Jeśli myślisz o założeniu technologicznego startupu albo już rozwijasz swą e-biznesową działalność, nietrudno zgadnąć, że do takiego zadania przyda się wiedza techniczna. Dlatego chcemy podpowiedzieć jak ją zdobyć oraz jaka jest zależność między byciem programistą, a byciem przedsiębiorcą.

Gdy media przywołują niesamowite historie sukcesu startupowych przedsiębiorców, do najczęściej przewijających się nazwisk należą współtwórca Facebooka Mark Zuckerberg czy twórcy Google Lary Page i Sergey Brin. Cała trójka ma za sobą solidne wykształcenie programistyczne. Historia zna jednak również niezwykle udane technologiczne startupy założone przez osoby, które na pierwszy rzut oka nie posiadają wiele wspólnego z nowymi technologiami.

Mimo tego, jeśli dopiero planujesz przekucie swojego pomysłu w startup, warto rozważyć zainwestowanie czasu w poszerzanie wiedzy technicznej, zwłaszcza w naukę technologii internetowych (np. HTML5 i JavaScript). O tym, dlaczego taka wiedza jest niezwykle przydatna, jak ją zdobyć oraz osadzić w startupowym kontekście, rozmawiamy z Adamem Pachuckim, współzałożycielem Everytap (aplikacji do zbierania punktów lojalnościowych), Filipem Miłoszewskim, współzałożycielem Listonic (aplikacji do tworzenia listy zakupów) oraz Marcinem Tchórzewskim, założycielem Coder's Lab (szkoły programowania).

O znaczeniu CTO, czyli ucz się programować

By twój pomysł na technologiczny startup miał choćby szansę na zdobycie proof of concept, najpierw musi powstać jego pierwsza wersja (tzw. Minimum Viable Product – MVP). Zarówno w przypadku produktów software'owych jak i urządzeń, oznacza to programowanie. Jeśli w twoim zespole nie ma programisty, oznacza to albo konieczność sporych wydatków na zatrudnienie takowego, albo włączenie programisty do zespołu w zamian za część udziałów. Obie alternatywy nie są atrakcyjne – jako początkującemu przedsiębiorcy zależy ci przecież, by jak najmniejszym kosztem sprawdzić swój pomysł w praktyce oraz nie pozbywać się udziałów zbyt szybko.

Zdobywając wiedzę techniczną, będziesz mógł np. samodzielnie postawić swoją pierwszą stronę internetową, bądź napisać prostą aplikację webową czy mobilną. Filip Miłoszewski, współtwórca aplikacji zakupowej Listonic i absolwent Politechniki Łódzkiej, wskazuje na jeszcze kilka innych zalet posiadania osoby technicznej w startupowym zespole: Sukcesy znanych startupów to przede wszystkim historie, w których od samego początku uczestniczy techniczny współtwórca. Poza kwestią tworzenia produktu, dobry programista pełni kluczową rolę w ocenie ryzyka, budowaniu kultury organizacyjnej w firmie czy choćby rekrutacji. Co więcej, jeżeli na którymś z etapów zdecydujesz się na poszukiwanie inwestora, to ten zawsze potraktuje brak osoby technicznej w projekcie jako jedno z głównych ryzyk.

Absolwent Politechniki Gdańskiej, Adam Pachucki z Everytap, gdańskiego startupu, który wykorzystuje beacony i aplikację mobilną do oferowania właścicielom punktów handlowych czy restauracji innowacyjnego sposobu na wynagradzanie swoich klientów, przyznaje, że wiedza techniczna pozwala lepiej zrozumieć możliwości i ograniczenia na kolejnych etapach rozwoju produktu. - Umiejętności techniczne sporo ułatwiają, bo umożliwiają zrozumienie procesu powstawania oprogramowania i technologii. To dziedziny, w których czai się wiele niespodzianek. Część z nich może stać w sprzeczności z intuicją nabytą przy pracy w innych dziedzinach. Brak tej świadomości może prowadzić do prób wprowadzania w życie niemożliwych założeń. Nie sądzę, by była tu potrzebna dogłębna wiedza, ale podstawy, które umożliwią swobodną komunikację z zespołem technicznym, uważam za ogromne ułatwienie. Ta wiedza nie musi wynikać z wykształcenia - wystarczy spróbować posiedzieć nad tym na własną rękę.

Jak uczyć się programowania?

Jak zauważył Adam Pachucki, wiedza programistyczna wcale nie musi wynikać z kilku lat spędzonych na uczelni. Dziś, o czym całkiem niedawno pisaliśmy, dostępnych jest wiele sposobów na zdobycie programistycznej wiedzy. Jednym z nich może być skorzystanie z oferty Coder's Lab – prywatnej szkoły programistów webowych, która oferuje intensywne miesięczne kursy tworzenia stron i aplikacji WWW. - Nasze kursy to cztery (front-end) i sześć (back-end) pełnych tygodni zajęć. Przez te kilka tygodni kursanci uczą się 7 godzin każdego dnia, od poniedziałku do piątku, oprócz tego rekomendujemy poświęcenie jeszcze 1-2 godzin dziennie na pracę samodzielną. To czas, który zdecydowanie wystarczy aby osoba, która myśli logicznie nauczyła się swobodnie kodować strony i prostsze aplikacje webowe - opowiada założyciel warszawskiej szkoły Marcin Tchórzewski.

Czy każdy może nauczyć się programowania?

- Według nas prawie każdy. Nasza selekcja to dwa testy, pierwszy sprawdzający znajomość języka angielskiego, bez którego programować się raczej nie da (nie trzeba mówić jak rodowity Brytyjczyk, wystarczy sprawnie czytać dokumentację), drugim jest test logiczny. Programowanie webowe można porównać do nauki języka obcego – prawie każdy jest się go w stanie nauczyć, ale często blokują nas przekonania, a nie brak potencjału intelektualnego. Robiąc testy sprawdzamy czy dana osoba jest w stanie uczyć się w tym samym tempie co reszta grupy - mówi Marcin Tchórzewski.

Wielu klientów Coder's Lab korzysta z oferty, by w krótkim czasie zdobyć umiejętności wystarczające do pracy jako web developer. Wśród ich są także start-upowcy. - Nasi klienci mają zróżnicowane potrzeby. Mamy osoby, które chcą jak najszybciej po kursie zacząć pracować jako web developer, ale także takie, które uczą się, żeby samodzielnie budować swoje projekty internetowe. Zdarzają się też osoby, które szukają wyzwań i możliwości rozwoju, nie nastawiając się od razu na zmianę zawodu - dodaje.

Nie tylko technologia

Powyższe argumenty mają na celu przede wszystkim zachęcenie do zdobycia pewnego poziomu wiedzy z dziedziny programowania, która znacznie ułatwi start i poruszanie się w świecie technologii. Nie należy jednak wyciągać z nich wniosku, że tego typu wiedza to wszystko, czego potrzebujesz. Adam Pachucki uważa wręcz, iż da się dziś zauważyć trend, zgodnie z którym technologia znaczenie prześciga inne istotne aspekty dobrego produktu, takie jak design. Pokazuje to, że tego ukrytego potencjału do zbudowania liczącego się na rynku produktu trzeba szukać w różnych miejscach. - Warto zauważyć, że czasy, gdy prawie każdy startup online/mobile był zakładany przez osoby techniczne, już nieco się zmieniły. Coraz więcej przedsięwzięć jest budowanych przez designerów, a w ich produktach technologia odgrywa drugorzędną rolę. Przykłady to Airbnb lub UXPin. To wynika m.in. z tego, że obecnie technologia znacznie wyprzedza User Experience. Są możliwe takie cuda jak Google Glass, ale nie przyjmują się ze względu kiepski, niewygodny, nieużyteczny design. Coraz więcej potencjału drzemie zatem w odkrywaniu nowych form interakcji (UX) z wykorzystaniem już istniejących technologii - mówi Adam Pachucki.

Filip Miłoszewski wskazuje na kilka innych ciekawych przykładów udanych start-upów, w których to nie programiści odegrali kluczowe role. Bez dwóch zdań będzie trudniej, ale oczywiście istnieją świetnie sobie radzące firmy technologiczne założone przez osoby bez technicznej wiedzy. Wystarczy prześledzić historię Tima Westergrena - absolwenta politologii i pianisty, który w wieku 35 lat założył Pandora Radio. W Polsce świetnym przykładem mogą być founderzy Growbots, którzy zanim zatrudnili CTO, co więcej zanim zbudowali produkt, zdołali dokonać walidacji swojego biznesu na grupie płacących klientów.

Programowanie nie wystarczy – bądź przedsiębiorcą

Za pomocą kodowania można zbudować użyteczne serwisy i aplikacje internetowe i mobilne. Ale nawet najlepszy programista nie stanie się znakomitym startupowcem, jeśli nie będzie potrafił dostrzegać tych biznesowych okazji. To wymaga śledzenia trendów i kreatywności, której zdaniem Filipa Miłoszewskiego często brakuje w edukacji młodych programistów:

W trakcie studiów magisterskich na Politechnice Łódzkiej spędziłem rok w Anglii robiąc licencjat na Coventry University. To właśnie tam zacząłem interesować się tworzeniem produktów dostarczających wartość użytkownikom i tym, jak zacząć na nich zarabiać. Główny powód to zupełnie inne podejście do studenta w Wielkiej Brytanii. Na jednym i drugim uniwersytecie studiowałem programowanie, jednak o ile w Polsce studia skupiały się praktycznie tylko na pogłębianiu wiedzy technicznej, w Coventry każde, nawet z pozoru stricte programistyczne zadanie, należało osadzić w kontekście biznesowym. W praktyce wyglądało to tak, że zawsze pytano mnie: "po co to zrobiłeś”? Dzięki temu nawet świetnie zakodowany projekt, nie mający większego sensu biznesowego, nie mógł liczyć na wysoką ocenę. Do Polski wróciłem żywo zainteresowany branżą startupową oraz z przekonaniem, że chcę założyć własną firmę. Podejrzewam, że gdybym nie musiał tak często odpowiadać na pytanie "po co kodujesz", po studiach szukałbym pracy w korporacji.

Nawet jeśli nie miałeś okazji wynieść tego typu doświadczenia z uczelni, możesz zdobywać je codziennie, rozpatrując i dyskutując na temat biznesowego potencjału każdej technologii, o jakiej usłyszysz i której zdecydujesz się nauczyć.

Nawet, gdy uda ci się już znaleźć ciekawy projekt i go zbudować, kolejnym ważnym krokiem będzie przekonanie do niego klientów. To często powtarzana opinia, że o ile w Polsce startupowcy na ogół radzą sobie znakomicie z technologią, marketing pozostaje ich słabą stroną. Jakie zdanie ma na ten temat Filip, którego Listonic, po dużym sukcesie w Polsce, szykuje się na podbój rynku amerykańskiego?

Nie chciałbym tak uogólniać. Obserwując branżę startupową, trudno nie dostrzec ogromnego postępu, jaki dokonał się w ostatnich latach. Początkujący startupowcy coraz częściej rozumieją czym jest customer development, konsekwentna analityka czy dobrze przemyślany UX. Podobnie powiększa się grupa polskich spółek z sukcesami dokonujących launchu produktu na Kickstarterze lub zbierających finansowanie w Stanach. Choć polski ekosystem start-upowy wciąż ma wiele do zrobienia, pozostaję dobrej myśli.

 

Autor: Adrian Senecki

Źródło tekstu: web.gov.pl

Komentarze (0)