W ubiegłym roku Yahoo zwolniło ok. 14 proc. pracowników. Teraz, pojawiły się doniesienia, że kolejne 10 proc. załogi może pożegnać się z pracą. Przyczyną, dla której może do tego dojść są podobno niezadowalające wyniki finansowe przedsiębiorstwa.

Zwolnienia lekarstwem na kłopoty finansowe?

Nieujawnione przez serwis Business Insider źródło donosi, że Yahoo zamierza zwolnić 10 procent kadry pracującej dla amerykańskiej korporacji. Jeśli informacja przekazana przez informatora BI się potwierdzi, to w ciągu pierwszego kwartału tego roku bez pracy zostanie około tysiąc osób dotychczas zatrudnionych przez internetowy koncern. Restrukturyzacja ma objąć wszystkie działy w szczególności te, które są odpowiedzialne za media europejskie i platformy technologiczne.

Na zdjęciu:  Marissa Mayer, CEO Yahoo | fot. by Max Morse for TechCrunch | flickr.com CC by 2.0

Business Insider dodaje, że przedstawiciele Yahoo odmówili serwisowi komentarza w tej sprawie, a wyjaśnili jedynie, że spółkę faktycznie czekają zmiany - nie wiadomo do końca tylko, o jakie zmiany chodzi. Zaś możliwa redukcja etatów jest przypuszczalnie odpowiedzią kadry zarządzającej firmą na zarzuty akcjonariuszy niezadowolonych z wyników finansowych przedsiębiorstwa.

3 tys. pracowników, prawdopodobnie, wystarczy

Spółka bowiem od trzech lat szuka sposobu na poprawę kondycji finansowej, ale efekty tych działań nie są podobno zadowalające. I tak na przykład, w trzecim kwartale ubiegłego roku firma odnotowała siedmioprocentowy wzrost przychodu w stosunku do analogicznego okresu z 2014 roku, ale zysk netto firmy, w tym samym czasie, zmniejszył się aż o 99 proc. Ponadto na przestrzeniu ostatniego półrocza kapitalizacja spółki spadłą o 25 proc.

Inwestorzy zarzucają Marissie Mayer, CEO Yahoo, że ta nie robi wystarczająco dużo, żeby dźwignąć koncern z dołka. Wierząc w doniesienia informatorów serwisu Business Insider kołem ratunkowym dla korporacji ma być właśnie zwolnienie tysiąca osób. Nie wiadomo tylko czy licznik cięć zatrzyma się na tej, i tak dużej już, liczbie. A to dlatego, że bardziej „zdeterminowani” akcjonariusze chcieliby zredukować zatrudnienie w spółce do trzech tysięcy obecnie zatrudnionych (ok. 10 tys.). Ciekawe tylko, czy z czasem redukcja obejmie także Mayer.

Komentarze (0)