Pamiętacie powtarzany w kółko jeszcze kilkanaście miesięcy temu żart-nie-żart, który twierdził, że na wszystko znajdzie się aplikacja?

Tekst powstał w ramach akcji ZmienimyŚwiat, którą prowadzimy razem z nc+. Jej celem jest poznanie Waszej opinii na temat tego, jaka będzie telewizja przyszłości. Zachęcamy do komentowania, bo najciekawsze wypowiedzi nagrodzimy! Do wygrania jest Samsung Galaxy S7!

Od rozpoczęcia mobilnej rewolucji, każdego dnia w marketach pojawiają się setki nowych aplikacji. Problem polega jednak na tym, że z ich jakością bywa różnie — nie boję się nawet zaryzykować stwierdzenia, że niewielki procent nadaje się do codziennego użytku, a przemyślane, dobrze zaprojektowane i dopieszczone to raptem promil całości. Przez moje urządzenia przewija się kilkadziesiąt aplikacji tygodniowo, jednak każdej proponującej program telewizyjny daleko do ideału. Zastanówmy się zatem, co powinno znaleźć się w aplikacji podpowiadającej nam, co dzisiaj obejrzymy?

Podobno telewizja umiera — patrząc na to w jaki sposób multimedialne treści konsumują ludzie w moim otoczeniu — trudno mi w to uwierzyć. Owszem, ta bardziej zainteresowana technologiami i jednocześnie posiadająca niezwykle mało czasu część już lata temu porzuciła kablówki i anteny satelitarne na rzecz DVD, Blu-Rayów i usług wideo na żądanie — dla nichtelewizor to akcesorium pozwalające wszystkie powyższe konsumować na większym ekranie niż używanych na co dzień w komputerach. Nie zmienia to jednak faktu, że ze smartfonów korzystają już młodzi i starzy, bardziej i mniej zainteresowani technicznymi nowinkami — wierzę zatem, że na rynku wciąż jest miejsce na idealną aplikację z programem telewizyjnym. I nie tylko programem.

A co powinno się w takowej znaleźć? Na pierwszym planie powinien być idealnie zaprojektowany pod kątem użyteczności interfejs — czytelny, estetyczny oraz, oczywiście, przystający do obecnie obowiązujących standardów i wytycznych, które różnią się dla wszystkich platform. To jednak rzecz oczywista i nie będę bawił się w projektanta, ani podpowiadał jak wybrnąć z napotykanych błędów — nie taki jest cel tego tekstu. Tutaj chciałbym wyłącznie pomarzyć i zastanowić się, czego nie może zabraknąć w idealnym ekosystemie telewizyjnym XXI wieku.

Telewizja to nie tylko telewizor

Nawet mówiąc o klasycznym zestawie programów, bez usług na żądanie, musimy pamiętać, że obecnie by mieć dostęp do naszych ulubionych kanałów i oglądać je “na żywo” nie potrzebujemy telewizora. Jako przykład niech posłuży nc+GO, które abonentom usługi oferuje aplikację, za pośrednictwem, której mają oni dostęp do kilkudziesięciu programów telewizyjnych. Aplikacje to już nie tylko oprogramowanie na wyłączność komputerów — ale także smartfonów, tabletów, konsol czy właśnie telewizorów, które — z nadawanym w tle programem — mogą zaoferować nam szereg informacji na ich temat, a także przypominać nam o rozpoczęciu programu, który planowaliśmy obejrzeć. Ale nie tylko o tym co chcemy oglądać, dzięki synchronizacji w obrębie ekosystemu z naszym kalendarzem, mogą także dać znać o zbliżających się obowiązkach. Warto także mieć na uwadze sposób obsługi aplikacji — i tutaj mówię głównie o komputerach, telewizorach i konsolach których nie mamy pod ręką. Doskonałym rozwiązaniem byłaby możliwość sterowania nimi, nie tylko dedykowanymi im akcesoriami, ale także mobilną aplikacją, nieprawdaż?

Kategorie, podziały i inteligentne rekomendacje

Podział oferty telewizyjnej na kategorie tematyczne (filmy, seriale, sport, dokumenty czy programy rozrywkowe) to żadna nowość. Niestety, dotychczas żaden znany mi program telewizyjny nie pozwala zawężać kryteriów poszukiwań dzięki filtrowaniu daty premiery, przedziału wiekowego, języka czy nawet odznaczenia powtórek dla teleturniejów i innych reality shows. Nie spotkałem się też z opcją ignorowania całych serii i — co dziwi mnie najbardziej — inteligentnych rekomendacji. Przy ilości zbieranych danych, na bazie oglądanych przez nas programów, można zbudować nienaganny profil, na podstawie, którego polecanie kolejnych treści nie powinno stanowić najmniejszego problemu. Obecnie zakładki z polecanymi tytułami to najczęściej zestaw kasowych produkcji, które po czasie trafiają na ekrany telewizorów...

Powiadomienia, powiadomienia i jeszcze raz powiadomienia

W czasach, gdy żyjemy na wysokich obrotach coraz rzadziej zdarza nam się prosto po wyjściu z pracy dotrzeć do domu, by w towarzystwie ulubionych serialowych, czy filmowych bohaterów na spokojnie napić się kawy. Stąd system automatycznych, wcześniejszych przypomnień, a finalnie także powiadomień o rozpoczęciu programu, wydają się być czymś naturalnym. Warto dodać do tego jeszcze możliwość nagrywania programu, gdy nie jesteśmy w stanie spokojnie rozsiąść się przed telewizorem — czy to w pamięci telewizora, czy wbudowanego tunera — by obejrzeć je gdy znajdziemy wolną chwilę. Takie rozwiązanie wymagałoby zamkniętego ekosystemu, by pozwolić sobie na odpowiednie opcje dostępu — choć patrząc na prawidła dzisiejszego świata wiem, że nie jest to niemożliwe.

Moja własna lista programów

Każda z sieci ma w swojej ofercie kilkadziesiąt, a nawet kilkaset, programów. Naturalnym jest, że fizycznie nie jesteśmy w stanie obejrzeć ich wszystkich, a część z nich poświęcona jest tematom, które nas w ogóle nie interesują — stąd ich obecność w programie jest zupełnie zbędna. Możliwość wyboru, a także późniejszej edycji, interesujących nas stacji powinna być na porządku dziennym — podobnie zresztą jak dodawanie części z naszych programów do ulubionych, by bez konieczności przebijania się przez zawartość całości, sprawdzić co dziś serwuje nasza ulubiona stacja.

Synchronizacja i ekosystem

Czasy, gdy cała rodzina spotykała się przy jednym komputerze dla wielu z nas odeszły w niepamięć. Teraz wielu z nas ma pod ręką nie tylko własny komputer, ale także smartfon czy tablet — a przecież zdarza się, że nie tylko jeden. Dlatego też, automatyczna synchronizacja danych, identyczna paleta związana z funkcjonalnością oraz podobny interfejs wydają się być naturalnym wyborem.

Wyszukiwanie

Wiemy że dzwoni, ale nie wiemy w którym kościele — znamy tytuł, ale zupełnie nie wiemy gdzie widzieliśmy zajawkę poszukiwanego przez nas programu. Dlatego też implementacja najzwyklejszej w świecie, bazującej na tytułach, wyszukiwarki to nadal doskonały pomysł, podobnie jak przełączanie się nań za pomocą jednego kliknięcia!

Trailery, zajawki i opisy

Natykając się w telewizji na blok reklamowy, bombardowani jesteśmy nie tylko reklamami proszków do prania i najpyszniejszych jogurtów, ale także zapowiedziami związanymi z programem telewizyjnym: efektowne trailery filmów czy kilka słów o tym, czego spodziewać możemy się w nadchodzącym odcinku ulubionego programu i serialu. Teraz są przykrym obowiązkiem, w przypadku aplikacji z programem TV miałyby szansę stać się miłym dodatkiem — tuż obok krótkich opisów — czy to samej idei przyświecającej danemu show, a w przypadku produkcji fabularnych, krótkiego streszczenia fabuły.

Jak widać pomysłów na to, w jaki sposób można udoskonalić skostniałą formę jest tu wiele — co ważne, rozmyślając nad nią starałem się nie puszczać specjalnie wodzy wyobraźni i nie pisać o rzeczach, które są obecnie niemożliwe do zrealizowania. Nie jestem programistą, zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie z tych idei będą proste do wykonania, ale mowa tutaj o idealnej platformie telewizyjnej. A skoro XXI wiek, to czas wymagać nieco więcej — a sam właśnie tak widziałbym idealne rozwiązanie...

-

Konkurs

Jeśli wiesz, jaka będzie telewizja przyszłości, weź udzial w naszym konkursie! Wystarczy, że opowiesz nam o tym w komentarzu zamieszczając go na tej stronie. Do wygrania jest Samsung Galaxy S7!

Komentarze (0)