Technologię Accelerated Mobile Pages wdrożyli najwięksi gracze rynku informacyjnego: CNN, Forbes, MSNBC czy New York Daily News. AMP skraca czas oczekiwania na załadowanie się treści na nośnikach mobilnych. Teraz jest to możliwe z poziomu wyszukiwarki i strony z AMP doczytują artykuły błyskawicznie.

Dlatego też wszelkie platformy, które opierają się na publikowaniu artykułów także sięgnęły po technologię „przyśpieszającą internet”. Trudno się dziwić, nikt nie chce tracić czytelników przez to, że artykuł ładuje się na smartfonie tak długo, że ciekawą alternatywą staję się wypad po gazetę do kiosku.

Jak AMP wygląda w praktyce?

Robot Google wyłapuje strony z wdrożoną technologią AMP i serwuje je w wynikach wyszukiwania w formie slidera. Z jego poziomu możemy szybko przejść do treści, jakie prezentuje konkretny serwis. Treści prezentowane są w wyszukiwarce, nie ma więc potrzeby przechodzenia bezpośrednio do strony. Upraszczając sprawę, można powiedzieć, że AMP to w jakimś stopniu cofnięcie się do czasów WAP (Wireless Application Protocol), kiedy generowane były osobne (uproszczone) wersje dokumentów na potrzeby przeglądarek.

Różnice wynikają z bardziej szczegółowego opisywania stron z użyciem mikroformatów i wykorzystywaniem nowych komponentów niedostępnych dotychczas z poziomu czystego HTML. Jest to także swego rodzaju oderwanie się od tak nagminnie dziś stosowanej technologi RWD (responsive web design), która bazuje na serwowaniu masy tagów i treści, które często nie są nawet wykorzystywane. AMP to odpowiedź Google na słabo zoptymalizowane strony RWD.

Można spotkać się z przekonaniem, że wyświetlenie strony w wynikach wyszukiwania nie skutkuje odnotowaniem zdarzenia w statystykach. Przekonanie jest mylne, wyświetlenie w wyszukiwarce artykułu zostaje odnotowane i nie ma obaw, że nie możemy takiego ruchu przeanalizować.

Jak wdrażać nową technologię?

Wdrożenie AMP nie powinno stanowić większego problemu. Jest to stosunkowo prosta czynność, wymaga jedynie generowania dodatkowych podstron HTML wg. wymaganego formatu. W czasach, kiedy rzadkością są strony bez systemu zarządzania treścią (CMS), wdrożenie naprawdę nie stanowi większego wyzwania.

Poniżej opisuję jak krok po kroku wdrożyć technologię AMP

1. Całą zabawę związaną z wdrożeniem należy zacząć od wygenerowania dodatkowej wersji HTML dla artykułów. Załóżmy, że struktura URLi na stronie wygląda tak - /artykul/jak-przygotowac-placek-po-wegiersku – to odpowiednio w technologii AMP może wyglądać w ten sposób - /artykul/amp/jak-przygotowac-placek-po-wegiersku. W URLach generowanych w takiej wersji przekazywana jest treść wykorzystująca podstawowy szablon HTML dla AMP. Bardzo istotną rzeczą jest dołączenie biblioteki AMP oraz style amp-boilerplate.

2. Treści, które przekazujesz w swoich artykułach wstaw w szablon, nie zapominaj o grafikach i innych multimediach. Żeby technologia działała z pełną mocą, ujmij wszystkie te treści w odpowiednie tagi AMP,

3. Teraz kolejna bardzo ważna sprawa. Nie zapominaj o mikrodanych. Cały projekt wyraźnie zachęca do ich wykorzystywania. Jest to wprawdzie melodia przyszłości, ale Google wyraźnie wytycza kurs w kierunku jak najlepszego wykorzystania danych strukturalnych, chce otrzymywać jak największą dawkę solidnie opisanych mikrodanych. Dlatego też wdrożenie formatu AMP jest dobrym kursem do jej popularyzowania. Tak jak jeszcze niedawno przypuszczano, że mikrodane i dane strukturalne nabiorą znaczenia dla pozycjonowania, to dziś można już z pewnością powiedzieć, że właśnie zaczęło się to dziać. Google udostępnił też nową sekcję w Google Search Console dotyczącą AMP, która pokazuje wyniki dla stron z zaimplementowaną technologią.

4. Nie zapominaj o „ostylowaniu” strony. Ważne jest to, by podstrona w AMP była tożsama z całym serwisem. Dlatego tak ważne jest upodobnienie jej za pomocą stylów w CSS. Pamiętaj - im mniej i prościej, tym lepiej. Tego typu dokumenty mają skupiać się na przekazaniu treści, a nie banerach, linkach, stopkach i innych elementach, których będzie więcej niż samego artykułu.

5. O implementacji AMP trzeba jakoś poinformować Google, by mógł zindeksować nasze zaktualizowane strony z wdrożonym AMP. W tym celu dodaj tag do sekcji head w wersji standardowej artykułu. Dla przykładu podawanego wcześniej tag będzie wyglądał tak: <link rel="amphtml" href="/artykul/amp/jak-przygotowac-placek-po-wegiersku" />.

Jeśli zastanawiasz się, czy nie warto w takim razie budować strony WWW tylko w standardzie AMP, to lepiej to jeszcze przemyśleć. Wprawdzie jest to możliwe, to jednak strony pod urządzenia przenośne różnią się layoutem i designem od desktopowych wersji. Wykorzystanie tylko standardu AMP do budowy niesie za sobą wiele restrykcji, które w zasadzie uniemożliwiają stworzenie designu zgodnego z oczekiwaniem. Jest jeszcze jedno „ale”... Strona w wersji AMP powinna zawierać canonical (<link rel="canonical" href="/artykul/jak-przygotowac-placek-po-wegiersku" />). Po co? Bez tego może się okazać, że Google potraktuje twoje treści jako kwalifikujące się pod duplicate content. W końcu w wersji standardowej strony i w AMP znajduje się ta sama treść. Dlatego tak ważne jest wstawienie tagu canonical.

Pełną gotowość uzyskamy wówczas, kiedy strona będzie zawierać dane strukturalne artykułu:

<script type="application/ld+json">

{

  "@context": "http://schema.org",

  "@type": "NewsArticle",

  "headline": "Jak przygotować placek po węgiersku?",

  "datePublished": "2016-03-21T12:02:41Z",

  "image": [

    "logo.jpg"

  ]

}

</script>

Warto też dodać podstrony AMP do mapy strony (sitemapy). W ten sposób przyspieszysz proces jej indeksowania przez Google. Jeszcze lepszym rozwiązaniem może okazać się utworzenie osobnej sitemapy, która będzie zawierać wyłącznie dokumenty AMP. Potem przekaż jej URL do Google w GSC, bądź dodaj odpowiedni dopisek w pliku robots. Jeśli twoja strona stoi na popularnych platformach, takich jak Wordpress, Drupal, Joomla czy Magento, odpowiedni plugin zrobi w zasadzie całość za ciebie.

Jakie są wady i zalety AMP?

Mało która technologia jest doskonała, tak i ta ma swoje jasne i ciemne strony. Google wyświetla strony, które mają zaimplementowaną technologię AMP, w pewnym sensie u siebie. Nie ma potrzeby przechodzić bezpośrednio do strony docelowej. W związku z tym user ma ograniczoną nawigację. Czy może mieć to wpływ na ruch?

Kilka argumentów “na tak”:

- strony “uzbrojone” w AMP pojawiają się na samym początku wyników wyszukiwania na nośnikach mobilnych,

- Google wyróżnia strony z AMP pokazując je w atrakcyjnej formie, za pomocą slidera,

- kolejne strony user może oglądać przewijając slider w lewo lub w prawo,

- wprawdzie użytkownik nie wchodzi bezpośrednio na twoją stronę, ale statystyki są notowane w Google Analytics,

- masz możliwość udostępniania jakiejś formy nawigacji po działach, proponować inne artykuły jak na typowej stronie mobilnej. Tyle, że musisz ograniczyć objętość tych elementów,

- jeśli korzystasz z adserwera dopuszczonego przez AMP i serwujesz dużo treści “na żywo”, można liczyć dodatkowe odsłony reklam wykonane już na poziomie wyników Google.

Co może działać na niekorzyść?

- to jak podaje Google, wyniki może powodować zjawisko pt. “czytam tekst i lecę dalej”, niekoniecznie skłania ona do “podróżowania” po stronie,

- Technologia AMP mocno ogranicza stosowanie JavaScriptu. W związku z tym zmusza do rezygnacji nawet z 90% “wodotrysków”, których dotychczas używałeś do zatrzymania usera na stronie,

- Internet Explorer 11 nie bierze w tym wszystkim udziału - więc użytkownicy Windows Phone póki co nie będą mieli przyjemności z korzystania z uroków AMP.

-

AMP nie da się zignorować. To, co wprowadza Google, najczęściej staje się standardem. Tym bardziej, że technologia opiera się na mikrodanych i danych strukturalnych, które Google bardzo mocno promuje. Symbol pioruna pokazujący się w wynikach na sliderze też jasno daje do zrozumienia, że Google stale dąży do „przyśpieszania internetu”. Szybkość wczytywania się artykułów znacznie się poprawi i wpłynie to na interakcje userów z konkretnymi stronami. Jeśli publikujesz artykuły, nie powinieneś zbyt długo zwlekać z wdrożeniem AMP.

-

Grzegorz Kiersznowski

IT Manager w Autentika

Koordynator złożonych projektów webowych. Z branżą internetową związany od 2003 r.

Komentarze (0)