... ... ...

Polscy przedsiębiorcy obawiają się o dostępność kapitału

Pressroom MamStartup
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Dodane

15-09-2016

Informacja prasowa
Polscy przedsiębiorcy ryzyko związane z dostępnością kapitału i kredytów uważają za jedno z istotniejszych dla przyszłości ich biznesu. W rankingu potencjalnych zagrożeń zostało umieszczone na wysokim 15. miejscu. Czy oznacza to, że rośnie obawa o dostępność pieniędzy na rozwój?

Raport „Zarządzanie ryzykiem i ubezpieczeniami w Polsce” opublikowany w czerwcu przez Aon Polska wskazuje najistotniejsze zmiany oraz tendencje na polskim rynku postrzegania i zarządzania ryzykiem. Badanie prowadzone jest od 2009 roku, zarówno globalnie, jak i w Polsce. Z najnowszego wynika, że  polscy przedsiębiorcy najbardziej boją się wzrostu konkurencji (po raz pierwszy na czele rankingu), spowolnienia gospodarczego i zmian regulacji prawnych. Na wysokim - 15. miejscu w rankingu zagrożeń dla biznesu (na 53. zidentyfikowane) znalazło się ryzyko kredytowe powiązane z obawami o dostępność kapitału. Polscy przedsiębiorcy boją się tego bardziej niż ci za granicą, którzy takie ryzyko umieścili na 19. miejscu. 

Obawy o dostępność kapitału zmieniają rynek usług finansowych

W polskiej edycji badania zdecydowanie przeważały firmy prywatne (udzieliły 83% odpowiedzi), zatem zdefiniowane w raporcie obawy trzeba traktować poważnie. Wpływ na takie, a nie inne postrzeganie przyszłości biznesowej przez polskich przedsiębiorców może mieć aktualny „klimat”, w jakim działa sektor bankowy. 

- Niekorzystne dla banków zmiany ustawowe i rosnące obciążenia sektora, takie jak podatek bankowy czy „wisząca” nad nim tzw. ustawa frankowa, z pewnością budzą niepokój bankowców. Mogą też wywoływać chęć, aby zmniejszone przychody odzyskać na innych polach, np. zwiększając koszt pożyczanego kapitału. Takie działania mają wpływ na wzrost atrakcyjności i konkurencyjności produktów pozabankowych. Widać to na przykładzie naszej branży – faktoringu, która z kwartału na kwartał notuje dwucyfrowe wzrosty. W 2015 roku, jak podał GUS, liczba firm, które skorzystały z pozabankowego faktoringu wzrosła w stosunku do 2014 aż o 36,8%, natomiast w przypadku faktorów bankowych taki przyrost wyniósł zaledwie 5,6%  – mówi Piotr Gąsiorowski z eFaktor. 

Od dopływu kapitału ważniejsze regularne wpływy od kontrahentów

Obawy może rodzić nie tylko ewentualnie rosnący koszt pozyskiwanego kapitału, ale i jego dostępność w sensie zwiększania przez banki oczekiwań co do zabezpieczeń przy kredytowaniu działalności firm, szczególnie tych z sektora MSP i działających stosunkowo krótko na rynku. 

- W raporcie Aon moją uwagę zwróciło też inne ryzyko, w rankingu znajdujące się nawet wyżej niż dostępność kapitału, na 7. miejscu. Chodzi o należności handlowe/płatności dłużników. Nie od dzisiaj wiemy, że z przeciągania zapłaty za towar czy usługę wiele firm w Polsce uczyniło niemal model biznesowy, a lepiej od rodzimych przedsiębiorców pod tym względem wypadają nawet ci z pogrążonej w kryzysie Grecji. Takie działanie mocno zmniejsza możliwości rozwoju i inwestowania firm, czekających na płatność, choć oczywiście jako przedstawiciel branży muszę dodać, że takie ryzyko można zmniejszać, a jednym z rozwiązań jest właśnie faktoring – mówi Piotr Gąsiorowski z eFaktor. 

Na świecie ryzyko należności handlowych znalazło się daleko, bo aż na 27. pozycji. Potwierdza to więc fakt, że przedłużone i opóźnione płatności to nasza specyfika. To sytuacja charakterystyczna dla

stosunkowo młodych gospodarek rynkowych. Aż 44% firm z polskiej edycji badania przyznało się do strat z tego tytułu. W poprzedniej edycji raportu, w 2014 roku, ryzyko należności handlowych było jeszcze wyżej, na 4. miejscu. Spadek w obecnym rankingu (na 7. miejsce) może wskazywać na rozwój i popularyzację narzędzi przeciwdziałających takiemu zagrożeniu. Wśród nich obok zmian ustawodawczych jest też faktoring. 

- W mojej ocenie nie ma większych podstaw do obaw o dostępność kapitału w przewidywalnej przyszłości. Biznes zawsze będzie potrzebował finansowania i jeśli tylko na rynku nie zajdą jakieś katastrofalne zmiany podobne do kryzysu z 2007 roku, firmy znajdą taki czy inny sposób na pozyskanie kapitału. Taką odpowiedzią na tego typu problemy kilkanaście lat temu okazał się faktoring, później dołączyły serwisy crowdfundingowe, w przyszłości być może pojawią się nowe narzędzia – ocenia Piotr Gąsiorowski.

fot. pixabay.com

Komentarze (0)