... ... ...

Jesteśmy mrówkami, które walczą z wieloma słoniami – Giorgio Tacchia. CHILI rok po premierze w Polsce

Dodane

23-08-2016

Adam Łopusiewicz
– We Włoszech jesteśmy numerem 1 na rynku usług VOD i udało nam się tego dokonać o własnych siłach – mówi Giorgio Tacchia, który wraz ze Stefano Parisi są założycielami CHILI. Ich serwis z filmami oglądanymi na żądanie od roku działa w Polsce. Sprawdziliśmy, jak sobie radzi na naszym rynku.

Na zdjęciu (od lewej): Stefano Parisi i Giorgio Tacchia, twórcy CHILI

– Można nas porównać do mrówek, które walczą z wieloma słoniami (gigantycznymi amerykańskimi korporacjami) – dodaje włoski przedsiębiorca. Jest dumny z tego, że jego serwis jest całkowicie niezależny i działa na wielu rynkach. Dużą uwagę zbiera w Niemczech, Austrii, ale też w Wielkiej Brytanii. – Nasi klienci dają nam siłę, aby rozwijać się z dnia na dzień – mówi Tacchia.

Baza filmowa

W lutym ubiegłego roku, marka CHILI oficjalnie zagościła na polskim rynku i do dziś przekonuje, że posiada najszerszą ofertę filmową na polskim rynku. W jej zbiorach znajdziemy zbiory wszystkich największych dystrybutorów filmowych, jak 20th Century Fox, Walt Disney, Paramount, Universal, Warner, Sony Pictures oraz wiele treści lokalnych (Independent Digtital, Grupa BB Media).

Klientów stara się przyciągnąć właśnie ofertą, czyli filmami, które można obejrzeć w serwisie już kilka tygodni po ich premierze w kinie. – I można je oglądać zarówno w opcji streamingu, jak i w opcji pobrania. Ważnym aspektem jest również fakt, iż klienci mają do wyboru wiele metod płatności: karta kredytowa, płatności bankowe Paypal oraz "CHILI portfel", który można bezpiecznym przelewem online – mówi założyciel serwisu.

Polacy kochają kino

Dlaczego założyciele włoskiej platformy VOD decydowali się wejść na polski rynek? – Bo Polacy kochają kino i przede wszystkim są bardzo zainteresowani wszystkimi technicznymi nowościami. Wszelkie urządzenia „smart” są bardzo powszechnie używane przez Polaków, którzy potrafią w bardzo efektywny sposób wykorzystać techniczne możliwości urządzeń – mówi Giorgio Tacchia.

Dodaje, że w Polsce, przed pojawieniem się CHILI, na rynku kontentu VOD nie istniały serwisy, które posiadały w swojej ofercie wszystkie największe studia filmowe. Dowiedzieli się tego z badań rynkowych, które jasno wskazały, iż polski rynek jest gotowy na przyjęcie serwisu oferującego wysokiej jakości usługi VOD. Na potrzeby ekspansji zatrudnili także zespół z Polski.

Elastyczne usługi

Bez niego trudno byłoby zdobyć jakikolwiek kontrakt z lokalnymi dystrybutorami. – Dzięki temu udało nam się powiązać międzynarodowe oraz lokalne treść, utrzymując polski charakter – mówi Tacchia. Po premierze dowiedzieli się także, że Polacy chcą elastycznych usług, które dają im możliwość oglądania filmów na wszystkich urządzeniach jak Smart TV czy tablety.

– Po prostu nie lubią technicznych ograniczeń, doceniają więc możliwości wykorzystania systemu operacyjnego Android, IOS oraz Windows Phone – mówi. Do użytkowników zespół dotarł wykorzystując m.in “pocztę pantoflową” czy działania co-marketingowe. – Nigdy nie zdecydowaliśmy się i nadal nie mamy zamiaru wykorzystywać tradycyjnej komunikacji – mówi Giorgio Tacchia. 

Nowości

Jednym z modeli biznesowych CHILI (oprócz pobierania opłat za wypożyczenie lub zakup filmu) jest współpraca z różnymi markami. – Współpracujemy z wieloma dużymi i mniejszymi firmami, oferując wykorzystywanie kodów na filmy w promocjach konsumenckich, konkursach i loteriach. Filmy wykorzystywane jako nagroda lub zachęta do zakupu oferują konsumentom unikalną rozrywkę, dostępną zaledwie po kilku kliknięciach – przekonuje CEO CHILI.

Zapytany o liczbę użytkowników, nie zdradza dokładnych statystyk. Mówi tylko, że CHILI zdobywa każdego tygodnia “tysiące nowych klientów”. Uważa, że Polska jest jednym z najlepiej rozwijających się krajów, w których jest dostępny jego serwis. Dlatego firma inwestuje w nietradycyjne kanały komunikacji. Na razie zapowiada nowości w swojej bazie takie jak: Deadpool, Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, Księga Dżungli, X-Men: Apocalypse czy Angry Birds.

Komentarze (0)