... ... ...

Ten kierowca Ubera ma swój startup. Tworzy platformę dla pasjonatów fotografii z całego świata

Dodane

01-02-2016

Adam Łopusiewicz
Jeszcze na studiach uruchomił pierwszy biznes - hosting 4me.pl. W 2004 roku razem z Marcinem Kądziołką założył wydawnictwo Złote Myśli, a po odejściu ze spółki szukał nowego zajęcia. Wymyślił je podczas jazdy samochodem.

Na zdjęciu: Mateusz Chłodnicki, pomysłodawca Shuttout | Autor zdjęć: Dominik Tryba

Postanowił stworzyć społecznościową platformę dla pasjonatów fotografii. Za jej pomocą mogą konfrontować swoje umiejętności z innymi w konkursach organizowanych przez użytkowników serwisu. Pieniądze z wygranej przydadzą się np. w kupnie nowego sprzętu. Mateusz Chłodnicki, pomysłodawca Shuttout, chce, aby jego platforma była znana na całym świecie. Jego projekt nie jest jeszcze rentowny, dlatego pracuje nad nim po godzinach i w przerwach w pracy. Jest kierowcą Ubera i startupowcem.

Ekstramalne warunki życia

Jak tylko Uber pojawił się w Poznaniu, Mateusz Chłodnicki z ciekawości poszedł na spotkanie informacyjne. –Wtedy wiedziałem, że zanim Shuttout zacznie zarabiać, muszę mieć jakieś źródło utrzymania, które jednocześnie nie odciągnie mnie za bardzo od własnego projektu – wspomina pomysłodawca serwisu dla pasjonatów fotografii. Po kilkugodzinnym spotkaniu uznaje, że współpraca z Uberem będzie idealnym rozwiązaniem, ponieważ wiele jego pomysłów biznesowych powstaje właśnie podczas jazdy samochodem, zakupów, spacerów.

Zakłada też, że grupa docelowa - pasażerowie - to ludzie zainteresowani technologiami, nowinkami, startupami. – Wożąc ich mogę także rozmawiać o Shuttout, zbierać feedback, ćwiczyć “elevator pitch” w różnych wersjach itp. – mówi Chłodnicki. – Ponadto czekając na zlecenia w Uberze zawsze mogę otworzyć komputer i pracować nad swoim projektem. Jest to dość ekstremalne, ale niewątpliwie to połączenie ma sporo plusów – dodaje. Dziś połowę dnia spędza nad rozwożeniem pasażerów, a połowę na rozwijaniu swojego projektu.

Wygrani inspiracją dla innych

Shuttout to platforma dla pasjonatów fotografii, którzy dzieląc się swoimi pracami w internecie chcieliby też zdobywać pieniądze na kolejne sesje i rozwijać umiejętności. Dzięki serwisowi mogą brać udział w konkursach fotograficznych organizowanych przez użytkowników. Aby dołączyć do jednego o wybranej kategorii np. “niezwykłe zwierzęta”, muszą uiścić opłatę wpisową i zamieścić najlepsze zdjęcia. Pula środków do wygrania zależy od liczby uczestników, którzy się na nią składają. Najlepsze prace wybierają użytkownicy. Dodatkowo, organizator konkursu otrzymuje procent z puli zebranych pieniędzy.

Na zdjęciu: Mateusz Chłodnicki, pomysłodawca Shuttout | Autor zdjęć: Dominik Tryba

– Aby głos był ważny i aby uniknąć wygrywania tych, którzy mają najwięcej “znajomych”, należy oddać głos przynajmniej na 3 zdjęcia – mówi Chlodnicki. Po zakończonej fazie głosowania zostaje wyłoniony zwycięzca, który otrzymuje nagrodę. Za pomocą konkursów fotografowie mogą wygrywać pieniądze, konfrontować swoje umiejętności z innymi i zobaczyć, jak odbierają je użytkownicy. – Pozwala też podpatrzeć tych, którzy wygrywają - zobaczyć jakie zdjęcia robią i zainspirować się nimi – dodaje pomysłodawca platformy.

Motywacja do działania

Prace konkursowe zostają na razie w bibliotece zdjęć Shuttout, ale nie wykluczone, że za kilka lat nie będą wystawione na sprzedaż przez ich autorów. Założyciele platformy już prowadzą rozmowy z firmą z Wielkiej Brytanii, która ułatwiłaby drukowanie takich zdjęć. – To jeden z naszych długofalowych celów, aby stworzyć największą na świecie galerię zdjęć społecznościowych z całego świata i na całym świecie – mówi Mateusz Chłodnicki. – Autor zdjęcia będzie mógł łatwo sprawdzić, kto kupił jego zdjęcie i że wisi ono na ścianach np. w Nowym Jorku, Lublinie, Paryżu, czy Sydney – dodaje.

Prace nad startupem mieszkańca Poznania, rozpoczęły się w ubiegłym roku. W jeo promocji pomogła na pewno kampania crowdfundingowa, która pozwoliła zebrać 57 tysięcy złotych. Jej przygotowanie zajęło zespołowi ok. 3-4 miesiące, a efekt przerósł oczekiwania. Uzyskane środki wydane zostają przede wszystkim na sfinansowanie nagród dla fotografów korzystających z platformy. Resztę pomysłodawca przeznacza na kwestie prawne (regulaminy związane z serwisem i konkursami), promocję i organizację przedsięwzięcia. Kampania, oprócz pieniędzy na realizację pomysłu, daje przede wszystkim motywację do działania.

Efekt uboczny

Shuttout powstaje dzięki współpracy studia graficznego Tonik Studio oraz software house Bitnoise. – To graficy i programiści z tych firm odpowiedzialni są za stronę techniczną i wizualną przedsięwzięcia – opowiada pomysłodawca Shuttout. Jego platforma jest jeszcze w bardzo wczesnej fazie rozwoju, więc statystyki serwisu nie są powalające. Shuttout odwiedza kilka tysięcy osób miesięcznie, zarejestrowało się blisko pięć tysięcy użytkowników, którzy wrzucili łącznie kilkanaście tysięcy zdjęć. Odbyło się już ponad sto konkursów w których ludzie oddali 26 tys. głosów.

Jakie zespół ma plany na przyszłość? – Z pewnością chcemy stać się nr 1, jeśli chodzi o konkursy fotograficzne na świecie – mówi Mateusz Chłodnicki. – Ale to tak naprawdę efekt uboczny, gdyż chcemy dać możliwość zaistnienia amatorom fotografii z całego świata – dodaje. Shuttout ma stworzyć im nowe warunki i możliwości zarabiania na swojej pasji i jednoczesnego rozwoju. Ma być miejscem, w którym pasjonaci fotografii będą się dobrze bawić, rywalizować ze sobą, inspirować i jednocześnie zdobywać pieniądze na dalszy rozwój swojej pasji. I to zadanie spełnia od kilku miesięcy.

Komentarze (0)