O drukowaniu ściąg na sprawdziany, a jednocześnie o pomaganiu w nauce, o krótkich i efektywnych sesjach przyswajania wiedzy i wreszcie o pobieraniu legalnych mp3 rozmawiamy z Marcinem Młodzkim, reprezentującym projekt Fiszkoteka.pl.

Czym jest fiszkoteka.pl i skąd pomysł na tego typu startup?

Fiszkoteka to narzędzie do zapamiętywania. Nasi użytkownicy używają jej głównie do nauki słówek z języków obcych, choć można się z nią uczyć właściwie wszystkiego. Dodam, że taka nauka jest wyjątkowo skuteczna, to prawdziwa maszynka do wkuwania: opracowaliśmy efektywne algorytmy optymalizujące powtórki, a słówka przyswajane są wszystkimi zmysłami. Naukę z fiszkoteką chwalą eksperci, np. z Uniwersytetu Warszawskiego, chwalą też oczywiście użytkownicy. Zarówno wśród jednych, jak i drugich dopracowaliśmy się grupki prawdziwych fanów.

Skąd pomysł? Klasycznie: będąc jeszcze studentem, sam potrzebowałem tego typu narzędzia, a żadne z istniejących nie spełniało moich oczekiwań. Gdy uświadomiłem sobie jak ogromny jest rynek nauki języków i że tak naprawdę wciąż czeka on na swojego google'a czy facebooka, to wiedziałem już co będę robił po studiach na wydziale MiMUW. Istotne też było pojawienie się dotacji unijnych, gdyby nie one, to realizacja tego projektu wyglądałaby zupełnie inaczej.

Projekt wydaje się bardzo przemyślany, zachwyca przede wszystkim pierwszy etap korzystania z fiszkoteki - na stronie głównej znajdziemy przygotowany zestaw fiszek, który zachęca do częstszego korzystania z serwisu. Skąd czerpaliście inspiracje, tworząc narzędzie do nauki online?

Mówisz o designie? Wiele osób rzeczywiście go chwali, współpracujemy z utalentowaną graficzką, Agnieszką Brzezińską i to duża część sekretu. A jeśli chodzi o sam pomysł takiego narzędzia, to nie da się ukryć jakichś inspiracji supermemo.net oraz quizlet.com. Można powiedzieć, że oba te serwisy ze swoimi ograniczeniami były dla nas źródłem natchnienia, choć nie tylko tego negatywnego ("u nich to jest źle, zróbmy to inaczej"), ale także i pozytywnego ("u nich to jest fajne, zróbmy to przynajmniej tak samo dobrze"). W naszym przekonaniu supermemo za bardzo się rozbudowało w stronę kursów, straciło całą lekkość pierwszych swoich wersji, natomiast quizletowi brakuje paru istotnych funkcji, np. modułu długotrwałej nauki, choć poza tym w obsłudze jest zrobiony bardzo wygodnie.

Rafał Młodzki oraz Milena Linde rozmawiają na temat przyszłości Fiszkoteki

Jaki model biznesowy wdrożyliście do projektu? Na czym zarabiacie?

Model biznesowy się zmieniał i pewnie cały czas się będzie jakoś zmieniał. Najpierw w swojej naiwności myśleliśmy, że wystarczą same reklamy. Szybko się jednak okazało, że to za mało. Zwłaszcza, że nie znosimy agresywnych form reklamy. Ponadto sprzedaż własnych produktów oprócz tego, że jest znacznie bardziej opłacalna, daje nieporównywalnie większą satysfakcję od "handlowania" użytkownikami. Tak więc obecnie sprzedajemy opracowane przez nas pakiety ze słownictwem oraz konta premium dające dostęp do funkcji istotnie poprawiających wydajność nauki. Jedną z tych funkcji jest np. autolektor, który dodaje bardzo dobrej jakości wymowę do tworzonych przez użytkowników fiszek. I nie chodzi tu tylko o pojedyncze słówka, autolektor uczy wymawiać zwroty czy całe zdania w najpopularniejszych językach. Co więcej, z kontem premium możemy ściągnąć przed chwilą stworzony zestaw słówek jako plik mp3 i słuchać go np. podczas jazdy samochodem. Ludzie, gdy to widzą są zachwyceni, przedtem często w ogóle nie zdawali sobie sprawy, że coś takiego jest możliwe. Wracając do modelu biznesowego: z reklam oczywiście do końca nie zrezygnowaliśmy, bo pomaga nam to kapitalizować tych użytkowników, którzy korzystają z wersji darmowej i nie planują nic kupić. Zawsze jednak są to reklamy, które nie przeszkadzają w korzystaniu z serwisu. Mamy kilku reklamodawców, którzy co jakiś czas zamawiają u nas kampanię (banery, mailingi, artykuły sponsorowane, korejstracje). Dokładamy wszelkich starań do tego, żeby nasz partner był zadowolony, bo tylko wtedy to ma sens. Otwarci jesteśmy także na różne niestandardowe formy reklamy, jak choćby functional branding, czyli np. na niezwykle istotnym przycisku "wiedziałem", pojawia się logo naszego partnera. Zapewniam, że marka takiego partnera temu użytkownikowi będzie się bardzo dobrze kojarzyć. Oczywiście partnerów starannie selekcjonujemy.

Cały czas eksperymentujemy z modelem biznesowym i szukamy dodatkowych zarobków. Obecnie pracujemy nad czymś w rodzaju programu partnerskiego. Niech sprzedają nasze pakiety księgarnie, blogerzy, korepetytorzy, serwisy językowe z dużą ilością ruchu i słabymi możliwościami kapitalizacji. Pracujemy nad poprawieniem sprzedaży dla szkół.

Marzy nam się też współpraca w rodzaju tej pomiędzy coca-colą a iplex.pl. Czyli kupujesz np. zgrzewkę redbulla, a dostajesz kod dostępu do pakietu słówek do matury lub konto premium na rok. Próbowaliśmy np. z producentami specyfików w rodzaju plusssz active, ale na razie bez rezultatu. Musimy chyba być trochę bardziej znani.

Co zyskuje klient kupując konto premium? Ilu internautów skorzystało już z tej opcji?

Dostęp do przydatnych funkcji, np. wspomniany przeze mnie wcześniej autolektor, który czyta wymowę słówek czy całych zdań stworzonych przez użytkownika. To naprawdę robi wrażenie na ludziach. Można też ściągać listy słówek jako plik dźwiękowy do słuchania z odtwarzacza mp3. Z kontem premium dostępne jest także drukowanie treści jako pdf fiszkami czy ściąga. Dostępne są też wszystkie tryby nauki (choć chwilowo także zwykli użytkownicy mogą z nich korzystać). No i jeszcze zniżka 30% na profesjonalne pakiety przygotowane przez nas. Ile kont sprzedaliśmy? Powiem tak: mniej niż byśmy chcieli, ale jesteśmy na plusie.

Projekt sfinalizowaliście dzięki pomocy Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Czy w przyszłości szukacie inwestora, który pomógłby Wam rozwinąć biznes?

Ta dotacja unijna rzeczywiście bardzo pomogła w realizacji projektu -- pozwoliła nam zachować niezależność finansową oraz dość skutecznie dyscyplinowała. Bez niej wyglądałoby to pewnie zupełnie inaczej. Chociaż z drugiej strony taka dotacja to nie tylko same plusy: były spore opóźnienia z płatnościami, co prawie kosztowało nas płynność, było mnóstwo biurokracji - na rozliczenie każdego etapu zużywaliśmy cały toner i 2 ryzy papieru, zwłaszcza przy początkowych etapach. No i jeszcze konieczność ścisłego trzymania się harmonogramu, nawet jak już było oczywiste, że coś się nie sprawdzi: na samym początku, przy pisaniu wniosku wiedza o projekcie jest najmniejsza, ale jak już się podpisze umowę, trzeba się jej bezwzględnie trzymać. Aneksowanie umowy to znacznie więcej kłopotów niż korzyści. Choć z tego co się orientuje, teraz wiele rzeczy w PARPie się poprawiło. Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że te słynne osiem-jedynki trafiły nie tylko w ręce cwaniaczków i firemek-córek, ale także do tych, do których miały trafić: młodych ludzi z pomysłem, umiejętnościami i zapałem.

Co do inwestora, to mimo że dobrze radzimy sobie sami, nie mówimy nie i jesteśmy otwarci na propozycję. U inwestora przydatne byłyby zwłaszcza znajomości w biznesie, które pomogłyby lepiej sprzedawać. Brakuje nam właśnie kontaktów, a także - przyznaję - trochę doświadczenia. Pieniądze, oprócz rzeczy związanych ze sprzedażą, chcielibyśmy zainwestować w dodatkowego zdolnego programistę - bo podstawą dla nas jest świetny produkt. Mamy ambicje być najlepszym narzędziem do nauki słownictwa na świecie. W tym celu odpaliliśmy także zagraniczną wersję fiszkoteki - memoteque.com. Tam głównym źródłem zysków są reklamy. Dostaliśmy też na to osobną dotację w ramach PO IG 6.1, czyli popularny Paszport do Eksportu.

Nauka języków obcych jest zawsze na topie. Jeśli się nie mylę, portal powstał w 2011 roku. Jakimi statystykami po tak krótkim okresie istnienia możecie się pochwalić? Ilu użytkowników skorzystało już z Waszej oferty?

Chwalić się nie ma jeszcze czym, bo jesteśmy optymistami i wiemy, że wkrótce będzie znacznie lepiej. Mamy wrażenie, że teraz do przekroczenia masy krytycznej brakuje już bardzo, bardzo niewiele, a potem wszystko po prostu musi "wybuchnąć". Oczywiście nie czekamy z założonymi rękoma - wiele rzeczy trzeba poprawić, choćby przejrzystość serwisu, systemy sprzedażowe, samą naukę też można w wielu miejscach poprawić. No i staramy się jak najbardziej monetyzować ruch, który już mamy. A na razie jest to jakieś 100-150k UU/miesięcznie w Polsce i podobnie za granicą. Codziennie rejestruje się u nas 200-300 osób z Polski i ok. 500 osób z zagranicy. W serwisie mamy już ponad 300 000 fiszek z praktycznie wszystkich dziedzin.

To prawda, że nauka języków jest na topie i uważam, że wybraliśmy całkiem atrakcyjny rynek  z ogromną ilością klientów i stosunkowo słabą konkurencją: tu wciąż nie ma zdecydowanego lidera.

Powiedz proszę, jak przedstawia się współpraca z oświatą? Czy dyrektorzy, a przede wszystkim uczniowie są chętni do korzystania z internetu, by uczyć się języków obcych?

Jest spore zainteresowanie. Najlepiej opowiem historyjkę, która nam się ostatnio zdarzyła. Dzwoni do nas właścicielka szkoły językowej i mówi, że jej córka po prostu jest w fiszkotece zakochana, a gdy córka pokazała jej to narzędzie i sama zobaczyła jak przyjemnie i skutecznie się z niego korzysta, to i ona się zakochała i chce kupić u nas konta premium dla wszystkich swoich uczniów. Oczywiście dla szkół mamy specjalne, indywidualne ceny.

Jeśli chodzi o szkoły publiczne, to jest spora bezwładność, nieufność i trochę poprzednia epoka, ale i tutaj zgłaszają się do nas dyrektorzy czy nauczyciele-pasjonaci, którzy też by chętnie korzystali. Choć tutaj z płaceniem już nie tak chętnie. Ale i na to znajdziemy sposób.

Fiszkoteka to nie tylko pomoc w nauce języków obcych. W zeszłym roku zaangażowaliście się w przekazywanie dzieciom  wiedzy na temat Dnia Niepodległości, evencie organizowanym przez Muzeum Historii Polski. Jak młodzież zareagowała na promowany przez Was sposób nauki?

W ciągu dwóch dni przewinęło się przez nasze stanowisko kilka tysięcy osób. Reakcje były bardzo pozytywne. Choć mamy wrażenie, że to jednak my się od nich więcej nauczyliśmy, to były z pewnością największe testy UX, w jakich fiszkoteka brała udział.

Jest wiele spotkań i konkursów branży startupowej, dzięki którym możecie uzyskać fajny feedback. Czy w przyszłości macie zamiar wziąć udział w wydarzeniach takich, jak np. PimpMyStartup i zachęcać do obiektywnej krytyki fiszkoteki?

Niezły pomysł. Przyznam, że jakoś do tej pory na to nie wpadliśmy. Byliśmy parę razy na Auli, ale na widowni. Choć przyznam, że po tej drugiej stronie katedry można by się było więcej nauczyć.

Promujecie swój projekt offline, współpracując np. z księgarniami, co jest dobrym posunięciem, bo większość startupów zapomina o reklamowaniu się poza internetem. Jak obecnie ogłaszacie swoje istnienie w sieci?

Ostatnio braliśmy udział np. w Dniu Otwartym na Uniwersytecie Warszawskim, mieliśmy tam okazję promować nasz serwis zarówno wśród studentów, jak i nauczycieli. Odwiedzamy czasami różne targi edukacyjne, jako goście w ten sposób nawiązaliśmy kilka cennych kontaktów. Współpracowaliśmy przez pewien czas z ekranami w metrze warszawskim - nasze fiszki były wyświetlane na ekranach w wagonach. Jeśli chodzi o Internet, to głównie adwordsy i pozycjonowanie. Promują nas też oczywiście nasi użytkownicy, którzy w różnych niespodziewanych miejscach napiszą o nas dobre słowo.

Marcinowi dziękujemy za wywiad i trzymamy kciuki za projekt!

Uwaga! Konkurs!

Wraz z Fiszkoteką organizujemy konkurs dla naszych czytelników, w którym do wygrania są cenne nagrody.

Pytanie konkursowe brzmi: Wolicie uczyć się tradycyjnymi metodami, czy korzystać z narzędzi online? Dlaczego?

Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres: konkurs@mamstartup.pl. W tytule maila wpiszcie „Konkurs fiszkoteka.pl”

Nagrodzone zostaną 3 najciekawsze odpowiedzi, a do wygrania są:

1 miejsce: roczne konto premium w serwisie + dwa wybrane pakiety - wartość 99 zł.

2 miejsce: pendrive o pamięci 1 GB, pochodzący z limitowanej serii Fiszkoteki.

3 miejsce: jeden wybrany pakiet - wartość 49 zł.

Na odpowiedzi czekamy do 3.11.2011!

Komentarze (0)