Dawno temu od jednego z doradców usłyszałem takie zdanie: „Na misję można wyjechać. Biznes musi być konkretny i poukładany, to nie miejsce na czary” – to był 2004 rok. Z drugiej strony dziś, 13 lat później, słowo misja stało się jednym z najbardziej nadużywanych i niezrozumianych słów w biznesie.

Tekst jest częścią akcji partnerskiej mającej na celu promocję bezpłatnych wydarzeń organizowanych w łódzkim i katowickim oddziale Idea Hub. Podczas szkoleń uczestnicy dowiedzą się o tym, jak od środka wygląda prowadzenie działalności gospodarczej. Więcej na ich temat na stronie wydarzenia.

Zdjęcie główne artykułu by pexels.com 

Młode firmy z aspiracjami prześcigają się w górnolotności wizjonerskich sloganów, myśląc, że mając szczytnie brzmiącą misję zdobędą większe zaufanie rynku i będą bardziej wiarygodni w oczach inwestorów. Tylko tak jak dziś każdy może zostać CEO zakładając działalność gospodarczą za prawie 500 zł na miesiąc przez pierwsze dwa lata, tak każdy dziś może mieć swoją misję – tylko po co?

Bo czy rzeczywiście o to chodzi, żeby wygrać konkurs na najbardziej globalny slogan? Czy może misja ma być narzędziem, które – no właśnie, które co? Dlatego najpierw odczarujemy samo słowo, a potem zobaczymy, jak je wykorzystać do rozwoju firmy.

Dostrojenie

W zeszłym roku byłem jurorem w dwóch inicjatywach biznesowych dla nastolatków. W jednej z grup, nastolatek o imieniu Michał, CEO z bujną grzywą na czole zaczął prezentację. Misją ich biznesu było łączenie pokoleń przy użyciu najnowszej nauki i technologii. Namalował obraz przyszłości, w której starsi ludzie, stanowiący znaczącą część populacji, będą chcieli dalej aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym i zawodowym. Jednakże ich największą przeszkodą miała być ulotna pamięć.

Zespół 14 latków zaproponował rozwiązanie wsparte technologią i neurologią, które miało rozwiązać ten problem. To właśnie ta misja towarzyszyła zespołowi podczas całej prezentacji. Była obecna w decyzjach i długoterminowych planach, jednocząc ich samych. Zaproponowany produkt był konsekwentnym jej odzwierciedleniem. Jack Welch nazywa to dostrojeniem. Oczywiście wtedy to była zabawa, lecz już 14-latkowie czuli, że zjednoczenie wokół wyznaczonego kierunku będzie im potrzebne do tego, żeby mogli razem pracować i realizować swoje założenia. Wygrali konkurs.

Regularne informowanie rynku

Kiedy kilka lat temu jako CFO w jednej z firm starałem się o kilkadziesiąt milionów złotych finansowania inwestycji, wiedziałem, że misja i sposób jej realizacji będzie jednym z najważniejszych elementów podczas rozmów z potencjalnymi partnerami. Tą misją było podwojenie wartości firmy w ciągu następnych czterech lat zachowując najwyższe standardy w branży zarówno dla klientów, jak i pracowników. Firma już wówczas była warta kilkaset milionów złotych.

Zrobiliśmy pierwszą turę spotkań. Informowaliśmy o spójnej wizji firmy, jej misji, strategii i wartościach. Przedstawiliśmy zespół, plan wdrożenia, wyliczenia oraz mapy ryzyk wraz z sposobami ich zarządzania. Samych funduszy potrzebowaliśmy kilka miesięcy później, lecz już wtedy wiedzieliśmy, że o naszych zamiarach należy zawczasu należy powiadomić rynek. Czas pomiędzy prezentacją a momentem finansowania wykorzystaliśmy na regularne informowanie zainteresowanych postępami projektu.

Nazwałem marzenie

Kiedy nadszedł dzień ponownych rozmów, to co zapamiętano to spójna wizja tego, jak widzimy biznes i jego otoczenie w połączeniu z samą misją. Finansowanie uzyskaliśmy, pomimo globalnego kryzysu finansowego, gdzie praktycznie każda inicjatywa finansowania była zamrożona.

Pięć lat temu razem z zespołem zakładałem oddział firmy dla międzynarodowej organizacji. Moim marzeniem było to, żeby był to oddział inny od pozostałych. Oddział, który dawał pracownikom możliwości rozwoju, gdzie mogli czuć się dobrze i w którym mieli możliwość współtworzyć kulturę całej firmy. Dzięki temu zarówno pracownicy, jak i klienci mogli być zadowoleni. To marzenie nazwałem „corporate differently”. Marzenie, które wraz z zespołem z sukcesem wdrażałem przez ostatnie pięć lat.

Misja odpowiedzią

Niewątpliwie wiele razy misja oddziaływała na kształt moich zespołów, biznesu czy podejmowanych decyzji. Była kompasem zarówno na spokojnym, jak i na burzliwym morzu. Pomagała rozmawiać i zdobywać zaufanie inwestorów. Więc jaką taka misja ma być, żeby łączyła i inspirowała, a nie była tylko pustym zdaniem na slajdach i folderach?

W biznesie najważniejsza jest umiejętność zadawania trafnych pytań. A pytanie o misję Twojego biznesu powinno być tym najistotniejszym. Dlatego odpowiedź jest prosta. Wystarczy poszukać odpowiedzi na jedno pytanie. A potem konsekwentnie stosować w każdym działaniu firmy. Oto to pytanie: JAK CHCEMY ZWYCIĘŻAĆ W TYM BIZNESIE? Misja to właśnie odpowiedź na to pytanie.

Just do it

Nike chce zwyciężać poprzez ‘just do it’ (po prostu zróbmy to), Apple poprzez ‘think differently’ (myśl inaczej), coca-cola poprzez „refresh the world” (odświeżmy świat), facebook poprzez ‘give people the power to share and make world more open and accessible (dawać ludziom siłę do dzielenia się i tworzenia świata bardziej otwartym i dostępnym), Ikea: to create a better everyday life for many people (tworzymy codzienne życie lepszym dla wielu osób).

Właściwie na tym można by było zakończyć. Jest tylko jedno “ale”. Diabeł tkwi nie w tym czy odpowiemy na to pytanie, ale jak na nie odpowiemy. Więc jaka ta odpowiedź ma być?

1. Odpowiedź ma być prosta – wyrażenie, które będzie przyświecać codziennym działaniom zarówno w firmie, jak i poza nią, takie które można powtarzać wszędzie – podczas spotkań biznesowych, prezentacji czy spotkań towarzyskich.

2. Odpowiedź ma dotyczyć przyszłości – jacy chcemy być, do czego dążymy, a nie jacy byliśmy wielcy i jakie mamy osiągnięcia do tej pory.

3. Odpowiedź ma balansować pomiędzy tym co możliwe, a co niemożliwe – ma po prostu inspirować i jednoczyć do działania. Ma być swoistą mapą pomiędzy stanem obecnym a stanem, w którym firma ma być za jakiś czas.

4. Odpowiedź ma być spójna z tym, co firma robi – a właściwie wszystko to co robi ma być spójne z tą odpowiedzią. Rekrutacja członków zespołu, codzienne decyzje, produkty czy usługi, strona internetowa, relacje biznesowe maja być spójne z misją firmy.

5. Odpowiedź ma być wiarygodna – przede wszystkim dla samej firmy. Często spotykam osoby, które mają wizje swoich biznesów, lecz sami wstydzą się ją komunikować. A jak komunikują to najlepiej tak cicho, żeby tylko oni sami tę misje usłyszeli. Wiara w misję jest podstawą, bez tego nikt wam nie uwierzy.

6. Odpowiedź ma być dostępna – choć to kierownictwo firmy jest odpowiedzialne za ustalenie misji firmy, to odpowiedź ma być dostępna dla pracowników, klientów, kontrahentów i całego otoczenia biznesowego. To oni mają być ambasadorzy wizji waszego biznesu.

Misja ma być silnym „dlaczego” zarówno dla klientów, pracowników jak i dostawców i całego otoczenia biznesowego. Jak się okazuje misja to nie tylko wymysł czasów, to nie aktualna moda czy trend. To konkretny element firmy, który wyznacza kierunek, inspiruje i łączy. Lecz czy sama misja wystarczy, żeby zwyciężyć? Domyślacie się, że nie, ale o tym w następnych artykułach.

Artykuł powstał na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń Jacka Welcha, Simona Sinka i Philipa Kotlera i we współpracy z marką Idea Hub.

Łódzki cykl warsztatów objęty jest patronatem honorowym Startup Spark - to projekt stworzony w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, mający na celu wspieranie startupów w dążeniu do komercjalizacji. Więcej na temat cyklu szkoleń dowiecie się z tej strony.

Krzysztof Herdzik

Założyciel projektu You Can Business

Wspiera firmy w rozwoju. Specjalizuje się w holistycznym zarządzaniu firmą. Doświadczenie zdobywał jako Dyrektor Zarządzający w dużej międzynarodowej organizacji. Był jednym z najmłodszych Dyrektorów Finansowych w Polsce. Na zarządzaniu zespołami w środowisku międzynarodowym spędził do tej pory ponad 29 000 godzin. Dziś doradza innym jak budować zwycięskie teamy. Nagrodzony tytułem Najlepszego Managera w Europie Środkowo Wschodniej.

Komentarze (0)