- Jaki jest sens w możliwości zamówienia towaru w ciągu dwóch minut, jeżeli jego dostawa trwa dwa dni? - pyta założyciel DelFast, Danil Tonkopy. Jego startup rozwiązuje ten problem, dostarczając zamówienia za pomocą elektrycznych rowerów. Niebawem DelFast otworzy się na Polskę.

Dlaczego dostawa towarów nie powinna zająć więcej niż godzinę? Można wymienić dwa główne powody. Pierwszy, jesteśmy skłonni do wydawania pieniędzy, ale wymagamy szybkiej obsługi. Drugi, nie lubimy tracić czasu na oczekiwanie na niepunktualnych kurierów.

Na zdjeciu: Danil Tonkopy, jeden z pomysłodawców DelFast

Jedyna osoba związana z zamówieniem, którą widzi kupujący

Istnieją jeszcze inne trudności związane z długoterminową dostawą. Przez czas oczekiwania na przesyłkę, klienci martwią się o integralność i bezpieczeństwo zamówienia, i nadal nie mogą być w 100% pewni, że wszystko „przyjdzie gładko”. Nie ma gwarancji, że unikniemy chamstwa kuriera - i w tym przypadku nikt nie zrekompensuje nam straty nerwów, a także strat moralnych. Dlatego im szybciej zamówienie zostanie dostarczone, tym lepej dla sprzedającego i nabywcy. Ten problem pomogli rozwiązać założyciele serwisu DelFast – biznesmeni Danil Tonkopy i Sergey Denisenko. Główną cechą ich usług jest dostawa towarów o małych gabarytach za pomocą rowerów elektrycznych – w dowolnym miejscu w mieście w ciągu 60 minut, za stałą opłatą wynoszącą 20 zł.

- Dostarczanie zamówienia powinno być niezauważalne dla klienta. Dlaczego? Bo nie lubi kiedy dostawca kilkakrotnie dzwoni w sprawie przesyłki, bądź gdy nie ma drobnych na wydanie reszty, czy też nie może znaleźć adresu dostarczenia. Klient nie powinien rozwiązywać tych wszystkich problemów, on po prostu chce otrzymać zamówiony towar jak najszybciej - mówi Danil Tonkopy, jeden z założycieli DelFast. Dodaje też, że oczywistym faktem jest również to, że kurier powinien być uprzejmy i miły, bo ostatecznie to jedyna osoba, którą kupujący widzi „na żywo” dokonując zakupów w sklepie internetowym.

Paczka jak pizza - przyjdzie w mniej niż w godzinę

DelFast rozpoczął swoją działalność w listopadzie 2014 roku, wówczas jeszcze tylko na terytorium Ukrainy, obecnie serwis działa również i w Polsce. Podczas dnia pracy, firma oferująca aż 65 rowerów elektrycznych, nalicza od 500 do 1000 dostaw. A to dopiero początek, bo plusów takiego rozwiązania jest wyraźnie więcej, niż minusów: brak kosztów na benzynę, brak problemu z korkami na drogach, brak trudności ze specjalnymi warunkami przetrzymywania zamówionego towaru i oczywiście, gwarancja jakości.

- Jaki jest sens w możliwości zamówienia towaru w ciągu dwóch minut, jeżeli jego dostawa trwa dwa dni? Zastanawiałem się, dlaczego telefon ze sklepu internetowego wiozą do klienta w ciągu kilku dni, natomiast pizzę i sushi w ciągu godziny? Posłużyliśmy się przykładem tego, w jaki sposób jest dostarczana pizza i zastosowaliśmy takie same metody w sklepach internetowych. Przypadkowo zrobiliśmy także małą rewolucję w dziedzinie logistyki dla e-commerce - wcześniej nikt nie mógł uruchomić szybszej dostawy (z wyjątkiem własnego kuriera, który siedzi i czeka na recepcji), a właśnie naszej firmie udało się stworzyć dostawę, w której główny nacisk stawiamy na jej szybkość - powiedział założyciel DelFast, Danil Tonkopy.

Zima to żaden problem

Serwis DelFast zaczął aktywnie rozwijać się po zwycięstwie w końcowej bitwie projektów Startup.ua. To wtedy otrzymał pierwsze inwestycje – 40 tysięcy dolarów – i w pełni spełniał oczekiwania klientów. Już na początku 2015 roku rozpoczął współpracę z funduszem inwestycyjnym Imperious Group na kwotę 250 tysięcy dolarów. Fundusz uznał pomysł dostawy w ciągu godziny jako ciekawy, gospodarczo stabilny i łatwo skalowalny.

Jednakże, nie obyło się bez trudności. Otwierając działalność, jej twórcy mieli do czynienia z pewnym problemem. Na rynku ukraińskim brakowało niezbędnych rowerów elektrycznych. Jednak wyjście z tej sytuacji zostało znalezione – DelFast rozpoczął produkować własne rowery, a raczej, poprawiać te, które były już dostępne. I nawet zimą, bądź wtedy, gdy pogoda nie jest zbyt korzystna dla rowerzystów, DelFast zapewnia, że szybko upora się z dostawą. - Na czym polega problem jazdy zimą? Tylko na drobnych zmianach. Jeśli jest zimno, nasi kurierzy „przerzucają się” na cieplejsze kurtki, bieliznę termiczną, zmieniają opony na zimowe i – do dzieła! - mówi Danil Tonkopy.

Podobny klient

Następnym krokiem było wejście na rynek europejski – DelFast rozpoczął pracę w Polsce. Stało się to przy pomocy Andrieja Bychkovskyiego, który nie tylko sfinansował projekt, ale stał się również głową polskiego biura. W momencie uruchomienia projektu Andrii miał własną działalność gospodarczą w Polsce i masę przydatnych kontaktów. - Zdarza się, że jeśli ukraiński biznes chce przejść do Europy, pierwszym krajem na ich drodze jest Polska - mówi Andrii Bychkovskyi. Klienci są najbardziej podobni do ukraińskich klientów, język jest łatwy do zrozumienia i nauczenia się, występuje tu dobry klimat inwestycyjny, przejrzyste relacje z władzami publicznymi. - Wszystko to jest bardzo atrakcyjne dla ukraińskiego biznesmena który pracował w skrajnych ukraińskich post-sowieckich realiach - dodaje. I właśnie Polska służy doskonałym przykładem tego, w jaki sposób państwo powinno współpracować z przedsiębiorcami.

Na zdjęciu: Andrii Bychkovskyi, jeden z pomysłodawców DelFast

W tej chwili główny problem DelFast dotyczy rozwoju. Firma dynamicznie się rozwija, co wymaga nowych pracowników, których z kolei należy przekwalifikować i przeegzaminować dla zapewnienia im najwyższych kompetencji. I należy zrobić wszystko w taki sposób, aby klient nie zauważył jakichkolwiek, z tym związanych problemów. Plany spółki – dalszy podbój Europy, poprzez otwarcie oddziałów w Berlinie, Madrycie, Rzymie, Paryżu i innych miastach. Aktualnie są przeprowadzane rozmowy z potencjalnymi partnerami. Ponadto, twórcy DelFast są gotowi dzielić się pomysłem z innymi ukraińskimi przedsiębiorcami na zasadach franchisingu.

Ograniczenia gabarytowe

Klienci są zadowoleni z szybkości realizacji usług, co ma pozytywny wpływ na ich reputację, ale są pewne niuanse. Na przykład, sklepy sztuki nie mogą korzystać z szybkiej dostawy za pomocą rowerów elektrycznych, ponieważ waga towaru przekracza 7 kg. To, w zasadzie, zatrzymuje współpracę z niektórymi klientami. Jednak na razie firma nie planuje przewozić większych towarów. - Staraliśmy wykorzystać trójkołowy rower “cargo”, ale szybko zorientowaliśmy się, że tracimy naszą główną zaletę – szybkość dostawy. Taki rower musi poruszać się podobnie jak samochód, nie może przejechać pomiędzy nimi, w rezultacie muszą stać w korkach. Więc tu musieliśmy dokonać wyboru – albo ładunki ponadgabarytowe, albo szybka dostawa - powiedział Danil.

Obecnie, podobne projekty nie są bardzo popularne, a wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że zamówiony towar może być dostarczony w ciągu godziny. Faktem jest, że tempo życia wzrasta, do czego należy się przyzwyczaić. I nie ma potrzeby, by tracić czas na oczekiwanie, kiedy można tego uniknąć.

Veroslava Novosilnaya

Public Relations Manager w Slova

Komentarze (0)