Z radością czytamy o sukcesach polskich startupów, z nutką zazdrości śledzimy ich rozwój i wyceny sięgające miliony złotych. To nas motywuje, pozwala analizować przyszłe potrzeby ludzkości, zastanowić się jakie będą i w jaki sposób je zaspokoić.

Często zapominamy o tym, że może po prostu się nie udać.

Zdjęcie główne artykułu by stock.tookapic.com

Analiza potrzeby

Dostrzegamy, że studenci chcą posiadać kolejnego Iphona, cieniutkiego AirMaca, bywać w fajnych dyskotekach, chcą żyć na bogato. Czyli na pewno chcą zapracować (czytaj: zarobić) na świetne ciuchy i gadżety. I jeszcze zauważamy, że najchętniej student pracowałby nie ruszając się sprzed komputera. Pomysł gotowy: internetowa agencja pracy, która będzie przyjmować zlecenia od przedsiębiorców i przekazywać je studentom. Zatem internauci będą np. oceniać design mebli, lajkować strony, pisać recenzje książek, wybierać nazwę firmy, itd.

Nasz pomysł na biznes

Jest pomysł, pozyskujemy inwestora, pomysłodawca także inwestuje pożyczone środki, powstaje biznesplan, na razie życzeniowy, bo trudno przewidywać reakcję rynku. Tworzy się aplikacja, wykonana zostaje gigantyczna praca, aby „załatwić” wszelkie kwestie ZUS-owskie i podatkowe w relacjach przedsiębiorca-portal-student, pozyskiwani są pierwsi studenci i pierwsi zleceniodawcy.

Początki są niełatwe, gdyż trudno przekonać właścicieli firm do przydatności i efektów pracy studentów siedzących w fotelu i realizujących profesjonalnie zlecenia pomiędzy kolejnymi wpisami na fejsie. Niesamowity upór Pomysłodawcy skutkuje powolnym rozwojem serwisu, w efekcie kilkadziesiąt tysięcy studentów, kilkuset zleceniodawców, znaczna dotacja unijna i fundusz inwestycyjny wspierający startupy za pieniądze podatników - z drugą rundą finansowania. Wydawałoby się, że pełnia szczęścia.

Przykry finał

Powstaje kolejna wersja aplikacji, dodatkowi pracownicy, nowe pomysły. Potrzeba przełomu i wzrostu dwu-trzykrotnego przychodów, aby osiągnąć próg rentowności, co wydaje się być tak blisko. I wówczas, jak czasami bywa w życiu, Pomysłodawca – Szef projektu ląduje w szpitalu, najpierw tydzień potem, miesiąc, potem cztery miesiące L-4. Rada Nadzorcza i fundusz inwestycyjny są uspokojeni faktem, że chory Prezes odbiera maile w szpitalnym łóżku. Firma sypie się. Pomysłodawca wraca po sześciu miesiącach i rzutem na taśmę i … wyprowadza studentów z zacisza akademika, czyli przyjmuje prace realizowane „na mieście”. Pierwszy duży projekt, zaliczka 20.000 zł i … klapa, studenci nie wykonują zlecenia, bo święta, bo nie mam auta, bo … . Samotny, przegrany Pomysłodawca składa w grudniu 2015r. w Sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości z likwidacją majątku. Niestety ta historia jest prawdziwa.

Epilog

Inwestor, który pierwszy zainwestował w Spółkę proponuje, aby rozliczyć się z wierzycielami (kilkadziesiąt tysięcy zł zaledwie) i spróbować sprzedać aktywa: fajny portal, baza 80 tys. studentów, baza firm. Fundusz inwestycyjny odpowiada, że złotówki nie dołoży. Finał projektu: Pomysłodawca pozostaje „sam na sam „ z syndykiem i wierzycielami, a to, że ew. sąd orzeknie kilkuletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej to już Jego problem.

Wnioski

Dla funduszy inwestycyjnych

Sztuką jest wybrać startup z potencjałem, wesprzeć go gotówką, know-how i kontaktami. Lecz także sztuką jest umieć pomóc w tarapatach, w trakcie choroby lidera projektu przejąć zarządzanie, a w przypadku fiaska … po prostu posprzątać. Przynajmniej zadzwonić do doradcy restrukturyzacyjnego i poradzić się, która metoda prawnego wsparcia porażki biznesowej wydaje się być optymalna.

Dla startupowców

Szukaj swojej szansy w życiu, myśl o nowych produktach i usługach, próbuj je wdrożyć i pamiętaj, że nikt złego słowa nie powinien Ci powiedzieć, jeśli w przypadku klęski Twojego biznesu będziesz uczciwy, nie skrzywdzisz wierzycieli i skorzystasz z przepisów prawa.

Wystarczy, że będziesz wiedział, że jest aż siedem (!) procedur naprawczych lub likwidacyjnych:

  • o zatwierdzenie układu
  • przyspieszone układowe
  • układowe
  • sanacyjne
  • układ w upadłości
  • likwidacja przygotowana (pre-pack)
  • upadłość likwidacyjna.

Pierwszych sześć umożliwia zarówno kontynuowanie działalności jak i rozliczenie się z wierzycielami.

Ich nazw nie musisz pamiętać, ważne abyś miał ich świadomość. Zapamiętaj na zawsze, że aby dać sobie drugą szansę, musisz „posprzątać” po pierwszym podejściu. Nie wolno po prostu „porzucić” projektu, jego aktywów oraz wierzycieli i udać, że jesteś … bezradny i czekasz na syndyka, aby zamknąć projekt. Jeśli dostrzegasz problem, wygoogluj „licencjonowany doradca restrukturyzacyjny – miasto” i umów się na spotkanie. Przedyskutuj swoją sytuację. I najważniejsze na koniec: „Reaguj na pierwsze sygnały o zagrożeniu klęską Twojego projektu”.

Andrzej Głowacki

Prezes DGA S.A.

www.sanacjafirm.pl

Komentarze (0)