Startupy chcą powstrzymać pijanych kierowców przed wsiadaniem za kółko. Tworzą więc czujniki, które uniemożliwiają odpalenie silnika albo sami odwożą imprezowiczów do domów. Uberowi udało się w ten sposób zmniejszyć liczbę pijanych kierowców o 65 procent.

Sensor wykryje alkohol ze skóry

– Prawie każdego tygodnia gdzieś w Ameryce Północnej dochodzi do zatrzymań kierowców szkolnych autobusów, którzy pili alkohol podczas podwożenia dzieci – mówi w rozmowie z Design Engineering współzałożycielka Sober Steering Catherine Carroll. Znalazła jednak sposób na zapobieganie podobnym zdarzeniom i dwa lata temu jej kanadyjski startup zainstalował w kilku autobusach specjalne czujniki do monitorowania stężenia alkoholu we krwi.

Urządzenia zostały zamontowane przy kierownicy i co ważne, wykorzystują zbliżeniową technologię biosensorów, dzięki czemu wykrywają alkohol poprzez skórę. Aby uruchomić silnik, kierowca musi wcześniej przyłożyć dłoń do czujnika i poddać się badaniu. Jeśli tego nie zrobi albo jest pijany lub wczorajszy, to nigdzie nie pojedzie. Natomiast, gdy jest w trasie, system przypomni mu, aby ponownie poddał się badaniu.

Sober Steering nie jest jednak pozbawiony wad. Design Engineering pisz, że czujnik wykrywa alkohol także ze środków do mycia rąk przez co uniemożliwia trzeźwym kierowcom odpalenie silnika. W związku z tym przedstawiciele kanadyjskiego startupu zdają sobie sprawę, że ich urządzenie nie jest na razie gotowe do powszechnego użytku. Mają natomiast nadzieję, że po wyeliminowaniu tych błędów, sensory będą normą w samochodach.

Podwózki z imprezy do domu

Startupowcy z Singapuru mają inny pomysł na to, jak ograniczyć ilość pijanych kierowców na drogach – po zakrapianej alkoholem imprezie, odwożą ich do domu. Stworzyli nawet dla tej usługi platformę iDrive Valet Services, która łączy pijane osoby z kierowcami. W przypadku tej opcji wystarczy wybrać numer telefonu infolinii i poprosić centralę o przysłanie pomocnika; istnieją także aplikacje, które za pomocą GPSu lokalizują nas samodzielnie, co dla najbardziej pijanych może okazać się niezbędne.

Strait Times pisze, że w ciągu ostatnich dwóch lata aż siedem firm zajmujących się tego typu usługami zaobserwowało 60-procentowy wzrost zainteresowania. – Nasi klienci to nie tylko kierowcy i właściciele firm. Widzimy też młodszych ludzi, zwłaszcza w soboty – mówi rzecznik prasowy iDrive Valet Services. Nie jest to jednak jedyny dzień, kiedy kierowcy pijanych imprezowiczów mają ręce pełne roboty.

Natężenie zgłoszeń zwykle zaczyna się wieczorem w piątek. Alvin Cheng z DH Valet mówi, że dostaje tego dnia przeciętnie od 60 do 80 zamówień, głównie od mieszkańców centrum. Jego zdaniem w soboty jest trochę lżej, bo liczba zgłoszeń oscyluje w granicach 40-60, w niedziele jest już całkiem spokojnie – od 20 do 30 zgłoszeń. Do tego na rynku nie brakuje konkurencji; w samym Singapurze istnieje przynajmniej 40 takich firm.

65 proc. mniej pijanych kierowców

W Stanach Zjednoczonych sprawa wyglada inaczej. Dwa lata temu Uber rozpoczął współpracę z władzami niewielkiego miasteczka Evesham w stanie New Jersey i w efekcie zaoferował tamtejszym mieszkańcom bezpłatne podwózki z imprezy do domu. Obiecywał wówczas, że będzie podwoził klientów barów i restauracji, które z nim współpracują i zapewnił, że kursy będą organizowane każdego dnia między godziną 20 a 2 w nocy.

Przyniosło to pozytywne rezultaty. Po kilku miesiącach od uruchomienia programu pilotażowego spółka pochwaliła się, że wśród mieszkańców Evesham zmniejszyła się liczba pijanych kierowców. Między styczniem a sierpniem średnia liczba osób, które prowadziły „pod wpływem” wynosiła dwadzieścia trzy osoby. Z kolei we wrześniu, gdy przeprowadzono program pilotażowy, ta wartość spadła do ośmiu, czyli aż o 65 procent.

– Rozpoczęliśmy współpracę z burmistrzem Brownem za pośrednictwem naszego krajowego partnera Mothers Against Drunk Driving i uświadomiliśmy sobie, że to doskonała okazja, aby wykorzystać naszą technologię do ograniczenia liczby pijanych kierowców na drogach – mówi w rozmowie z Reutersem dyrektor Ubera na New Jersey Ana Mahony. Przy tej okazji przedstawiciele amerykańskiego startupu wspomnieli o możliwości rozszerzenia programu w innych miastach w Stanach Zjednoczonych.

-

Każdy sposób na ograniczenie liczby pijanych kierowców na drogach wydaje się dobry. Nie jest to natomiast domena wyłącznie startupów, ponieważ za podobne przedsięwzięcie biorą się także korporację. Na przykład koncern motoryzacyjny Honda pracuje na inteligentnym kluczykiem, które po wykryciu alkoholu uniemożliwi kierowcy uruchomienie silnika. 

-

Zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą z pexels.com

Komentarze (0)