... ... ...

Startup potrzebuje wartości i odpowiedzialności. Chyba, że nie chce dotrzeć do Millenialsów

Dodane

22-11-2016

Iwona Duda
Dlaczego startup powinien myśleć o wartościach w kontekście rozwijania swojego biznesu i po co właściwie mu odpowiedzialność? Ponieważ są to czynniki, które mają realny wpływ na to, czy firma będzie rozwijać produkty szybciej i czy zgarnie więcej klientów.

Jednym z kluczowych kwestii do wdrożenia w większości startupów jest zarządzanie poprzez wartości. Zacznijmy jednak od początku. O jakie wartości w ogóle chodzi? Klasyfikacja przygotowana w 1999 roku przez Andrea Folkierską, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wymienia takie wartości jak:

  • allocentryczne
  • socjocentryczne (bezpieczeństwo)
  • interpersonalne (lojalność)
  • egocentryczne
  • intelektualne (ciekawość, mądrość, prawda)
  • etyczne (dobro, wiara)
  • emocjonalne (empatia, miłość)
  • estetyczne (piękno, sztuka)
  • prestiżowe (autorytet, status społeczny)
  • perfekcjonistyczne (kreatywność, ambicje)
  • zachowawcze (zdrowie, życie)
  • konsumpcyjne
  • hedonistyczne (radość, ryzyko)
  • materialne (dobrobyt, stabilizacja finansowa)

Szacunek, uczciwość i transparentność

Weźmy na przykład pracowników. Coraz więcej mówi się ostatnio o Millenialsach (pokolenie Y), czyli osobach urodzonych między rokiem 1980 a 2000. A mówi się o nich dlatego, że reprezentują znacznie inne podejście do pracy niż ich starsi koledzy. Ma to znaczenie, chociażby z tego powodu, że w Polsce pokolenie to liczy 9,1 mln, co stanowi 38% osób w wieku produkcyjnym. I te osoby trafiają między innymi do startupów.

Jak pokazują badania, przeprowadzone w 2015 roku przez 4P research mix, dla Millenialsów, najważniejsze wartości w biznesie to szacunek, uczciwość i transparentność. Zarobki nadal są istotne, jednak relacje, atmosfera, równowaga w pracy i życiu osobistym są stawiane na pierwszym miejscu.

Dzięki wdrożeniu zarządzania poprzez wartości i próbie zbudowania odpowiedzialnego biznesu pracodawca może przyciągnąć do swojej firmy prawdziwych ekspertów, którzy nie będą chcieli iść do konkurencji. Co więcej, warto sobie też uzmysłowić, że Millenialsi nie są wcale lojalni i chętnie zmieniają pracę, jeśli w innym miejscu dostaną lepsze warunki (niekoniecznie finansowe). A umiejętne zarządzanie może zatrzymać ich na dłużej.

Co z tą wiedzą może zrobić pracodawca?

Wiele ciekawych przykładów podaje Andrzej Blikle, profesor nauk matematycznych, w swojej książce „Doktryna jakości”. Pracodawca, który motywuje pracownika wyłącznie awansem, podwyżką, premią, nagrodą rzeczową itp. w pewnym sensie sam zapędza się w kozi róg. Pracownicy, jak wszyscy ludzie, są egoistyczni i nie ma w tym nic dziwnego. Będą chcieli więcej i więcej. A sami sobie odpowiedzmy na pytanie na ile awansów, podwyżek, premii i nagród nas stać? Typowy Millenials (i nie tylko) motywowany wyłącznie w taki sposób odejdzie raczej szybciej niż później.

Dlatego w zarządzaniu ludźmi warto wprowadzić motywowanie poprzez zaspokajanie potrzeby godności, tzw. potrzeby struktury JA, inaczej zwanej ego. Każdy z nas potrzebę tę zaspokaja poprzez porównanie naszego zachowania z powszechnie przyjętymi wzorcami/wartościami, takimi jak uczciwość, odwaga, odpowiedzialność, szacunek czy wolność osobista. Motywując pracownika poprzez zaspokajanie jego potrzeb godnościowych, mamy gwarancję, że nasze zasoby się nigdy nie wyczerpią, a pracownik się nimi nie nasyci.

Zarządzanie przez wartości

Rozwiązań jest całe mnóstwo i wcale nie wymagają wielkich budżetów. Przede wszystkim polecam na początek zmianę myślenia, która pociąga za sobą konkretne działania na co dzień. Pracodawca nie musi być przywódcą, który rozkazuje, a może być partnerem, który pyta i słucha. Podejmując ważne działania strategiczne, pytajmy naszych ludzi o zdanie, niech uczestniczą w procesie ich wprowadzania i rozwoju. Będą czuli, że z ich zdaniem ktoś się liczy, a najmniejszy sukces firmy będzie ich cieszył (i motywował) tak samo, jak prezesa.

Młody przedsiębiorca w bardzo łatwy sposób może też stworzyć przyjemne otoczenie w pracy. Pozwólmy ludziom przyprowadzać do pracy swoje psiaki lub pograjmy w gry zręcznościowe czy planszówki, żeby na chwilę oderwać się od obowiązków.

Źródło: Materiały własne Grupy Sarigato

Wizerunek firmy

Klienci, inwestorzy, kontrahenci też będą zupełnie inaczej patrzeć na firmę, która w transparentny sposób pokazuje swoje wartości i odpowiedzialność.

Nie każdy startup może sobie pozwolić na firmową fundację. Ale każdy startup może z taką współpracować. I wcale nie chodzi o to, żeby od razu robić przelewy. Możemy podarować innym swój czas i wiedzę. A jako specjaliści w swojej branży na pewno mamy czym się podzielić. Badania za każdym razem pokazują, że wolontariat pracowniczy cieszy się dużą popularnością wśród pracowników, uczy ich współpracy w grupie i daje poczucie spełnienia. Jeśli jeszcze dodatkowo pokażemy nasze działania na zewnątrz, zyskujemy na wiarygodności, tak bardzo potrzebnej firmom w początkowej fazie rozwoju. Oczywiście, wielką barierą i wyzwaniem jest znalezienie wolnej chwili na pomoc, ale poświęcenie kilku godzin w miesiącu na projekt realizowany wspólnie z fundacją na pewno wielu przedsiębiorców może sobie pozwolić.

Bardzo fajnym przykładem jest zaangażowanie Michała Sadowskiego z Brand 24 w projekt Szkola30.pl, uczący potrzebujące dzieci programowania.

Przykłady można mnożyć i mnożyć, jednak najważniejsze, by zacząć od zmiany myślenia i zastanowienia się, w którym obszarze najłatwiej będzie nam wprowadzić zmianę. Tak, by nie obciążać za bardzo naszych zasobów ludzkich, czasowych i finansowych. Ale stać nas na to na pewno. Pytanie tylko od czego zaczniemy.

Iwona Duda

Autorka bloga DudaPisze.pl, gdzie propaguje zarządzenie poprzez wartości i społeczną odpowiedzialność biznesu (CSR). Na co dzień, PR Manager w Grupie Sarigato, w której odpowiada za komunikację i wizerunek, także w obrębie kreowania wartości w zarządzaniu.

Komentarze (0)