... ... ...

Już 20% polskich internautów korzysta z usług opartych na ekonomii dzielenia się

Pressroom MamStartup
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Dodane

10-03-2016

Informacja prasowa
Według szacunków Komisji Europejskiej i agencji badawczej TNS Polska, 28% mieszkańców Unii Europejskiej, w tym 20% polskich internautów, korzysta z usług opartych na ekonomii dzielenia się.

Zdjęcie główne artykułu by pexels.com

To zjawisko jest wskazywane jako jeden z najważniejszych trendów w rozwoju usług i technologii mobilnych, a globalna wartość tego rynku do 2025 r. może wynieść nawet 335 mld dolarów.

Czym jest ekonomia dzielenia się?

Zjawisko to określane jest także jako wspólna konsumpcja (ang. collaborative consumption). Dzieląc się tym, co posiadamy – wiedzą, umiejętnościami i dobrami materialnymi, w zamian możemy otrzymać przysługę, ciekawą znajomość albo zapłatę. Kluczem do zrozumienia tej idei, jest przestawienie się z myślenia o posiadaniu danej rzeczy, na myślenie o jej użytkowaniu. Wcale nie muszę mieć samochodu, żeby przejechać z jednego miejsca w drugie. Mogę przecież zabrać się z kimś, kto ma samochód i jedzie w tym kierunku, co ja.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że pierwszą platformą ekonomii dzielenia się, była Wikipedia. Zamiast każdorazowo kupować słowniki i encyklopedie, zaczęliśmy dzielić się swoją wiedzą, udostępniając ją sobie nawzajem pod jednym adresem.

Czym i jak możemy się dzielić?

Od czasów powstania Wikipedii, popularność zaczęły zyskiwać coraz to nowsze formy współdzielenia się, tworząc jednocześnie nowe sektory tego rynku. Obecnie najbardziej popularne są wspólne przejazdy samochodem, które obniżają koszty wydatków na paliwo (carpooling, - serwis BlaBlaCar), udostępnianie mieszkania, jako sposób na dodatkowy zarobek i poznawanie nowych ludzi (couchsurfing, - serwis Airbnb), a także wspólne przestrzenie biurowe, jako alternatywa dla wynajmu całego lokalu (co-working). To ze Stanów Zjednoczonych, gdzie aż 44% osób deklaruje, że miało styczność z usługami opartymi na dzieleniu, przychodzą do nas najnowsze trendy. Wśród nich znajdują się takie ciekawe pomysły, jak udostępnianie swoich posesji jako miejsc parkingowych (Parking Panda), dzielenie się swoją siecią wi-fi, oferowanie swoich zdolności kulinarnych w formie wspólnych obiadów (shared meals - Feastly), wymiana walut (Walutomat), czy nawet tworzenie banków wolnego czasu, dzięki którym możemy powierzyć komuś wykonanie zadania, gdy sami jesteśmy zbyt zajęci (TimeRepublic) lub nie mamy odpowiednich umiejętności (Task Rabbit).

Polskie pomysły na ekonomię dzielenia się

Według danych TNS Polska zawartych w raporcie POLSKA.JEST.MOBI2015, odsetek Polaków, którzy nie są zainteresowani korzystaniem z usług opartych na ekonomii dzielenia się, jest najniższy w porównaniu do innych krajów europejskich. Fakt ten, został szybko wykorzystany przez rodzimy sektor firm technologicznych.

Przykładem jest serwis Give Your Box - społecznościowe dostarczanie przesyłek, który z początkiem marca tego roku ogłosił swój rynkowy start. Jego recepta na wykorzystanie ekonomii dzielenia się jest wyjątkowo prosta. Często zdarza się, że potrzebujemy, aby nasza przesyłka dotarła do celu jeszcze tego samego dnia. Do tej pory, jedyną dostępną możliwością była dość kłopotliwa przesyłka konduktorska. Z drugiej strony, jeśli chcielibyśmy przesłać komuś np. szafkę na drugi koniec Polski, nasze możliwości są ograniczone oraz dość kosztowne. Give Your Box łączy osoby chcące łatwo przesłać paczkę z kierowcami jadącymi akurat w tym samym kierunku, którzy za nie wielką opłatą, chętnie zabiorą ze sobą przesyłkę. Dzięki temu pomysłowi, każda przesyłka, niezależnie od gabarytów, może dotrzeć do celu jeszcze tego samego dnia i to bez zbędnego pakowania. Give Your Box jest jednym z wielu przykładów szybko rozwijających się polskich startupów z tej branży. Swoim zasięgiem obejmuje już 652 polskie miasta i w najbliższym czasie planuje ekspansję na rynek niemiecki i brytyjski.

Dzielimy się czy chcemy zarobić?

Model ekonomii dzielenia się i wspólnej konsumpcji opiera się na prostej zasadzie mówiącej, że obie strony zyskują. Mogę zyskać pieniądze, które pokryją moje koszty, mogę w zamian uzyskać inną usługę lub po prostu zaspokoić swoją potrzebę znacznie taniej, niż gdybym skorzystał ze standardowego modelu konsumpcji.

Tak naprawdę zyskujemy wszyscy. Jak wynika z raportu stworzonego przez paryskiego The Institute for Sustainable Development and International Relations, ekonomia dzielenia się może przynieść 7% oszczędności w wydatkach gospodarstw domowych, a globalna ilość produkowanych odpadów ulec redukcji nawet o 20%. Możemy korzystać z większej ilości dóbr bez jednoczesnego zwiększania ich produkcji, ciąć koszty użytkowania i monetyzować posiadane zasoby. Wspólna konsumpcja jest więc nie tylko tańsza, ale również proekologiczna.

Zdaniem Elżbiety Bieńkowskiej komisarz ds. rynku wewnętrznego, modele biznesowe oparte na ekonomii dzielenia się niosą korzyści nie tylko dla konsumentów, ale także dla gospodarki, ponieważ wiążą się z efektywnym wykorzystaniem dóbr, surowców i innych zasobów. W styczniu tego roku, Komisja Europejska opublikowała wstępne wnioski z przeprowadzonych konsultacji społecznych i jednocześnie zapowiedziała wydanie zalecenia dla wszystkich krajów członkowskich, mającego na celu ujednolicenie i uregulowanie warunków, zasad funkcjonowania i wspierania firm, których model oparty jest na ekonomii dzielenia się.

Komentarze (0)