Kontrole urzędników, rozliczanie się z obiecanych parametrów, niska swoboda rozwoju biznesu. Z takimi czynnikami zazwyczaj wiąże się etap pozyskania dotacji z Unii Europejskiej. Proces wydaje się trudny, ale wart zachodu. Skorzystały na nim duże polskie startupy.

Zdjęcie główne artykułu by freestocks.org

Każdy kto interesował się pozyskaniem dotacji np. z Programu Innowacyjna Gospodarka na pewno czytał komentarze w internecie odradzające wzięcia udziału w tym konkursie. Użytkownicy przekonują w nich, że przygotowanie samego wniosku pochłania mnóstwo czasu, bo zgłaszający musi sprostać szeregowi wymagań. Najgorsze są jednak obietnice, które składa się na piśmie. To co złożyliśmy we wniosku o dotacje, jeśli ją pozyskamy, musi zostać przez nas spełnione - zobowiązujemy się przecież, że wydamy pieniądze właśnie na dany cel i dzięki temu osiągniemy wymienione założenia. 

A zazwyczaj wnioski składane są, by pozyskać pieniądze na zakup sprzętu i oprogramowania, dzięki którym będziemy mogli stworzyć e-usługę, na rozwój działalności on-line, wdrożenie nowoczesnych rozwiązań informatycznych w organizacji i zarządzaniu przedsiębiorstwem, czy uruchomienie portalu multimedialnego. To czy spełniliśmy obietnice zapisane we wniosku o dofinansowanie sprawdzi kontrola urzędników. Ale o nie o niej dzisiaj, a o polskich startupach, które skorzystały z dofinansowania i do dzisiaj funkcjonują.

Być może, gdyby nie godziny spędzone nad przygotowaniem wniosku, ich biznesy nie dotarłyby do miejsca, w którym są dzisiaj. Poznajcie pięć polskich biznesów, które rozwinęły się dzięki dofinansowaniu. 

1. Audioteka

Łącznie cztery dotacje przyznano tej polskiej spółce, która dziś warta jest ok. 25 milionów złotych. Historia tego przedsięwzięcia zaczyna się w 2008 roku od spotkania Marcina Beme, Katarzyny Beme i Błażeja Kulki, którzy wpadają na pomysł stworzenia platformy do sprzedaży książek czytanych przez lektorów. Pierwsze nagrania lektorskie audiobooków pozyskują od Trójki, która udostępnia młodej firmie blisko sto archiwalnych słuchowisk. Rozmowy na ten temat trwają jednak blisko cztery lata. W tym czasie zespół nie próżnuje i pracuje nad stworzeniem platformy do sprzedaży audiobooków przez internet. Na pracę potrzebuje pieniędzy, więc składa wniosek o dofinansowanie.

Urzędnicy Programu Innowacyjna Gospodarka po kilku miesiącach przysyłają pozytywną odpowiedź na wniosek i przekazują spółce 617 291 złotych. Zespół pozyskane fundusze wykorzystuje na stworzenie “serwisu internetowego zajmującego się odpłatną dystrybucją audiobooków (książek do słuchania w formacie .mp3)”. Drugą dotację w wysokości 594 968,82 złotych przeznacza na “wdrożenie oprogramowania na potrzeby świadczenia innowacyjnych usług cyfrowych dostosowanych do XX wieku – wieku społeczeństwa informacyjnego”. W tzw. międzyczasie spółka pozyskuje też inwestora w postaci spółki K2. Kolejna dotacja opiewała na kwotę 401 950 złotych, a ostatnia pochodzi z programu Go Global Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i wynosi 200 tysięcy złotych.

2. IVONA

Na stworzenie “internetowego serwisu automatycznego udźwiękowienia stron internetowych, opartego na nowoczesnej technologii syntezy mowy” jego pomysłodawcy, Łukasz Osowski i Michał Kaszczuk pozyskali w 2009 roku 797 040 złotych dofinansowania. Pieniędzy potrzebowali na stworzenie aplikacji/wtyczki, która ułatwi m.in. osobom niedowidzącym zapoznanie się z treściami na stronach internetowych. Autor bloga, czy innej strony internetowej, za jego pomocą będzie mógł do każdego artykułu przypiąć widget IVONA WebReadera, dopasować go do swoich potrzeb (np. ustawić kolor, prędkość głosu). Dzięki niemu, odwiedzający stronę, zamiast czytać artykuły będzie mógł je wysłuchiwać.

Spółka IVO Software, która stworzyła popularną aplikację IVONA, powstała jednak osiem lat wcześniej. W trakcie pracy nad aplikacją służącą do głosowego kontaktu między człowiekiem, a komputerem, jej twórcy postanowili stworzyć widget do automatycznego odczytywania artykułów. Zabrakło na niego pieniędzy, dlatego Osowski i Kaszczuk postanowili pozyskać je z dotacji z Unii Europejskiej. Losy tej gdyńskiej firmy potoczyły się dosyć niespodziewanie jak na polskie realia. W styczniu 2013 roku spółkę IVONA Software kupił Amazon.com. Szczegóły tej transakcji do dzisiaj nie są znane. Co ciekawe od marca 2012 roku założyciele firmy nie są już jej udziałowcami, a kontroluje je Panda Acquisition. Niespełna rok później sprzedaje je amerykańskiej spółce Amazon.com.

3. Evenea

307,5 tysiąca złotych pozyskali założyciele projektu Evenea.pl w I naborze Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (PO IG) w 2009 r. Usługa dostarcza nowoczesne narzędzia do prezentowania, zarządzania oraz promowania wydarzeń. Za pomocą tej strony internetowej użytkownik może bezpłatnie zarejestrować swoje wydarzenie i stworzyć wyczerpujący opis, który będzie dostępny dla innych użytkowników pod spersonalizowanym adresem www (np. wydarzenie.evenea.pl). Twórcy tego startupu właściwie od początku rozpoczęcia prac nad projektem korzystali z pieniędzy pozyskanych z dofinansowania jak i z własnych środków. Od początku korzystanie z serwisu jest bezpłatne, a jego twórcy pobierają od każdego sprzedanego biletu nie więcej niż 9 złotych.

Organizator wydarzenia może także skorzystać z usług premium, które pozwolą np. na zastąpienie loga evenea na stronie wydarzenia, skorzystać z widgetu do kupowania biletów na stronie firmy organizującej wydarzenie itp. Startup w czerwcu 2013 roku pozyskał inwestycję od funduszu Hedgehog oraz należącej do grupy Benefit Systems spółki Benefit Development. Wtedy też ogłoszono wyniki jakie osiągnął serwis. Do 2013 roku Evenea wsparła organizację blisko cztery tysiące wydarzeń i rozdystrybuowała ponad 75 tysięcy biletów. 

4. Shoplo

- Zaczęło się od pomysłu na sklep internetowy - mówił w wywiadzie Patryk Pawlikowski, CEO Shoplo. W rozmowie udzielonej nam w 2012 roku opowiadał, że otwarcie sklepu internetowego wydawało się trudne. Dlatego postanowił wcielić się w rolę klienta i spróbować otworzyć sklep na kilku popularnych platformach. Okazało się, że dla zwykłego użytkownika internetu, założenie e-sklepu wiąże się z wieloma przeszkodami, poznaniem nowych, technicznych słów. Pawlikowski chciał to uprościć i stworzyć takie narzędzie, które pozwoli każdemu, przeciętnemu internaucie, stworzyć własny e-sklep. Do zespołu dołącza Grzegorz Lech. Pieniądze potrzebne na start wykładają z własnych oszczędności.

Po półtorarocznej pracy nad produktem, Shoplo wzbudza zainteresowanie inwestorów. Do udziałowców spółki dołączają byli pracodawcy Pawlikowskiego i Lecha - m.in. pomysłodawcy GoldenLine. Rok później w spółkę pół miliona złotych inwestują partnerzy funduszu Protos VC i Xevin Investment. Spółka ma duże plany związane z ekspansją zagraniczną, dlatego szuka kolejnych środków na realizację planów biznesowych. Bierze udział w programie “Paszport do eksportu”, organizowanym przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego. Wartość projektu, który zatytuowano “Dynamiczny rozwój firmy Shoplo Sp. z o.o. poprzez eksport” wyniosła 525 625 zł. Spółka pozyskuje na niego dofinansowanie z Unii Europejskiej w wysokości 335 486 zł.

5. UsabilityTools

Razem z dotacją z Unii Europejskiej wystartowało narzędzie UsabilityTools. Na pomysł stworzenia produktu przeznaczonego dla właścicieli stron e-commerce, oraz dla specjalistów z branży user experience (UX) wpadli studenci podczas pracy nad przebudową serwisu uczelni. Na 4 i 5 roku, Bartosz Mozyrko wraz z kolegą zastanawiali się wtedy, czy istnieje narzędzie do szybkiego badania użyteczności strony. Na rynku nie istniały takie rozwiązania, przynajmniej nie w wersji przeglądarkowej, więc zespół zaczyna pracę nad nim. Pomysł na biznes konsultują z ówczesnym wykładowcą, obecnym partnerem biznesowym firmy. Ten zaproponował złożenie wniosku o dofinansowanie z Unii Europejskiej.

Wniosek za pierwszym razem otrzymuje pozytywną recenzję, a to za sprawą dobrego przygotowania zespołu, który poświęca na nie aż 5-6 miesięcy. Gdyby nie pieniądze otrzymane z dotacji firma nie powstałaby tak szybko, ale i w tym przypadku dofinansowanie wiązało się z kilkoma problemami. Zakres prac opisanych we wniosku był duży, dlatego też firma nie jest w stanie za środki pozyskane z Unii (850 tysięcy złotych) go stworzyć. Kolejnym problemem był czas przekazania pieniędzy. Zanim dotarły w głowach pomysłodawców projekt rozrósł się i na jego dalszy rozwój potrzebował kolejnych pieniędzy. Firma realizuje cały zakres projektu unijnego zgodnie z założeniami, ale potem dokłada do niego kilkaset tysięcy złotych, żeby doprowadzić produkt do formy, która pozwoli skutecznie konkurować na rynku narzędzi służących do optymalizacji stron internetowych.

-

Jak widać wiele ciekawych polskich przedsięwzięć skorzystało już na wsparciu z dotacji z Unii Europejskiej. Należy jednak zaznaczyć, że pozyskanie tych pieniędzy nie należy do łatwych i wiąże się z szeregiem wymogów, którym należy sprostać. Beneficjenci programów narzekają także, że uczestnik programu otrzymuje tylko fundusze, bez merytorycznej pomocy w jaki sposób je wydać. Podane przykłady pokazują też, że nie zawsze dotacje pozyskuje się już na starcie, zanim rozpoczną się prace nad produktem. Czasem fundusze z Unii Europejskiej pozwalają po prostu iść do przodu.

Komentarze (0)