Naukowcy z Harvardu uratują amerykański przemysł pszczelarski. Opracowali prototyp sztucznej pszczoły, która nie tylko zapyli rośliny, ale także będzie monitorować warunki pogodowe i gromadzić dane na temat terenu. Podobny projekt realizuje naukowiec z Politechniki Warszawskiej.

RoboBee zamiast pszczół 

Venture Beat podaje, że sztuczna pszczoła opracowana przez Amerykanów jest wielkości połowy spinacza do papieru, waży jedną dziesiątą grama i nazywa się RoboBee. Według naukowców, miałaby przejąć zadania pszczół, gdyby te wyginęły. Na razie jednak projekt jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju, a przed inżynierami sporo pracy zanim udoskonalą urządzenie do tego stopnia, aby robot poradził sobie z obowiązkami pszczół.

Jeśli jednak tak się stanie, RoboBee będzie można wykorzystać nie tylko do zapylania roślin. Venture Beat pisze, że takie sztuczne owady mogłyby posłużyć do mapowania terenu, zbierania informacji o warunkach pogodowych, a nawet nieść pomoc podczas katastrof lub wypadków poprzez gromadzenie danych. Póki co jednak naukowcy odpowiedzialni za projekt nie widzą, kiedy sztuczna pszczoła będzie gotowa do użytku.

Polska sztuczna pszczoła

Nad podobnym projektem pracuje dr inż. Rafał Dalewski z Politechniki Warszawskiej. Natomiast jego sztuczna pszczoła różni się kształtem i rozmiarem od robota stworzonego przez Amerykanów. Po pierwsze, B-Droid nie lata, a po drugie, jest wielkości wózka zakupowego. Porusza się na kółkach między grządkami i przy użyciu specjalnej miotełki, zapyla kwiaty. Według pomysłodawcy rozwiązania, tak jest lepiej przy niektórych typach upraw.

Wśród nich naukowiec wymienia pola rzepaku. Na nich zresztą w 2015 rok przetestowano maszynę po raz pierwszy, a w 2016 zapylono uprawy truskawek i czosnku. Dr inż. Dalewski wyjaśnia, że podczas prób udało się z powodzeniem przenieść pyłek z kwiatu na kwiat, urządzenie nie uszkodziło roślin, ale trzeba jeszcze zweryfikować jego skuteczność.

Innowacje w rolnictwie

Jednocześnie inżynier pracuje nad latającym zapylaczem, który będzie przypominać prawdziwego owada. Ma poruszać się jak helikopter i przemieszczać z prędkością od 10 do 20 centymetrów na sekundę. Dzięki temu, robot zyska czas na zebranie niezbędnych danych i przeanalizowanie ich, aby nawigacja poinformowała go, gdzie dalej ma się przemieszczać. Oba projekty, Polaka i Amerykanów, mają rozwiązać ten sam problem.

Przed wszystkim przejąć pracę masowo wymierających pszczół. Bez nich bowiem nie uda się zapylić roślin, które tego potrzebują – dotyczy to aż jeden trzeciej roślin uprawnych i 90 proc. roślin dziko rosnących. Poza tym RoboBee i B-Droid mają być wykorzystywane komercyjnie i tym samym przyczynić się do rozwoju innowacji w rolnictwie.

fot. depositphotos.com

Komentarze (0)