Nie wiedzieli, czym jest startup. Nie mieli pojęcia, kim jest Michał Sadowski. Nie potrafili stworzyć modelu biznesowego dla swojego pomysłu. Mimo to udało im się dostać do iNKubatora, przejść szkołę życia i dziś prowadzić rentowny biznes. Poznajcie historię ZnajdźReklamę.

Podczas zajęć z dotacji unijnych dwóch studentów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu wpada na pomysł stworzenia innowacyjnej usługi, którą można rozwinąć przy wykorzystaniu dofinansowania. Tym projektem był dzisiejszy startup Znajdźreklamę.pl. Przeszedł on niezłą szkołę zanim stał się biznesem.

Na zdjęciu: Paweł Romański i Grzegorz Liputa, pomysłodawcy Znajdzreklame.pl

Praca semestralna udanym biznesem

Początki pośrednika między reklamodawcami, a tymi którzy chcą zamieścić swoje ogłoszenia/reklamy na bilboardach sięga 2010 roku. Wtedy to Paweł Romański i Grzegorz Liputa zaczęli uczęszczać na zajęcia z dotacji unijnych, o których dziś mówią, że były jednymi z najbardziej praktycznych przedmiotów na specjalizacji zarządzania przedsiębiorstwem. - Jego celem było zapoznanie i przygotowanie studentów do złożenia wniosku o dofinansowanie unijne w programie 8.1 Innowacyjna Gospodarka - mówi Paweł Romański, CEO Znajdźreklamę.pl.

Pierwszym zadaniem studentów było obmyślenie innowacyjnego produktu lub usługi, którą można stworzyć wykorzystując wspomniane dofinansowanie. - Tak właśnie powstał pierwszy zarys tego, co w późniejszych latach przekształciło się w Znajdźreklamę.pl. Wynikiem semestralnej pracy było utworzenie biznes planu, głównych założeń projektu, opracowanie pierwszego modelu biznesowego oraz przygotowanie wniosku o dotację - wspomina Grzegorz Liputa, COO Znajdźreklamę. Po zakończeniu semestru projekt otrzymał pozytywną opinię prowadzącego. Wtedy dwaj studenci III roku postanowili stworzyć MVP korzystając z własnego finansowania.

Krok od porzucenia projektu

Już w lipcu 2011 roku zostaje uruchomiona pierwsza wersja platformy pośredniczącej w sprzedaży powierzchni reklamowych. Początkowo była ona bazą danych wszystkich outdoorowych nośników reklamowych w Polsce. Dzięki niej, każdy właściciel mógł zarejestrować się i prezentować swoją ofertę w ogólnodostępnym systemie. Przez kilka miesięcy twórcy powiększali bazę danych zwiększając jednocześnie atrakcyjność serwisu. - Okazało się jednak, że rozwój platformy trwa dłużej niż zostało to założone a wraz z rosnącą liczbą firm korzystających ze strony zwiększało się zapotrzebowanie na nowe funkcje oraz usprawnienia funkcjonowania - mówi Romański.

Przez to wzrosły koszty, a brak możliwości monetyzacji pomysłu, bo na tym etapie była to “zwykła baza firm”, oraz kończące się oszczędności przeznaczone na rozwój projektu sprawiły, że Paweł Romański i Grzegorz Liputa zaczęli szukać dofinansowania. W marcu 2012 roku natrafili na ogłoszenie dotyczące iNKubatora - prowadzonego przez nk.pl. Choć umowa udziału w programie nie była najbardziej korzystna (oprócz oddania 51% udziałów wiązała się z szeregiem niedogodnień), twórcy projektu zdecydowali się złożyć aplikację. - Byliśmy o krok od porzucenia pomysłu, dlatego kiedy kolega zachęcił nas do wysłania zgłoszenia do programu, nie wahaliśmy się zbyt długo - mówi Grzegorz Liputa.

250 tysięcy złotych na rozwój

ZnajdźReklamę.pl zainteresowało jury nk.pl i projekt został zakwalifikowany do programu inkubacyjnego. Romański i Liputa cieszyli się, że ktoś w końcu pomoże im w rozwoju swojego pomysłu na biznes. Nie przejmowali się jednak tym, że nie do końca znają definicję pojęcia startupu. - Byliśmy studentami, którym ktoś chciał dać 250 tysięcy złotych, aby rozkręcić swój upadający pomysł - przekonuje Paweł Romański. Zapewnia jednak, że teraz z perspektywy czasu i tego, czego nauczyli się o startupach, historia ich projektu wyglądałaby inaczej. Jak jednak wyglądał udział w inkubatorze prowadzonym przez NK.pl i czego nauczył młodych przedsiębiorców?

Podczas preinkubacji twórcy ZR spotykali się z mentorami, m.in. Michałem Sadowskim i Pawłem Tkaczykiem. Zaproszeni do współpracy eksperci pokazywali słabe i mocne strony ich pomysłu, podpowiadali jak zmienić niektóre założenia i dawali kontakty do osób, które w przyszłości mogłyby być ich klientami. Uczestnicy inkubatora odbyli też kilka szkoleń z metodologi Scrum oraz z business model canvas. Następnie odbyło się demo day z inwestorem, po którym zapadła decyzja o inwestycji w ZR i rozpoczęcie współpracy biznesowej. Co trzy miesiące sprawdzał on, co zmieniło się w projekcie i dawał feedback, co ewentualnie powinno się jeszcze zmienić.

Kim jest ten Sadowski?

Czego dwójka studentów nauczyła się podczas udziału w iNKubatorze? - Praktycznie wszystkiego, co teraz wiemy z tematyki startupów, zarządzania firmą itp. - mówi Paweł Romański, CEO Znajdzreklame. Dodaje, że gdy po raz pierwszy wysyłali zgłoszenie, nie mieli pojęcia, czym jest startup, SCRUM, business model canvas. W pierwszych dniach preinkubacji, gdy spotkali się z pierwszymi zespołami, czuli się też trochę dziwnie. - Wszyscy opowiadali o tym, co było na ostatnim startupowym evencie albo co nowego Michał Sadowski dodał do Brand24, a My? Patrzeliśmy po sobie i zastanawialiśmy się “kim w ogóle jest ten Sadowski i co to jest ten startup” - wspomina Romański.

Mieli więc trochę do nadrobienia jeśli chodzi o rynek startupów, co zajęło im dwa miesiące. Wtedy byli już gotowi na udział w tym specyficznym rynku i udało im się przekonać ludzi z NK, że są warci szerszej współpracy. Inwestor dokonał jednak tylko części inwestycji. - Mimo że osiągnęliśmy wszystkie cele, ostatni etap inwestycji nie doszedł do skutku - mówi Grzegorz Liputa, COO Znajdzreklame. Nie potrafi podać dokładnej przyczyny przerwania współpracy z inwestorem, bo tej mu nie podano. Wtedy firma przeszła prawdziwą szkołę biznesu, bo jej twórcy musieli po raz kolejny podjąć decyzję, czy dalej rozwijać startup czy nie. Chwilowo zawiesiła dalszy rozwój platformy, konieczny był też pivot, ponieważ nie mogła kontynuować działań, które wstępnie założyła.

Niespodziewany exit inwestora

Na szczęście organizator inkubatora, NK, przez kolejne sześć miesięcy bezpłatnie udostępnił zespołowi biuro oraz dalej prowadził księgowość. - To pozwoliło na w miarę spokojne przemyślenie sytuacji i opracowanie nowego - dużo prostszego - modelu biznesowego, który przyniósł efekty i działa do dzisiaj - przekonuje Grzegorz Liputa. Wynik tej decyzji przyszedł szybko, bo pojawili się klienci i firma osiągnęła próg rentowności. Do dziś platforma ZR przeprowadziła 120 kampanii reklamowych dla około stu klientów. Liczba ta wzrasta z każdym rokiem, dzięki czemu zyski z nich, w miarę rozwoju firmy, pozwoliły na odkupienie udziałów sprzedanych inwestorowi.

- Teraz po odkupieniu udziałów od NK jesteśmy w pełni samodzielni. Od przerwania procesu inwestowania udało nam się zachować ciągłość finansową - mówi Paweł Romański. Niestety przerwanie współpracy z inwestorem zmusiło pomysłodawców do zmniejszenia zespołu, ale teraz zastanawiają się nad jego odbudową. Sytuacja firmy dwójki absolwentów UE we Wrocławiu jest stabilna. Jej pomysłodawcy zapytani o to, co było najtrudniejsze w tworzeniu Znajdźreklamę odpowiadają, że niewiedza. - Na początku projektu nie mieliśmy za wiele ani teoretycznej, ani praktycznej wiedzy, co prowadziło do prostych błędów - mówią. Dziś o startupach wiedzą znacznie więcej, dzięki czemu łatwiej jest im rozwijać biznes.

Stały feedback sposobem na rozwój

Jakie mają plany na przyszłość? Chcą zdobywać nowych klientów i cały czas udoskonalać system sprzedaży. - Dzięki stałemu feedbackowi od naszych klientów jesteśmy w stanie stale poprawiać sposób, w jaki przedstawiamy nasze oferty. Już teraz często słyszymy, że jest on najbardziej przejrzysty i łatwy do zrozumienia spośród większości jakie klienci widzieli. Zawsze jednak jest coś do poprawy aby zwiększać konwersję - przekonują pomysłodawcy. Zapewniają też, że niedługo zajmą się zmianami na stronie głównej i sposobem, w jaki pozyskują leady.

Komentarze (0)