Po tym, jak Jack Dorsey objął stanowisko dyrektora generalnego Twittera, zapowiedział zwolnienia 8 proc. załogi. Czy i tym razem powtórzy się scenariusz sprzed roku? Bloomberg donosi, że spółka zamierza rozstać się z częścią pracowników.

Na zdjęciu: Jack Doresy, CEO Twittera | fot. by Joi Ito, flickr.com CC by 2.0 | modyfikacja: 632x348

Kolejne cięcia 

O redukcji etatów Bloomberg dowiedział się od osób zaznajomionych ze sprawą. Ich zdaniem liczba pracowników, którzy otrzymają wypowiedzenia nie jest jeszcze ściśle określona i może ulec zmianie. Niemniej wspominają o 300 osobach, czyli 8 proc. załogi i dodają, że oficjalna informacja o zwolnieniach pojawi się jeszcze w tym tygodniu - najprawdopodobniej przed czwartkowym ogłoszeniem wyników finansowych spółki. 

Jeśli Twitter faktycznie wcieli plan w życie, będzie to kolejna fala zwolnień, przez którą przejdzie firma zarządzana przez Jacka Dorsey’a. Po tym, jak w zeszłym roku przedsiębiorca objął stanowisko dyrektora generalnego spółki, ogłosił, że wypowiedzenia dostanie 8 proc. pracowników. Business Insider podaje, że przy tej okazji zatrudnione w korporacji osoby krytykowały sposób, w jaki redukcja etatów została przeprowadzona. Chodziło głównie o to, że z dnia na dzień odcięto od skrzynki mailowej część osób. 

Nie ma chętnych do zakupu 

Planowane zwolnienia miałby być odpowiedzią na problemy, z którymi od dłuższego czasu boryka się Twitter i próbą szukania oszczędności. Co prawda przychody w II kwartale br. wyniosły 602 mln dolarów i były wyższe o 20 proc. w stosunku do poprzedniego roku, ale starta netto osiągnęła 107 mln dolarów. Na tę wieść cena akacji Twittera spadł o 10 proc. – zresztą nie pierwszy raz. 

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy akcje firmy staniały aż o 40 proc. Żeby ratować spółkę, jej zarząd zatrudnił specjalistów z branży bankowej, którzy mieliby zająć się sprzedażą korporacji. Początkowo do przetargu przystąpiły m.in. Salesforce, Walt Disney i Alphabet, ale ostatecznie zrezygnowały z tego przedsięwzięcia. 

Komentarze (0)