Startupy przy tablicy - listopad

Prezentujemy drugą odsłonę nowej edycji Startupów przy tablicy. W drodze przypomnienia, o to zasady SPT: redakcja MamStartup wybiera najciekawsze projekty z tego miesiąca, prosi o zgodę w wzięciu udziału w cyklu i podsyła twórcom dodatkowe, szczegółowe pytania dotyczące projektu.

Dane ujawnione przez twórców nie zostaną podane do informacji publicznej, trafią wyłącznie do jurorów. Startupy dodane w listopadzie ocenili: Marcin Szeląg z Innovation Nest, Marcin Kurek, prywatny inwestor oraz Łukasz Parafianowicz z Poznańskiego Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości.

Oto komentarze naszych jurorów:

Marcin Szeląg

Investment Director @Innovation Nest

 

 

bottlabel

Pierwsze pytanie po zapoznaniu się z projektem - jak duży jest rynek, który ma adresować ta usługa. Wytwarzanie własnego piwa lub wina stało się ostatnio bardzo modne, nawet prezydent Barack Obama zorganizował w Białym Domu własną mini wytwórnię. Projekt ma zdecydowanie potencjał globalny, ponieważ podobne potrzeby mogą występować na różnych rynkach, a model biznesowy ma cechy powtarzalności i skalowalności. Zadaniem w tym obszarze jest próba policzenia ile ten biznes może generować przychodów.

Następnie największym wyzwaniem będzie wybranie na początek jednego konkretnego przypadku i testowanie na nim całego procesu. W moim odczuciu z całej gamy możliwości (wino, piwo, różne segmenty klientów, etc) należałoby w pierwszym okresie skupić się na najbardziej konkretnym rynku docelowym. Dla przykładu mogłyby to być osoby indywidualne, wytwarzające wino na własne potrzeby. Celem jaki można by było sobie postawić to 5 000 klientów (globalnie), którzy skorzystają z usługi. Dużym pytaniem jest to jak często ten segment klientów ma potrzebę wydrukowania etykiet - czy jest to częściej niż raz do roku? W ramach testów, należałoby sprawdzić:

  • pozyskiwanie klientów (jaki będzie koszt pozyskania jednego zamówienia),
  • szybkość i jakość procesu (logistyka i obsługa klienta),
  • zadowolenie (czy klient złoży kolejne zamówienie),

Mając przetestowany i zoptymalizowany proces w ramach jednego segmentu klientów, można dodawać i testować kolejne segmenty.

Frostbox

Przy coraz to szerzej idącej cyfryzacji naszego życia - ochrona naszych cyfrowych dóbr staje się dużym wyzwaniem. Frostbox jest zdecydowanie na dobrym rynku. Nie wchodząc w technologię chciałbym odnieść się tylko do dwóch aspektów tego biznesu:

  • świadomość potencjalnych klientów,
  • wartość zabezpieczanych danych,

Jako early adopter wszelkich usług i produktów opartych o sieć nieustannie produkuję gigabajty danych - zdjęcia, dokumenty, komentarze, linki, połączenia, etc. Pomimo, że jestem w grupie docelowej Frostboxa nie mam świadomości, że moje dane trzymane w sieciach społecznościowych, aplikacjach SAAS, chmurze mogą być zagrożone i że mógłbym je stracić. Abym wytworzył w sobie potrzebę zabezpieczenia swoich danych musiałbym a) stracić te dane b) być edukowany przez różne źródła. Myślę, że podobnie może działać psychika innych użytkowników będących w targecie Frostbox. Wyzwanie jakie stoi przed zespołem to w jaki sposób:

  • sprawić, aby być postrzeganym jako ekspert od “ubezpieczania” dóbr cyfrowych,
  • wytworzyć “centrum wiedzy” o zagrożeniach, wynikających z niezabezpieczania swoich danych,
  • dotrzeć do świadomości potencjalnych klientów i zbudować w nich potrzebę posiadania takiej usługi,

Jeżeli uda się zrealizować powyższe cele, kolejnym wyzwaniem będzie propozycja rynkowa - czyli w jaki sposób produkt dostarcza wartość klientom. Użytkownicy Internetu produkują wiele danych, jednak duża część z nich ma śmieciową wartość i nie wymaga zabezpieczenia. Co z tych wszystkich danych ma największą wartość dla potencjalnych klientów Frostbox’a i za co będą skłonni zapłacić - dokumenty na Google Drive, zdjęcia na Flickr, czy wiadomości na FB? “Odgadnięcie” tej wartości powinno być przedmiotem intensywnej pracy z małą grupą klientów przez najbliższe miesiące. Testy powinny wyłonić bardzo konkretne zastosowanie Frostbox. Mając zdefiniowany bardzo konkretnie CPS (client, problem, solution) będzie można rozpocząć pracę nad kształtowaniem produktu oraz budowaniem ruchu.

GroupCamp

Rynek na którym działa GroupCamp jest szalenie gęsty w aspekcie konkurencji. Liczba aplikacji i narzędzi do zarządzania projektami, czasem, zespołem, etc. z której może skorzystać zespół jest duża. Poszczególne produkty niewiele się od siebie różnią i dostarczają podobnych korzyści użytkownikowi. Co za tym idzie, pozyskiwanie użytkowników na tym rynku jest trudne a koszt pozyskania jednego płacącego klienta bardzo wysoki.

Po zapoznaniu się z produktem, wydaje się, że zakres adresowanych przez produkt problemów jest zbyt szeroki. Brakuje skupienia się na jednym bardzo konkretnym zagadnieniu i zaoferowaniu użytkownikom dobrego rozwiązania. Przeklikując się przez kolejne ekrany aplikacji, trudno dostrzec wyraźny wyróżnik, który odcinałby GroupCamp od otoczenia konkurencyjnego.

Zapominając na chwilę o produkcie to głównym wyzwaniem jakie widzę przed zespołem to pozyskiwanie użytkowników. Dobrym podejściem jest budowa sieci partnerów, którzy będą sprzedawać produkt jednak to może być za mało, aby osiągnąć odpowiednią skalę. Aplikacje SAAS z reguły wykazują się małą wiralnością co wytwarza dużą presję na inne działania w obszarze pozyskiwania ruchu - np. content marketing czy wszelkie formy płatnego ruchu.

locoride

Carpooling ma już ponad 60 lat. Jest to proces znany na całym świecie - w jednych miejscach mniej, w innych bardziej popularny. Technologia (Internet, mobile) sprawia, że umawianie się na podwiezienie z punktu A do punktu B może znacząco ułatwić i usprawnić cały proces. Rynek tego typu przejazdów wydaje się być na tyle duży, że warto spróbować zawalczyć o kawałek tego rynku dla siebie.

Locoride jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie. Produkt oferowany przez Locoride to rodzaj marketplace’u, aby ten biznes zaczął się kręcić musi mieć dużą skalę po obu stronach transakcji. Do stworzenia tej skali będą potrzebne spore nakłady na budowanie zasięgu. Alternatywnym podejściem może być skupienie się na jednej wybranej trasie, dla której tradycyjne środki transportu są nieekonomiczne lub mało komfortowe. Następnie można zwiększać zasięg dodając kolejne trasy.

W otoczeniu konkurecyjnym Locoride znajdują się takie startupy jak Lyft czy SideCar, które pokonały już sporą drogę i są świetnie dokapitalizowane przez wiodących inwestorów z Doliny Krzemowej. Warto obserwować jak te produkty się rozwijają i w jaki sposób podchodzą do rozwiązania problemu. Oba konkurencyjne rozwiązania wybrały drogę “mobile first” co też może sugerować w jak będzie rozwijał się ten rynek.

Naturalnym krokiem dla Locoride powinno być zajęcie pozycji w obszarze mobilnym i praca z jednym ze zidentyfikowanych segmentów klientow, np. studentami.


Marcin Kurek

Przedsiębiorca i prywatny inwestor, m.in: Niania.pl, Brainly.com, Skubacz.pl

 

 

bottlabel

Przyjemny i fajny projekt. Jest mi dość bliski ze względu na to, że przez kilka lat pracowałem w Spreadshirt.de, gdzie można było osobiście zamówić t-shirt, kubek albo właśnie naklejkę z własnym wzorem i tekstem.

Dlatego też mam wątpliwości co do skali projektu gdyż skupia się on tylko na jednym produkcie. Do tej pory spotykałem sklepy, w których naklejki były jednym z kilku rodzajów asortymentu. Do tego jednym z najmniej ważnych.

Mam duże wątpliwości czy na bazie tylko tego produktu da się zbudować biznes i skalę. W Google potencjał wyszukań wydaje się bardzo mały. Bottlabel jest nr 1 na słowo etykiety na butelki, które chyba jest najmocniejszym hasłem a ruch na stronie jest raczej mały.

Mimo tego bardzo ładnie zrobiona strona i kreator. Jeżeli team zamierza dalej iść w tym kierunku biznesowym skupiłbym się na przemyśleniu wszelkiego rodzaju afiliacji online i offline. Na przykład z firmami organizującymi wesela, aby do swojej oferty dodały etykiety, a jeżeli już mają to żeby korzystały z bottlabel. Czyli zbierają zamówienie od klienta na konkretną kwotę zawierającą swoją marżę a zamówienie składają na bottlabel. Albo mają swoje konto firmowe na bottlabel i przez to mają ceny o 10% niższe powyżej dużego zamówienia.

W opisie projektu brakowało mi informacji na temat planów marketingowych.

Frostbox

Kolejny ładnie zrobiony produkt. Widać, że team ma niezłe skillsy projektowe i usability. Co do merytoryki projektu to niestety zupełnie nie czuje się jego klientem. I sądzę, że większość ludzi też raczej jest mało zapobiegliwa. Według przysłowia ‘mądry polak po szkodzie’. A prawda jest taka, że mimo, iż słyszymy o atakach hakerskich i wściekłych ex które kasują konta to jednak nie jest to zjawisko mainstreamowe. Nigdy tego nie doświadczyłem i nie znam nikogo kto doświadczył. Marketing skierowany do osób, które tego nie doświadczyły może być dużo mniej skuteczny. Ale może się mylę.

W końcu główny gracz na tym rynku, czyli Backupify.com zebrał 20 mln dolarów foundingu. Ale najwyraźniej koncentruje się nieco bardziej na biznesie i backupowaniu maili, danych itd. Możliwe, że w B2B jest dużo większy rynek i motywacja do tego typu produktów niż wśród end userów.

Z drugiej strony można na ten produkt spojrzeć jak na Cloud, ale ze smart komunikatem. Czyli korzystaj z naszego clouda, trzymaj tu zdjęcia, dokumenty, edytuj je kiedy potrzebujesz (comming soon) a zacznij od backupu z social media dla bezpieczeństwa.

GroupCamp

Wartość produktu pewnie można ocenić dopiero, że tak powiem ‘na froncie’. Czyli wdrażając w firmie na pewnej liczbie pracowników. Narzędzi do zarządzania projektami jest na rynku sporo. Aby znaleźć swoje miejsce trzeba mieć naprawdę dobry i przede wszystkim prosty produkt. Obecnie często im narzędzie jest bardziej zaawansowane i ma więcej funkcji tym gorzej. Coraz częściej wygrywają, proste, trywialne narzędzia do których używania ludzi nie trzeba przymuszać.

Basecamp według mnie jest tego przykładem.

Mimo, iż Groupcamp jest ładnie opakowany i ma niezłą komunikację, to jawi mi się od razu jako produkt ‘zaawansowany’ i ‘rozbudowany’, czyli pewnie trudny. Ale może tak nie jest. Ciężko to ocenić, nie pracując na tym przez jakiś czas.

Po zalogowaniu się i pobawieniu nim przez chwilę mam poczucie włożonej pracy IT, ale od razu czuje, że jestem zmuszany do myślenia i zastanawiania się gdzie co jest. Myślę, że w tej kategorii będą wygrywać produkty proste i trywialne, ograniczające myślenie usera do minimum.

Firma działa od 4 lat a jedyny zauważalny ruch jest na domenie groupcamp.com. Nie jest to ruch świadczący o tysiącach klientów. Chyba, że coś przeoczyłem.

locoride

Fajny projekt. Bardzo podoba mi się koncepcja. Sadzę, że może być na to duży popyt. Dawno temu korzystałem z niemieckiego serwisu Mitfahrzentrale.de który działa podobnie. Serwis prosto i przyjaźnie zrobiony.

Co do komunikacji serwisu to nie przekonuje mnie koncentrowanie się na punktach. Myślę, że jest to niezbyt istotny dodatek. Na miejscu założycieli skupiłbym się na wiarygodności. Czyli na tym, aby ograniczyć obawy userów przed podróżą z nieznajomymi. I tutaj skupiłbym się specjalnie na kobietach, które tych obaw mają zapewne więcej.

Na pewno smart integracja z Facebookiem może być częściowym rozwiązaniem.

W Niemczech rynek zdobył mitfahrgelegenheit.de. I wszedł do Polski z serwisem carpooling.pl. Ale nie ma jeszcze dużej skali, podobnie jak inne serwisy tego typu. Wynika z tego, że banku jeszcze nikt nie rozbił więc jest na to miejsce.

Zastanawia mnie plan na marketing. Wygląda na to, że rynek na tego typu usługi będzie trzeba dopiero ‘stworzyć’. Założycieli czeka ciężka praca przy budowaniu świadomości produktu, docieraniu do studentów na uczelniach, budowaniu relacji z AISECAMI i tym podobne. Możliwe też, że sprytny Adwords na hasła typu Bus Warszawa Kraków z reklamą ‘Nie jedź smutnym busem do Krakowa tylko skorzystaj z locoride’ może zadziałać:)


Łukasz Parafianowicz

Ekspert ds. inwestycji Poznańskiego Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości

 

bottlabel

Przedsięwzięcie niespecjalnie przypadło mi do gustu. Pomysł usługi polegającej na przygotowaniu graficznym oraz wydruku etykiet może i jest ciekawy, ale nie dostrzegam tutaj dużego potencjału rynkowego. Przysłowiowy Kowalski bez problemu może nadrukować etykietę np. na wódkę weselną i nie jest to szczególnie kłopotliwe. Nie sądzę również, aby rozwiązanie przyjęło się wśród klientów biznesowych. Spora ilość substytutów, z których może skorzystać odbiorca ostateczny sprawa, że projekt jest ryzykowny.

Na uwagę zasługuje strona internetowa projektu, która jest estetyczna i funkcjonalna. Nie sądzę również, aby projekt był atrakcyjny dla inwestora finansowego. Po pierwsze model biznesowy jak i sama usługa nie jest optymalny. Po drugie nie bardzo mam wizję przeprowadzenia wyjścia z inwestycji.

Frostbox

Zespół Frostbox bardzo dobrze określił rynek oraz konkurencję dla projektu. Wydaje się, że przedsięwzięcie rozwiązuje konkretne problemy i niweluje zagrożenia dla osób korzystających z portali społecznościowych. Problemem jest jednak niska świadomość użytkowników. Uważam, że proces edukacji rynku może mieć tu kluczowe znaczenie i stanowi wyzwanie dla pomysłodawców. Ważny będzie tutaj dobry plan marketingowy, który może jednak okazać się bardzo kapitałochłonny.

Podoba mi się strona internetowa projektu oraz przygotowanie oferty. Całość jest czytelna i zrozumiała dla potencjalnego odbiorcy. Chętnie pochyliłbym się nad projektem w ramach funduszu, gdyż wydaje się że pomysłodawcy mają dobre przygotowanie biznesowe i technologiczne.

GroupCamp

Dobre oprogramowanie do zarządzania projektami to prawdziwy skarb. Osobiście jestem gorącym orędownikiem tego typu rozwiązań, gdyż przekładają się na realną efektywność działania firmy. Brakuje mi tu jednak znaczących wyróżników, które mogą przekonać odbiorcę oferty. Praktycznie wszyscy, podobnie jak pomysłodawcy, akcentują tu ergonomię i użyteczność. Dodając do tego niewielkie bariery wejścia, sądzę że przedsięwzięcie jest ryzykowne dla funduszu. Prezentacja rozwiązania, jak i całej oferty, jest przejrzysta i łatwa w odbiorze dla klienta, co stanowi zaletę projektu. Ponieważ rynek jest trudny, życzę GroupCamp sukcesów.

locoride

Moda na carpooling rośnie, a Iocoride jest tego kolejnym przykładem. Otwartym pytaniem jest wielkość rynku dziś i perspektywie krótkoterminowej. Ciężko mi to ocenić, jednak trzeba zaznaczyć, że grupa docelowa jest dość szeroka. Nie sądzę jednak, aby w chwili obecnej udało się na tego typu usługach zarabiać sensowne pieniądze. Idea, przygotowanie serwisu oraz niektóre funkcjonalności zasługują na uwagę i sprawiają, że projekt wyróżnia się na tle konkurencji.

Widać również, że dużo się dzieje w obszarze marketingu. Aktywny fanpage oraz dodatkowe korzyści dla użytkowników dobrze świadczą o podejściu pomysłodawców do zagadnień związanych z marketingiem. Jeśli pomysł zaskoczy, a ilość zadowolonych klientów osiągnie pewną masę, to istnieje spora szansa na to, że efekt kuli śnieżnej przyczyni się do sukcesu Iocoride.