... ... ...

Wierzę, że startupy społeczne poprawiają pewien fragment świata. Agnieszka Osytek o konkursie The Venture

Dodane

23-11-2016

Adam Łopusiewicz
– Podczas konkursu panowała wśród nas atmosfera wsparcia i współpracy, a nie rywalizacji. Każdemu z nas zależało na wygraniu nagrody pieniężnej na rozwój projektu, ale autentycznie kibicowaliśmy sobie nawzajem, bo bez względu na to, kto miał wygrać - wygrywała słuszna sprawa – mówi Aga Osytek.

Na zdjęciu: Agnieszka Osytek mówi o Migam podczas The Venture

– Jestem przekonana, że The Venture każdy projekt może wznieść na wyższe piętro – dodaje w rozmowie z nami Agnieszka Osytek, była uczestniczka konkursu z ramienia Migam. W tym roku dołączy do grona jurorów, które wyłoni zwycięzcę krajowej edycji konkursu The Venture. Do wygrania jest milion dolarów na realizację pomysłu rozwiązującego społeczne problemy.

Wśród polskich kandydatów zostanie wybrany jeden projekt, który przejdzie do światowego finału. W ubiegłym roku finalistą polskiej edycji został Migam, narzędzie do obsługi klientów w języku migowym. Agnieszka Osytek przekonała wtedy międzynarodowe jury do tego, by jej zespół został zaproszony do dalszego etapu finału (wraz z jedenastoma innymi zespołami), a dziś dzieli się z nami doświadczeniami z tego wydarzenia.

Pytamy ją o to, jak od środka wygląda udział w takim konkursie jak The Venture, o to czego nauczyła się podczas akceleracji startupu oraz na co będzie zwracać uwagę przy wybieraniu jednego polskiego projektu, który dostanie się do międzynarodowego finału. Na te i na wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Byłaś uczestniczką poprzedniej edycji konkursu. Dlaczego jury wybrało właśnie Migam?

Swoją odpowiedź opieram na informacji zwrotnej jaką otrzymałam po zwyciężeniu regionalnego finału. Przede wszystkim, zarówno z formularza zgłoszeniowego, jak i z mojej prezentacji podczas gali, jurorzy wyciągnęli wniosek, że Migam wprowadza realną zmianę w życiu społecznym Głuchych, jako mniejszości posługującej się innym językiem niż większość społeczeństwa. Zdecydowali się wesprzeć projekt, bo w ten sposób przyczynili się do zwiększenia zasięgu tej zmiany. Wcześniej jurorzy, tak jak większość ludzi, o Głuchych wiedziała tylko tyle, że to ludzie, którzy nie słyszą. Moim zadaniem w konkursie było przede wszystkim w skuteczny sposób przedstawić ogólną perspektywę funkcjonowania społecznego Głuchych oraz to, w jak istotny sposób Migam likwiduje bariery komunikacyjne między Głuchymi i resztą społeczeństwa w codziennych sytuacjach.

Dzięki wygranej w polskiej edycji wzięłaś udział w programie akceleracyjnym w Wielkiej Brytanii. Jak udział w nim pomógł Migam w rozwoju?

W rozwoju Migam pomogła przede wszystkim druga część programu akceleracyjnego, która odbywała się w Londynie. Były to warsztaty prowadzone przez brand managerów marki Chivas, szefów PR i gości, których organizatorzy zaprosili na warsztaty z nami w ramach dostarczenia nam dodatkowych inspiracji. Byli to m.in. ludzie, którzy z sukcesem wprowadzili na brytyjski rynek zupełnie nieznane wcześniej tam marki stworzone na drugim końcu świata.

Czego dowiedziałaś się na tych warsztatach?

Warsztaty w Londynie świetnie przygotowały mnie do pracy w kolejnej części konkursu - 5-cio tygodniowego okresu zbierania głosów od internautów na Migam. Byłam w stanie poprowadzić kampanię opartą o spójną, zwięzłą i jasną komunikację, co niezależnie od późniejszych wyników konkursu, okazało się skutecznym sposobem na stworzenie mocniejszej, celniejszej i bardziej zasięgowej świadomości marki Migam na polskim rynku.

Pierwsza część programu akceleracyjnego, która odbywała się w Skoll Centre for Social Entrepreneurship w strukturach Oxford University, koncentrowała się na naszym personalnym rozwoju - na tym, byśmy jako świadomi liderzy mądrze zarządzali równolegle rozwojem biznesu i wpływu społecznego, który wytwarzają nasze projekty.

Później wzięłaś udział w światowej edycji konkursu. Jak przedstawia się projekt międzynarodowemu jury?

W ogromnym przejęciu i przy wzajemnym wsparciu uczestników! Każdy z nas - 27 finalistów z różnych krajów, był świetnie przygotowany do tych pięciu minut prezentacji przed jurorami. Więcej czasu spędziliśmy na oczekiwaniu, na rozmowach, na rozładowywaniu stresu śmiechem, a nawet tańcem - to ostatnie zawdzięczamy cudownemu Mario z Chile, który każdemu był gotów zaoferować uśmiech od ucha do ucha i rozluźniającą salsę. A później kilka minut koncentracji przed wejściem do pokoju, w którym siedzieli jurorzy a poprzedzający na liście uczestnik był w trakcie swojej prezentacji. Prezentacja i późniejsze odpowiadanie na pytania jurorów - zupełnie jak podczas pierwszego spotkania z grupą międzynarodowych inwestorów - trzeba było być konkretnym, rzetelnym i autentycznym. Udało mi się przekonać jurorów do wybrania Migam do najlepszej 12-tki. Do finałowej 5-tki nie udało mi się dostać.

Który z wyłonionych wtedy projektów najbardziej przypadł Tobie do gustu?

Poznałam 26 wspaniałych ludzi - przedsiębiorców społecznych, którzy tak jak ja, z całego serca wierzyli w sens swojej pracy, polegającej na poprawianiu pewnego fragmentu świata. Jako ludzie - wszyscy mogliśmy nazywać się zwycięzcami jeszcze przed wyłonieniem finalistów. A jeśli chodzi o projekt, od początku najbardziej do gustu przypadł mi Conceptos Plasticos z Kolumbii, który wygrał pierwszą nagrodę. Większość z nas - uczestników, przeczuwała zwycięstwo Oscara. Przede wszystkim dlatego, że Conceptos Plasticos to jeden projekt, który równolegle rozwiązuje dwa poważne problemy o globalnej skali: po pierwsze - zwalcza problem rosnącej ilości odpadów, poprzez recykling tworzyw sztucznych, po drugie - tych tworzyw sztucznych używa jako głównego składnika masy budowlanej, z której wytwarzane są odpowiednio uformowane płyty budowlane - tanie i wytrzymałe. Wystarczy młotek i 5 dni, żeby z takich płyt zbudować dom dla rodziny zarówno w Kolumbii, jak i w wielu innych obszarach świata z ogromnym problemem bezdomności.

W każdej z finałowych prezentacji padały słowa “ten projekt zmieni świat”? Co jeszcze wspólnego można było zauważyć?

Ogromną wiarę i zaangażowanie w to, by te słowa przekuwać w rzeczywistość. Dzięki temu, panowała wśród nas atmosfera wsparcia i współpracy, a nie rywalizacji. Każdemu z nas zależało na wygraniu nagrody pieniężnej na rozwój projektu, ale autentycznie kibicowaliśmy sobie nawzajem, bo bez względu na to, kto miał wygrać - wygrywała słuszna sprawa.

The Venture spełnił Twoje oczekiwania?

The Venture przerósł moje oczekiwania! Na każdym etapie. Cały program okazał się nie tylko silnikiem napędowym dla rozwoju marki Migam, ale też dla mnie - dla mojej świadomości i poczucia wartości w roli przedsiębiorczyni społecznej. Dzięki The Venture zyskałam nie tylko wspaniałych mentorów, ale też przyjaciół - w Polsce i na świecie.

Myślisz, że udział w takim konkursie spełni oczekiwania także innych startupów?

Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Wierzę, że tak jak w moim przypadku, The Venture okaże się pozytywnym zaskoczeniem. To naprawdę nie jest zwykły konkurs. To jest niezwykła podróż - pełna wiedzy, wspaniałych atrakcji, ale przede wszystkim jest to podróż w towarzystwie niezwykłych ludzi - mądrych, uczciwych, pełnych szacunku i wiary w to, że to co robimy ma sens.

Kto powinien zgłosić się do The Venture? Komu najbardziej przyda się udział w takiej inicjatywie?

The Venture przydałby się każdemu startupowi! Bez względu na to, na jakim obecnie znajduje się etapie. Jestem przekonana, że The Venture każdy projekt może wznieść na wyższe piętro. Konkurs jest skierowany do startupów z pozytywnym wpływem społecznym, czyli do takich, których produkt lub usługa jest nastawiona na naprawienie jakiegoś problemu - ludzkiego lub środowiskowego. A spróbować powinien każdy, nawet ktoś, kto obawia się, że jego projekt dzisiaj jest za mało rozwinięty lub ma za mały zasięg. Tym bardziej warto się zgłosić i sięgnąć po szansę wymarzonego rozwoju! Dla mnie samo przejście przez pytania zgłoszeniowe było dobrą lekcją, jak w krótkich wypowiedziach zmieścić wszystkie najważniejsze treści opisujące działalność mojego projektu. Formularz rejestracyjny jest dość rozbudowany i wymaga wglądu w swoją działalność z różnych punktów widzenia - to jest naprawdę świetne ćwiczenie! I dlatego polecam nie zostawiać decyzji o wysłaniu zgłoszenia na ostatnią chwilę.

Zasiadasz w kapitule konkursu, powiedz proszę, na co juror zwraca uwagę w prezentacji pomysłu? Na to, czy inwestorzy zainteresują się pomysłem?

Myślę, że każdy juror będzie zwracał uwagę na kilka aspektów i możliwe, że każdy będzie kładł punkt ciężkości na inny aspekt. Takie zróżnicowanie jest moim zdaniem bardzo korzystne przy wspólnym dokonywaniu wyboru. Dla mnie osobiście ważniejsi od projektu, są ludzie, którzy go robią, więc na pewno będę zwracała uwagę na personalną stronę startupu - kim są założyciele, kto jest w zespole, co każdy wnosi do projektu, jaki jest wgląd tych ludzi w problem, który rozwiązują, jakie jest ich zaangażowanie, co chcą osiągnąć, jaki jest ich cel. Uważam, że to ludzie są kręgosłupem startupu. Wszystkie pozostałe elementy, które składają się na model biznesowy, można przecież zmienić.

Co będzie miało największy wpływ na podjęcie decyzji o oddaniu głosu na dany projekt?

Najpierw będziemy mieli do czynienia z formularzami wypełnionymi przez uczestników konkursu. Będziemy mogli na spokojnie wczytać się w odpowiedzi. Będzie to czas na racjonalną analizę projektów od strony biznesowej i od strony wytwarzanego wpływu społecznego. Natomiast na gali finałowej dojdzie aspekt emocjonalny. Wyłonieni finaliści będą musieli po prostu sprzedać nam swój pomysł, w bardzo ograniczonym czasie. I tu przy podejmowaniu decyzji będziemy brać pod uwagę nie tylko projekt, ale też jego twórcę i jego potencjał.

"W sukcesie chodzi o wspólną globalną korzyść. Na całym świecie, znaczenie sukcesu zmienia się" - mówił Trevor Noah, gospodarz finału The Venture. Na “globalnej korzyści” szczególnie powinny skupić się startupy społeczne?

Są takie projekty, które wytwarzają korzyść lokalnie - i to jest wspaniała działalność. Ale często okazuje się, że problem, który rozwiązujemy lokalnie, występuje nie tylko na naszym podwórku, ale w podobnej postaci objawia się też w innych miejscach, że występuje na całym świecie. Jeśli udało nam się rozwiązać ten problem lokalnie, to warto jest spróbować stworzyć z tego powtarzalny model, który pozwoli na rozwiązanie takiego samego problemu w innym miejscu. W ogóle założeniem startupu jest stworzenie powtarzalnego i skalowalnego rozwiązania, które jest potrzebne i znajduje taki odzew klientów, który pozwala startupowi zarabiać i rosnąć. Startupy społeczne wyróżniają się tym, że swoją działalność biznesową opierają na misji społecznej, czyli oprócz korzyści finansowej, wytwarzają korzyść społeczną, która jest odpowiedzią na jakiś problem, którego ludzie doświadczają. Startupy społeczne nie muszą skupiać się na globalnej korzyści - one naturalnie to robią.

Startupy naprawdę mogą zmienić świat na lepsze?

Mogą i robią to. Wystarczy spojrzeć na działalność finalistów poprzednich edycji The Venture. Startupy społeczne są jeszcze postrzegane jako swoista nowość na rynku. Ale wciąż ich przybywa. W związku z tym, zaczynają pojawiać się fundusze nastawione na inwestowanie w rozwój właśnie projektów społecznych. Takie fundusze są zainteresowane podwójnym zyskiem - bezpośrednim, wynikającym z biznesowej działalności startupu oraz pośrednim, wynikającym z poprawy sytuacji społeczno-ekonomicznej wytwarzanej przez wpływ społeczny tej działalności. Taki konkurs, jak The Venture też jest dowodem na to, że dostrzegana jest wartość wspierania rozwoju startupów społecznych.

W moim odczuciu, takie startupy mają też wzmocnioną wolę przetrwania - rozwijają się nie tylko dla kasy, ale po coś, w co wierzą i co nadaje sens ich bytu.

-

Weź udział w tegorocznej edycji The Venture, konkursu organizowanego przez markę Chivas Regal i wygraj milion dolarów na realizację swojego pomysłu na biznes. Na zgłoszenie się masz czas do 14 grudnia. Więcej na ten temat dowiesz się z tej strony.

Komentarze (0)