases, abonamentów czy zakupu usług i towarów jak Uber i Allegro.

2. Drugą, również dużą i jednocześnie najbardziej dochodową grupą, są gry. Stworzenie dobrej gry wymaga zbudowania zaangażowania użytkowników, powrotów do aplikacji oraz ich odpowiedniej monetyzacji. Największym wyzwaniem jest zbudowanie systemu - ekonomiki gry, która z jednej strony angażuje użytkowników dając im odpowiedni poziom zabawy, a z drugiej dba o to, aby koszt pozyskania użytkownik (CAC – Customer acquisition cost) był niższy od zysku z pojedynczego użytkownika (LTV - Lifetime value). Tworzenie gier może wymagać wykorzystania innych rozwiazań technologicznych niż tworzenie aplikacji, przez co cały proces jest bardziej czasochłony, a tym samym bardziej kosztowny.

3. Trzecia grupa aplikacji, to takie, które wspomagają działanie biznesu, ale niekoniecznie w bezpośredni sposób generują zyski dla jej twórców. Do tej grupy zaliczamy np. aplikację Starbucksa, której celem jest zachęcenie użytkowników do częstszego odwiedzenia ich kawiarni, co w bezpośredni sposób przekłada się większą sprzedaż. W aplikacjach z tej grupy chodzi o „kupienie czasu”, “zwiększanie zaangażowania”, “zwiększenie świadomości marki”, czyli wciągnięcie użytkownika do aplikacji i wystawienie ich jak najdłużej na obcowanie z daną marką. Do tej grupy spokojnie możemy zaliczyć aplikacje marketingowe.

Wystarczy spojrzeć na aplikację Kapsel, która nawiązuje do haseł umieszonych pod kapslami napoju Tymbark i codziennie daje możliwość obejrzenia specjalnie wylosowanego hasła i podzielenia się nim ze znajomymi. Kolejnym ciekawym przykładem aplikacji wspomagającej działanie biznesu jest Przepisy.pl, która jest portalem promującym produkty marki Knorr.

4. Czwarta grupa (najbardziej specjalistyczna) to aplikacje wykorzystywane wewnętrznie do działania firmy. Ich celem jest optymalizacja zasobów oraz pracy ludzi. Jest bardzo mało przypadków opisujących dlaczego warto budować aplikacje przeznaczone dosłownie dla kilku pracowników. Do czego jednak mogą się przydać? Wyobraźmy sobie sytuację posiadania magazynu. Nasz pracownik, aby wydać produkt musi za każdym razem podejść do komputera, który znajduje się na samym końcu pomieszczenia. Aplikacja mobilna umożliwiająca szukanie lokalizacji produktów z poziomu telefonu oszczędzałaby, w ciągu dnia, co najmniej kilkanaście minut, zwiększyła efektywność pracy naszych ludzi i, w bezpośredni sposób, przełożyła się na dochody firmy. Często aplikacje tego typu to ogromny koszt (nawet kilkaset tysięcy złotych), brzydki interfejs i nieintuicyjne działanie, ale pomimo tych wad ich efektywność biznesowa jest niesamowita.

Platforma - czyli gdzie są nasi użytkownicy?

Pomysł na aplikację to nie wszystko. Trzeba ją zaprojektować, napisać, przetestować i wypuścić do ludzi. Mając już pomysł na aplikację i uzasadnienie biznesowe, warto zainteresować się gdzie są nasi użytkownicy. Po pierwsze musimy wybrać platformy, na które aplikacja powstanie. W Polsce biorąc pod uwagę ruch i liczbę sciągnięć generowanych przez urządzenia mobilne najpopularniejszy jest Android (około 70% rynku), później jest Windows Phone (około 20%), a na samym końcu iOS (około 10%). Pomimo tego, że urządzenia z systemem iOS patrząc na liczbę sprzedanych urządzeń w Polsce mają ok 5% udziału w rynku, to generują o wiele większy ruch niż wynika to z fizycznej liczby urządzeń. Patrząc na wyniki sprzedaż smartfonów smartfonów w trzecim kwartale tego roku w USA 57,3% rynku należy do Androida, 35,9% do iOS, 4,6% do Windows Phone, a dla pozostałych systemów tylko 2.1%. W TOP krajów w Europie (Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włoch, Hiszpania) 71,9% rynku należy do Androida, 14,6% do iOS, 9,8% do Windows Phone, a dla pozostałych systemów tylko 3,7%*. Patrząc na te liczby należy pamiętać o dwóch rzeczy – każdy z rynków ma inną specyfikę (np. Polska vs USA) oraz nasi potencjalni użytkownicy mogą np. znajdować się tylko na jednej platformie.

W kolejnych części artykułu dowiecie się więcej o projektowaniu, testowaniu, tworzeniu, marketingu, monetyzacji i rozwój aplikacji mobilnych.

Piotr Biegun

Piotr Biegun, założyciel Whalla Labs mobile software house specjalizującego się w aplikacjach mobilnych na platformy Windows Phone i Windows 8

Komentarze (0)