15 1 11

Polacy nie chcą chipować swoich pracowników. Tworzą inteligentne karty biurowe

Dodane

10-08-2017

Adam Sawicki
Szwedzi dali sobie wszczepić mikrochipy pod skórę, aby otwierać drzwi w firmie. Polacy twierdzą, że to nieetyczne i mają inny pomysł. Tworzą inteligentne karty z ekranem w technologii elektronicznego atramentu.

Na zdjęciu (od lewej): Tomasz Łempiński i Maciej Światowski, współzałożyciele TIMATE

Pomysłodawcami TIMATE są właściciele spółki informatycznej z Chorzowa, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania do zarządzania organizacją i komunikacją w firmach. Od jakiegoś czasu poszukiwali dla siebie systemu RCP (do rejestracji czasu pracy), który będzie praktyczną alternatywą dla uciążliwego odbijania karty. Okazało się wówczas, że na rynku istnieją tylko dwie możliwości.

Albo przestarzałe karty dostępowe, albo mikrochipy wszczepiane po skórę. Jednak żadne z tych rozwiązań nie satysfakcjonowało przedsiębiorców. – Ponieważ nie jesteśmy zwolennikami inwigilacji i nigdy nie braliśmy pod uwagę biometrii, postanowiliśmy sami stworzyć system, który wypełni rynkową lukę – mówi dyrektor generalny w TIMATE Maciej Światowski. Wyjaśnia, że narzędzie opracowane przez jego zespół, to karta z wyświetlaczem w technologii elektronicznego atramentu, spełniająca kilka funkcji. 

Jak działa?

Po pierwsze, automatycznie rejestruje czas pracy podopiecznego i po drugie, stanowi klucz dostępu do poszczególnych pomieszczeń w biurze. Pomysłodawca narzędzia wyjaśnia, że w przeciwieństwie do biometrycznych rozwiązań, TIMATE nie zbiera żadnych wrażliwych danych na temat użytkownika i do tego bierze pod uwagę interesy oby stron. Pracodawcę informuje o wszelkich nadużyciach, natomiast pracownik o przerwie.

Na zdjęciu: karta TIMATE

Ponadto system ten nie wymaga przebudowywania i ingerencji w infrastrukturę firmy. – Centralka TIMATE podłączana jest tylko do Internetu i do kontaktu w miejscu, gdzie pracują ludzie. Ci wyposażani są w inteligentne karty, które noszone są na szyi, tak jak zwykły pracowniczy identyfikator – wyjaśnia Maciej Światowski. Jego zdaniem, rozwiązanie to sprawdzi się nie tylko w korporacjach, ale także w sklepach i innych punktach.

Program pilotażowy

– Aktualnie jesteśmy w przededniu pierwszych wdrożeń pilotażowych naszego systemu. Przez ostatnie miesiące skupialiśmy się na komunikacji naszego wynalazku w polskich mediach, a także uczestniczyliśmy w konferencjach i targach. Wszystko po to, żeby zainteresować polskie przedsiębiorstwa naszą innowacyjną metodą kontroli czasu pracy – dodaje i wyjaśnia, że badania TIMATE będą trwały przez cały 2018 rok.

Tłumaczy, że wezmą w nich udział partnerzy technologiczni i naukowcy oraz inne podmioty zainteresowane tematem rejestracji czasu pracy i Internetu Rzeczy. Celem programu pilotażowego jest bowiem dostosowanie narzędzia do potrzeb rynku. Potem przyjdzie czas na komercjalizację przedsięwzięcia.

Komentarze (0)