Sklep internetowy działający w domenie .pl będzie trafiał do internautów w Polsce. To oczywiste. Jednak do kogo trafi strona z adresem .com czy .eu? O tym może zdecydować właściciel witryny.

Algorytm wyszukiwarki Google to jeden z najlepiej strzeżonych sekretów giganta z Mountain View. Nie jest jednak tajemnicą, że korporacja dąży do tego, by wyszukiwarka „widziała” sieć w sposób jak najbardziej zbliżony do tego, jak korzystają z niej zwykli internauci. Wielokrotnie wspominał o tym Matt Cutts, jeden z inżynierów Google, zajmując się walką ze spamem.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Użytkownik chętniej odwiedza strony zawierające wartościowe odpowiedzi na zadane pytania. Woli przeczytać tekst czytelnie podzielony na akapity i uporządkowany nagłówkami. W końcu będąc mieszkańcem danego kraju spodziewa się zobaczyć w wynikach wyszukiwania strony w swoim ojczystym języku.

Skąd Google wie, gdzie mieszkasz?

Istnieje kilka sygnałów, po których wyszukiwarka rozpoznaje kraj lub język, do którego jest kierowana strona. Należą do nich:

  • język w jakim jest napisana strona; 
  • lokalizacja serwera, określana na podstawie adresu IP;
  •  informacje z usługi Google Miejsca;
  • numery kierunkowe telefonów i waluta użyta na stronie.

Ważną wskazówką dla wyszukiwarki jest domena, pod którą działa witryna. Google wychodzi z założenia, że jeśli strona ma adres z końcówką .pl, to jest skierowana do internautów mieszkających w Polsce. Adresy zakończone na .cz są przeznaczone dla Czechów, .fr dla Francuzów itd.

W rezultacie internauci w Polsce widzą inne wyniki wyszukiwania niż użytkownicy z innych krajów nawet wtedy, gdy wpisują to samo zapytanie. Mechanizm ten jest nazywany kierowaniem geograficznym i wpisuje się we wspomniane dążenie Google do odwzorowania zachowania internautów. W końcu szukając informacji o konkretnym produkcie użytkownicy z Polski wolą przeczytać o nim w swoim języku.

Do kogo trafiają domeny .com?

W przypadku adresów z rozszerzeniem .pl sprawa jest zatem prosta. Wątpliwości mogą pojawić się w przypadku domen, do których trudno jednoznacznie przypisać kraj. Należą do nich końcówki .com, .eu czy .net. Z drugiej strony, często wykorzystuje się domeny narodowe dosyć egzotycznych krajów. Czy adres internetowy zakończony na .tv lub .co wyświetli się w wynikach wyszukiwania jedynie mieszkańcom Tuvalu i Kolumbii?

Zacznijmy od domen funkcjonalnych. Dla adresów zakończonych m.in. rozszerzeniami .com, .biz, .net, czy .info można określić kraj, z którego pochodzą odbiorcy strony. Podobne wskazanie można zrobić dla domen odnoszących się do kontynentów. Chodzi o domeny .eu i .asia. W przypadku niektórych domen narodowych wybranie kraju docelowego również jest możliwe. Pracownicy Google zauważyli, że takie końcówki jak .fm, .co, .tv, .me są często wykorzystywane do tworzenia oryginalnych adresów internetowych. Przykładowo w USA działa serwis About.me, pozwalający na tworzenie prostych stron-wizytówek. W Polsce dużą popularnością cieszą się domeny .tv, wykorzystywane dla serwisów wideo (np. Interia.tv).

Jak włączyć kierowanie geograficzne dla domeny?

Jeżeli sklep działa pod domeną .pl, nie trzeba niczego włączać. Strony w polskiej domenie domyślnie są kierowane na odbiorców z naszego kraju. W przypadku domen funkcjonalnych, takich jak .com, lub domen narodowych innych krajów (np. .tv), warto sprawdzić listę znajdującą się pod tym adresem:

Znajdziemy na niej domeny, dla których można określić kraj, z którego pochodzą odbiorcy witryny. Warto zwrócić uwagę, że wśród domen narodowych, traktowanych przez Google jak domeny globalne, brakuje kilku końcówek, wykorzystywanych przez polskie strony. Jedną z nich jest .to (np. Chce.to), dlatego decydując się na adres w egzotycznej domenie, warto najpierw zapoznać się z tą listą.

Określenie kraju docelowego dla domeny nie jest trudne.

  1. Dodaj swoją stronę do Google Webmaster Tools i zweryfikuj ją. Niezbędne wskazówki znajdziesz na stronie narzędzia.
  2. Przejdź do zakładki „Ruch związany z wyszukiwaniem”. 
  3. W sekcji „Kierowanie międzynarodowe” możesz określić język i kraj odbiorców swojego sklepu.

Na podobnej zasadzie można określać odbiorców stron działających pod tzw. nowymi domenami. Już dziś na liście rozszerzeń z kierowaniem geograficznym znajdują się końcówki .museum czy .coop, wprowadzone w ostatnim czasie. Zanim jednak nowe domeny upowszechnią się w branży e- commerce, warto upewnić się, czy „stare” końcówki są właściwie wykorzystywane, by skutecznie dotrzeć do klienta w danym kraju.

Maciej Kurek

specjalista ds. marketingu i PR w Grupie Adweb

Zajmuje się rozwijaniem marki 2BE.pl, rejestrującej domeny internetowe i świadczącej usługi hostingowe dla biznesu. Prowadzi działania wizerunkowe i edukacyjne. Przybliża tematykę domen internetowych i ich roli w budowaniu marki w sieci.

Komentarze (0)