Dolina Krzemowa to miejsce, teoretycznie, najlepsze dla startupowców. Jest w nim klimat, który wszyscy starają się przenieść na swoje terytorium. Okazuje się jednak, że dzięki innowacyjnemu podejściu stara się ją wyprzedzić Izrael. Dowiedz się czego mogą nas nauczyć mieszkańcy tego kraju.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Izrael, określany “narodem startupów”, postrzegany jest również jako bliskowschodni odpowiednik Doliny Krzemowej. O potencjale gospodarki świadczy to, że funkcjonuje w nim ponad 3,5 tysiąca firm technologicznych, z których 60 notowanych jest na NASDAQ. Podobno duch przedsiębiorczości krąży we krwi Izraelczyków od najmłodszych lat. Poznaj cztery rzeczy, które powinieneś nauczyć się od nich.

1. Uciekaj od parków technologicznych

Serwis obserwatorfinansowy.pl w rozmowie z Saulem Singerem, dziennikarzem i współautorem książki “Start-up Nation”, dowiedział się o dwóch podstawowych błędach, które popełniają rządy chcąc wesprzeć przedsiębiorców. - Po pierwsze budują parki technologiczne, w których w ich mniemaniu start-upy będą zakładane. Nic bardziej mylnego - mówi Singer. Uważa, że innowacyjny młody biznes zamiast w takich ekskluzywnych enklawach, woli otwierać swoje biura tam, gdzie już tętni życie, kultura i gdzie można napić się dobrej kawy. - Innowacje lubią najfajniejsze części miasta, a nie te, które wskazuje im rząd - przekonuje.

2. Biznes dla badań, a nie badania dla biznesu

Według Singera kolejnym błędem organizacji rządowych, które mają wspierać przedsiębiorczość, jest domysł, że innowacyjność bierze się z wydatków na badania i rozwój. - To nieporozumienie, bo to wydatki na badania i rozwój biorą się z innowacyjności. To, że w Izraelu na badania i rozwój wydaje się 4,5 proc. PKB, czyli dwa razy więcej niż wynosi średnia w OECD [Organizacja Europejskiej Współpracy Gospodarczej - przyp. red.], wynika nie z rządowego dekretu, a z liczby i dynamiki start-upów - tłumaczy Saul Singer. Jak się okazuje na 10 tysięcy ankietowanych 140 mieszkańców Izraela zajmuje się badaniami. Dla porównania, w USA jest ich 85.

3. Idź do wojska

- Izraelska kreatywność hartowała się w stanie nieustannej niepewności. Naszą przedsiębiorczość kształtowała i kształtuje np. armia - tłumaczy Singer. Dodaje, że każdy obywatel Izraela musi odbyć obowiązkową służbę w wojsku – mężczyźni przez 3, a kobiety przez 2 lata. W jej trakcie ludzie wysyłani są na misje, gdzie realizują cele, uczą się balansowania między rozsądkiem a ryzykiem, poznają pracę w grupie i to czym jest przywództwo. W armii uczą się też skłonności do poświęceń. - Nabywają świadomość tego, że są na tym świecie idee, za które warto walczyć, dla których warto robić wyrzeczenia, a czasem nawet oddawać życie - mówi Saul Singer.

4. Spełniaj obietnice, mimo wszystko

Dan Senor, współautor książki “Start-up Nation” w wywiadzie dla CBN News, mówił, że dla Izraelczyków odniesienie sukcesu w biznesie jest traktowane jako forma patriotyzmu. Wspomina historię firmy ISCAR, tworzącą metalowe narzędzia, którą Warren Buffet kupił w 2006 roku. Kiedy Izrael ponownie zaatakowano, było zagrożenie, że Buffet wycofa się z transakcji. Szef ISCAR zadzwonił wtedy do niego i zapewnił: “Dla naszych klientów z całego świata i dla Ciebie, nie ma żadnej wojny”. Przekonywał, że mimo tego co się dzieje w kraju, nie będzie żadnych opóźnień. Tak mocno Izraelczycy cenią sobie słowo dane partnerowi w biznesie, że nie obchodzi ich wojna.

Komentarze (0)