... ... ...

Naukowcy, wracajcie do Polski, by tworzyć innowacje

Pressroom MamStartup
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Dodane

05-05-2016

Informacja prasowa
Polscy naukowcy pracujący za granicą są gotowi, by rozpocząć przygodę z biznesem w kraju. Wcześniej jednak trzeba stworzyć odpowiednie warunki dla rozwoju ich projektów. Dwa przykłady pokazują, że jest to możliwe.

Piotr Merks opracował system piktogramów ułatwiających dawkowanie leków, który uzyskał 1 mln zł na rozwój. Krzysztof Kanawka jest szefem gdańskiej firmy z branży kosmicznej, która pozyskała dotację Komisji Europejskiej.

Z danych serwisu nauka-polska.pl prowadzonego przez Ośrodek Przetwarzania Informacji - Państwowy Instytut Badawczy wynika, że na uczelniach zagranicznych aktywnie pracuje ponad 1600 naukowców z Polski. Zdobywają bezcenną wiedzę i doświadczenie, z której mogłyby skorzystać polska nauka i gospodarka. Jeśli zdecydują się na rozwój swoich innowacyjnych pomysłów w Polsce, mogą liczyć na rozwijający się ekosystem wspierania przedsiębiorczości opartej o nowoczesne technologie. Składają się na niego m.in. inkubatory przedsiębiorczości, akceleratory, programy wsparcia dla startupów, publiczne dofinansowanie innowacji, a także fundusze venture capital, które pozwalają wynalazcom skupić się na pracy, dbając o biznesową stronę przedsięwzięcia.

Na pomysł stworzenia „lekolepek” – prostych oznaczeń na lekarstwa, które mają poprawić stosowanie się pacjentów do zaleceń lekarzy – Piotr Merks wpadł podczas rodzinnej kolacji. – Rozmawialiśmy o tym, jak skomplikowane i nieczytelne są ulotki dołączane do lekarstw. Mówiłem bliskim o tym, że w metrze w Mexico City komunikaty mają formę obrazków, a w Finlandii strzykawki oznaczają kolorami. Wtedy pomyślałem, czy nie można połączyć tych pomysłów i stworzyć takie proste kolorowe obrazkowe etykiety na leki? – wspomina Piotr Merks, magister farmacji, który ponad 10 lat przepracował w Wielkiej Brytanii, badając problem nieprawidłowego dawkowania leków. Należy do Królewskiego Stowarzyszenia Farmaceutycznego (RPS). Z jego badań wynika, że 21% pacjentów nie otrzymuje żadnej informacji na temat stosowania leku, a 52% gubi kartki ze wskazaniami lekarza. Nieprawidłowe dozowanie leku jest zaś przyczyną wielu powikłań i powoduje wzrost kosztów leczenia.

Mimo ciekawych perspektyw rozwoju kariery i atrakcyjnych zarobków w Wielkiej Brytanii wynalazca wrócił do Polski. – Zdecydowały względy rodzinne, ale nie oznaczało to rezygnacji z „lekolepek” – wspomina Piotr Merks, który obecnie związany jest z Collegium Medicum UMK, gdzie pracuje nad rozwojem innowacji.

Naukowiec opracował już kilkaset piktogramów na opakowania leków. – Podstawę systemu „lekolepek” tworzą 33 znaki graficzne, które powtarzają się przy każdym leku. Chodzi m.in. o porę dawkowania (np. na noc), ilość leku, wskazania i przeciwwskazania co do przyjmowani leku z pokarmami (np. nie pić soku grejpfrutowego) – tłumaczy autor pomysłu.

Projektem zainteresował się gdański fundusz kapitałowy Black Pearls VC. Na bazie pomysłu stworzył spółkę Piktorex, dla której pozyskał 1 mln zł z programu BRIdge Alfa prowadzonego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Piotr Merks został kierownikiem projektu Piktorex. 

– Pieniądze pozwalają na przeprowadzenie badań m.in. z udziałem pacjentów, którzy sprawdzą czytelność dostępnych instrukcji i proponowanych piktogramów. Do badań zaprosimy także apteki – zapowiada wynalazca. Celem Piktorex jest wprowadzenie „lekolepek” do użytku na rynku farmaceutycznym, co ma zwiększyć bezpieczeństwo i skuteczność stosowania leków przez pacjentów, szczególnie w grupie powyżej 65 roku życia. Wynalazek zmniejszy koszty leczenia zarówno dla pacjenta, jak i NFZ.

Dr inż. Krzysztof Kanawka, specjalizujący się w technologiach kosmicznych, po studiach w Niemczech, uzyskaniu doktoratu na Imperial College w Londynie i odbyciu stażu podoktorskiego we Francji odrzucił propozycje zatrudnienia na Zachodzie. Postanowił wrócić do kraju, choć przyznaje, że kierunek jest obecnie odwrotny.

– Łatwiej można za granicą znaleźć zatrudnienie w istniejących od dekad firmach z sektora kosmicznego, ale nie wszystkim podoba się bycie małym trybikiem w wielkiej korporacyjnej machinie. W tym czasie firma Kosmonauta.net, którą założyłem z przyjaciółmi w Polsce, zaczęła zdobywać pierwsze kontrakty i zlecenia – tak tłumaczy powody powrotu do ojczyzny. Nie bez znaczenia była dla niego także propozycja współpracy z funduszem Black Pearls VC oraz stworzenie nowej spółki z sektora kosmicznego.

Dziś dr inż. Krzysztof Kanawka jest prezesem spółki Blue Dot Solutions. Firma skupia się głównie na komercyjnych przedsięwzięciach, ale zdobyła też kilka projektów z Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz Horyzontu 2020 – największego w historii Komisji Europejskiej programu finansowania badań i innowacji. Jeden z nich dotyczy wykorzystania danych satelitarnych do zastosowania na Ziemi i wprowadzania procedur nawigacyjnych EGNOS dla małych samolotów cywilnych. Pozwoli to na zwiększenie bezpieczeństwa ich lotów nawet podczas niesprzyjających warunków pogodowych. Firma została uznana za jedną z najbardziej obiecujących w branży kosmicznej podczas prestiżowej konferencji Disrupt Space, która odbyła się w kwietniu w Bremie.

W tak specyficznej branży pomaga zmieniająca się świadomość ludzi i potencjalnych partnerów biznesowych. – Coraz więcej osób kojarzy „kosmos” nie tylko z NASA i eksplodującymi rakietami, ale również z danymi satelitarnymi, nowymi formami biznesu i nowymi technologiami, które są przydatne tutaj na Ziemi – mówi prezes Blue Dot Solutions.     

Zdaniem Marcina Kowalika, partnera zarządzającego funduszem Black Pearls VC z Gdańska, naukowcy mogą liczyć na coraz lepsze warunki do rozwoju swoich pomysłów w Polsce i nie muszą realizować ich za granicą. – Jesteśmy częścią ekosystemu wspierającego polskie innowacje. Pomagamy naukowcom we wprowadzaniu ich projektów na rynek. Zapewniamy nie tylko kapitał rozwojowy, ale także doświadczenie biznesowe i znajomość polskich realiów niezbędną do zbudowania tu przedsiębiorstwa, które odniesie sukces. Naukowe startupy mogą również skorzystać z przestrzeni O4 w Olivia Business Center w Gdańsku – mówi. Kierowany przez niego fundusz skupia się na innowacyjnych technologiach poprawiających jakość życia (tzw. life-quality-technologies). – Przykłady projektów, w które się zaangażowaliśmy, pokazują, że jeśli jest zapotrzebowanie na konkretne rozwiązanie i jest naukowiec z konkretnym konceptem, są też warunki i pieniądze na zrealizowanie jego pomysłu – podsumowuje Marcin Kowalik z Black Pearls VC. 

fot. pixabay.com

Komentarze (0)