Oknoplast kroczy po miliard – pisał niedawno “Puls Biznesu” o zapowiedzi Mikołaja Placka, prezesa i współwłaściciela firmy zajmującej się produkcją okien i drzwi. Firma po reorganizacji postawiła sobie za cel osiągnięcie miliarda złotych rocznego przychodu. Jest na półmetku.

Artykuł jest częścią cyklu, w którym opisujemy historie sukcesu znanych marek. W poprzednich odcinkach ukazały się historie sukcesu marek: UrsusKrossCCCInglotSolarisGetin BankComarchWittchen i Inter Cars. 

Na zdjęciu: Mikołaj Placek, prezes zarządu Oknoplast | fot. materiały prasowe

Ta polska firma osiągnęła na światowym rynku wiele. Miniony rok zamknęła wynikiem sprzedaży miliona okien na świecie (głównie w Niemczech, Włoszech, Czechach i na Słowacji - eksport to 70% całkowitej sprzedaży firmy) i 520 mln zł przychodu. Zasłynęła na pewno tym, że cztery lata temu została sponsorem Inter Mediolanu, włoskiego klubu piłki nożnej, a później także sponsorem Olympique Lyon i Borussii Dortmund. Jak wyglądały jej początki? 

Inspiracja milionerem

Adam Placek, założyciel Oknoplastu, swoją przygodę z biznesem zaczął w 1994 roku. Zanim otworzył firmę, oglądał jak mieszkańcy Krakowa radzą sobie z nieszczelnymi oknami. Pomyślał wtedy, że warto by sprowadzić porządne okna do Polski, ale mało kogo na to stać. Skąd pomysł na uruchomienie własnej produkcji okien? – To było intuicyjne – wspomina Mikołaj Placek, syn założyciela Oknoplastu i jego dzisiejszy prezes.

Założyciel Oknoplastu przyglądał się nie tylko mieszkańcom Krakowa, ale też działalnością gdyńskiego milionera - Janusza Leksztonia. Prowadził on firmę EIGaz, która zajmowała się produkcją okien. – Imponowała mi skala rozwoju EIGaz. Dlatego długo się nie wahałem, gdy podczas pobytu w Niemczech nadarzyła się okazja, by wspólnie z mieszkającym tam Polakiem przejąć maszyny do produkcji okien po upadłym przedsiębiorstwie – wspomina “Pulsowi Biznesu”.

Firma bez badań rynkowych

Choć przyznaje, że dziś to nie do pomyślenia, by biznes tworzyć bez badań rynkowych, intuicja lata temu spowodowała, że otworzył własny zakład produkujący okna. – Na początku transformacji ustrojowej mój ojciec przewidział, że znajdzie się popyt na okna, bo te, które odziedziczyliśmy po komunie, były stare i sparciałe. W zimie było zimno, w lecie gorąco – tłumaczy jego syn, Mikołaj Placek.

Zanim Adam Placek otworzył Oknoplast, został współwłaścicielem jednej, a potem drugiej firmy produkującej okna. Rozstał się z obiema firmami, gdy ich właściciele i pracownicy zaczęli produkować okna szybko i tanio. – Ojciec chciał stworzyć firmę, która będzie dobrą marką, do której ludzie sami będą zgłaszali się po jej produkty – wspomina Mikołaj Placek, dzisiejszy Prezes Zarządu Oknoplast.

Na zdjęciu: salon Oknoplast 

Pierwszy rok: 4 mln zł obrotu

Gdy Mikołaj ma 16 lat, jego ojciec otwiera Oknoplast i zatrudnia 60 osób do produkcji stolarki okiennej. Produkcja rusza w hali na Nowej Hucie. Okna sprawdzają się na rynku i w pierwszym roku działalności firma osiąga 4 mln zł obrotu. Od początku planuje sprzedaż swoich produktów za granicę, dlatego już po pierwszym roku działalności nawiązuje współpracę z niemiecką firmą VEKA produkującą profile okienne.

Gdy firma się rozwija, do zespołu dołącza Mikołaj Placek, zajmując stanowisko produkcyjne. Chce od podstaw poznać firmę, którą tworzy ojciec. Oknoplast po latach przenosi się z Krakowa do Ochmanowa w gminie Niepołomice. Jest drugą po Coca-Coli firmą, która stawia zakład produkcyjny w specjalnej strefie ekonomicznej. Wybuduje tam halę o powierzchni 11 tys. mkw, w szczerym polu, przy jednej z lokalnych dróg.

Jakość

Mikołaj Placek przechodzi później do działu finansowego, by dowiedzieć się, jak zarobić na tym, co się wyprodukuje. Przełomem w historii firmy okazuje się rok wejścia Polski do Unii Europejskiej. Dzięki temu otwierają się granice i jeszcze łatwiej robić biznes poza Polską, gdzie Oknoplast jest liderem rynku. Oknoplast już w 2005 roku rozpoczyna eksport swoich okien, m.in. do Niemiec i Włoch. O zdobycie zaufania na zagranicznym rynku jest trudno.

– Niemcy podskórnie mieli jakoś zakodowane, że polski towar kupuje się dlatego, że jest tani, w domyśle: kiepski jakościowo. My chcieliśmy pokazać, co to znaczy prawdziwa jakość – mówi Mikołaj Placek.

Polska firma, niemieckie tablice

Niemieccy dealerzy stolarki okiennej nie są jednak przekonani do polskiej produkcji. Wstydzą się sprzedawać polskie okna. Dla nich nie ma znaczenia nawet to, że technologicznie i jakościowo okna są lepsze od ich rodzimej produkcji, w dodatku tańsze. “Dochodziło nawet do takich sytuacji, że samochody dostawcze musiały mieć niemieckie tablice rejestracyjne, a na plandece nie mogło być polskiej nazwy”.

Mikołaj Placek wiedział, że niemiecki rynek jest na tyle duży, że nie opłaca się go porzucić tylko ze względu na to, że dealerzy nie wierzą wtedy w polską jakość. – Męczyła mnie ta sytuacja, ponieważ robiliśmy dobre okna w cenie powyżej średniej ceny niemieckiej. Dlaczego mieliśmy sprzedawać je taniej, skoro to bardzo dobry produkt? – mówi szef Oknoplastu.

Na zdjęciu (po lewej): Mikołaj Placek podczas debaty pt.: „Rola gospodarki i polskich przedsiębiorców w budowie marki kraju. W jaki sposób promować polskie produkty i usługi?”

Bez pary

We Włoszech Oknoplast do dzisiaj posiada znaczą część rynku, a przygodę wejścia na ten rynek zespół wspomina jako ciekawe doświadczenie. Firma musiała bowiem zapomnieć o wszystkim, co do tej pory robiła i wymyślić nowy model biznesowy. Włoski rynek zdecydowanie różnił się od niemieckiego.

– Dla naszych sąsiadów najważniejsza była technologia, okno musiało być najwyższej jakości, spełniać odpowiednie parametry techniczne, posiadać wszelkie możliwe certyfikaty i homologacje. Dla Włochów elementy techniczne grały trzeciorzędną rolę. Dla nich ważne było na przykład duże przeszklenie, które nie szło w parze z najwyższymi parametrami technicznymi okna – wspomina Mikołaj Placek.

Włoch na pokładzie

Na rynku włoskim liczył się wygląd okna, a nie zastosowana technologia. Dla pracowników Oknoplastu było to szokiem, dlatego szef musiał pójść na kompromis. Było nim stworzenie okna z jak największą przeszkloną powierzchnią i utrzymującego najważniejsze parametry techniczne. Pomoc w eksporcie polskich okien do Włoch zaoferował Giuseppe Bencivenga.

Firma osiąga wtedy 100 mln zł przychodu, a jej szef przekazuje w 2007 r. zarządzanie synowi (dając 51 proc. udziałów). Sam pozostaje w spółce i pracuje nad jej strategią. W tym samym czasie Mikołaj Placek dokształca się. Idzie na studia licencjackie z zarządzania, bierze udział w kursach specjalistów od marketingu w Londynie i Stanach Zjednoczonych.

– Ale najwięcej dała mi praca w różnych działach naszej rodzinnej firmy. Miałem to szczęście, że mogłem od podszewki poznać przedsiębiorstwo. Zdobyłem tu wiedzę, którą trudno posiąść w jakichkolwiek szkołach – wspomina.

Ukryta marka

W 2010 r. Mikołaj Placek przeprowadza w Niemczech rebranding, wprowadzając okna pod nazwą Koncept Fenster. “Okna nagle zainteresowały niemieckich dystrybutorów, ukrycie marki nie tyle pomogło, ile przestało przeszkadzać, firma zeszła z linii ciosu” pisały media. Gdy firma zaczęła sprzedawać coraz więcej okien na rynku niemiecki, wróciła do rodzimej nazwy.

Na to, by światowe media mówiły o polskiej firmie produkującej okna i drzwi, Oknoplast potrafi wydać wiele. Dowodem tego jest podpisany w 2012 r. 3,5-letni kontrakt z włoskim klubem piłkarskim Inter Mediolan. – Postanowiliśmy zrobić coś, czego nie zrobiła jeszcze żadna firma z naszej branży: porozmawiać z władzami klubu – mówi Mikołaj Placek.

Na zdjęciu: fabryka Oknoplast | fot. materiały prasowe

Zasada przedpłaty

Sponsoring czołowego klubu włoskiej ligi, którą ogląda średnio 15 mln widzów, nie było łatwym zadaniem. Jak wspomina szef Oknoplastu, cena kontraktu była zaporowa, ale ważniejsze było też to, że dla właściciela klubu finanse nie miały tak dużego znaczenia. Stawiał na renomę firmy, która zostaje sponsorem i jej odbiór społeczny. – Przedstawiliśmy naszą firmę, zaciekawiliśmy władze i zostaliśmy jednym z czterech sponsorów – wspomina Mikołaj Placek.

Jego firma sponsorowała też Olympic Lion (z Francji) i Borussię Dortmund (z Niemiec). To wszystko po to, by podnieść wyniki sprzedaży i pokazać się jako duża międzynarodowa marka. Oknoplast dla konkurencji jest też inspiracją. – Na przykład jako pierwsi we Włoszech wprowadziliśmy sklepy na wyłączność, tak zwane monomarki, to się sprawdziło, dziś robią to też inni. Na tamtym rynku jako pierwsi zaczęliśmy również sprzedawać okna na zasadach przedpłaty – mówi prezes.

Wykształcenie nie wystarczy

Będąc trendsetterem w branży trzeba jednak liczyć się z tym, że pomysły mogą być kopiowane. Tak też dzieje się w przypadku Oknoplastu. – Dlatego że jesteśmy kopiowani, co dwa lata wprowadzamy nowy, przełomowy produkt. Część rzeczy patentujemy, ale nie wszystko się da, trudno jest opatentować kształt profilu – wyjaśnia Mikołaj Placek. Gdzie uczył się prowadzenia biznesu i co radzi młodym przedsiębiorcom?

– Polscy menedżerowie sięgają po wiedzę stworzoną przez amerykańskich guru zarządzania, młode pokolenie ma za sobą studia MBA, liczne kursy, praktyki, zaliczoną literaturę i stara się nadążać za rozwojem wiedzy. Widać to w efektach osiąganych przez firmy – mówi. Dodaje, że trzeba pamiętać, że samo wykształcenie nie wystarczy. – Decyduje, jak wszędzie, zdolność wykorzystania wiedzy w konkretnych warunkach, na konkretnym rynku – przekonuje prezes Oknoplastu.

A, i jeszcze jeden składnik sukcesu: miłość. – Jeżeli nie kochacie tego co robicie, nie czujecie tego, szkoda sobie głowę zawracać – mówi Adam Placek, założyciel i pierwszy prezes zarządu Oknoplast.

-

Oknoplast planuje w tym roku osiągnąć miliard złotych przychodu i zwiększyć udział sprzedaży zagranicznej z 70 do 75 procent. Firma jest obecna na 10 rynkach zagranicznych, zatrudnia 1,6 tys. osób i ma 3 tys. salonów sprzedaży. Od początku działalności sprzedała 3,7 mln okien. Przymierza się do ekspansji na Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. Oknoplast jest też właścicielem Aluhaus, firmy która zajmuje się produkcją drzwi.

Komentarze (0)