O startujących 8 listopada targach Internet Poland Conference & Expo oraz o polskiej scenie startupowej rozmawiamy z Jarosławem Sobolewskim, Dyrektorem Generalnym IAB Polska.

Czym będzie Internet Poland 2011?

To impreza konferencyjno-targowa adresowana do klientów i przyszłych klientów usług e-marketingowych. 90 wystawców. 5 scen tematycznych i ponad 100 prelekcji. 5000 m2 hali w centrum MT Polska na Marsa w Warszawie. Ogromne przedsięwzięcie.

Skąd pomysł na tego typu wydarzenie? Dlaczego chcieliście je zorganizować?

"Cały internet w jednym miejscu" to hasło naszej imprezy. Chcemy, żeby rzeczywiście cała oferta, której może potrzebować osoba zainteresowana reklamą internetową pojawiła się wśród naszych wystawców i prelekcji. Idealny obrazek wygląda tak. Przychodzi na targi osoba, która słyszała, że w internecie może się skutecznie zareklamować za umiarkowane pieniądze. Przychodzi. Słucha prelekcji, rozmawia z wystawcami i kilka tygodni po imprezie, po spotkaniach z kilkoma z nich dokonuje wyboru i zaczyna swoją kampanię.

Pomysł wziął się stąd, że na polskich konferencjach nie wypada prezentować swoich produktów i usług. Nie było miejsca, w którym wypadałoby to robić. Stworzyliśmy takie miejsce, bo wierzymy, że duża rzesza klientów tego właśnie potrzebuje. Porozmawiać z żywym człowiekiem, a nie przeszukiwać setki stron internetowych z ofertami. Nic nie zastąpi rozmowy z ekspertem. Prelekcje mają pomóc w przybliżeniu usług, które pasują do profilu działalności reklamodawcy. Oczywiście to eksperyment. Na Zachodzie ta formuła sprawdza się dobrze. Liczymy, że i u nas ma szansę się przyjąć. Nie jesteśmy chyba jakimiś odmieńcami jako naród…

Warto wziąć udział w targach Internet Poland, ponieważ...

Firmy, które wezmą udział w tej edycji zdobędą doświadczenie, które wykorzystają w kolejnej. Ponieważ zbudują sobie bazę klientów na czas nadchodzącego kryzysu. Dlatego, że podoba im się taki pomysł i zainwestowały razem z nami w nową formułę. Inne media nie miały takiej imprezy. Internet ma szansę mieć. Często mówimy na eventach branżowych, że najważniejsze są nowe pomysły i odwaga w ich realizacji. My w IAB Polska wierzymy w wartość tych słów i podzielamy ten system wartości. Stawiamy sobie i rynkowi wyzwania. Zmuszamy siebie i firmy członkowskie do pokonywania kolejnych kroków. Mamy ambicję wyznaczać ton w wydarzeniach promujących e-marketing, więc bierzemy na swoje barki największe projekty. Internet Poland jest przedsięwzięciem o skali dotychczas niespotykanej. Trzymamy kciuki, żeby wiele osób chciało w tym wydarzeniu uczestniczyć.

Jaki był ten rok dla branży interaktywnej? Jakie tematy były najgorętsze?

Dobry, choć nierówny. My staramy się pracować w tle, żeby branża miała stabilną sytuację prawną i dobrą opinię wśród marketerów. Zabawa w gorące tematy to domena mediów, nie organizacji branżowych. Realizujemy potrzeby rynku i naszych członków. Dla nas hot będzie jak nam wyjdą nadchodzące 8-9 listopada imprezy. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Co nas czeka w najbliższym czasie? Jakie trendy i tematy mogą być dla nas ważne w 2012 roku?

Nic poważnego się moim zdaniem nie wydarzy w 2012, bo światowa gospodarka wchodzi w okres recesji. Będziemy się bronić przed skutkami globalnego kryzysu. Pewnie jakieś mikrotrendy się ujawnią, ale niestety z racji obowiązków w IAB brakuje mi komfortu zajmowania się takimi sprawami, choć to oczywiście niesłychanie przyjemne. Śledzę od czasu do czasu Trend Raport, ale to są rzeczy, o których mówi się u nas z dużym opóźnieniem albo wcale, więc nie będę zawracał czytelnikom głowy.

Jak Pan ocenia polską scenę startupową i w ogóle rosnącą modę na robienie startupów?

To bardzo ważne zjawisko. Podoba mi się entuzjazm i przedsiębiorczość ludzi, którzy się z nią identyfikują. Bardzo pozytywne jest to, że ludzie dzielą się wiedzą i wspierają nawzajem. To wartości, pod którymi podpisujemy się obiema rękami. Oczywiście to wszystko jest wciąż w powijakach, ale klimat sprzyja. Trzeba tylko pracować nad tym, żeby ta scena nie stała się zamkniętym kręgiem wzajemnej adoracji, gdzie wszyscy wszystkich klepią po plecach, a biznes nie idzie poważnie do przodu (dotyczy to również IAB Polska). Nie można poprzestawać na mikrosławie w mikrokręgu. Trzeba walczyć, wychodzić poza granicę. Mnie osobiście po wielu wizytach zagranicznych boli jedna kwestia. Polskim startupom brakuje wizji i parcia „na zachód”, oczywiście poza kilkoma wyjątkami typu Nozbe. Takiej, wbudowanej od początku w produkt, woli podboju wielu rynków. Wszyscy celują w krajowy rynek. To racjonalne, bo rynek jest wystarczająco duży, żeby się wyżywić, ale stanowi też przekleństwo, bo rozleniwia do dalszego podboju. Firmy z Czech, Chorwacji, Węgier, itd. Muszą myśleć i działać zupełnie inaczej. Imponuje mi ich wiara w sukces międzynarodowy. U nas tego nie widzę, ale może nie siedzę w tej scenie na tyle głęboko. Wybaczcie mi, jeśli coś przeoczyłem.

A tak swoją drogą, to ja też miałem swój startup w 2001 roku. Z kilkoma znajomymi z akademika mieliśmy gotową wyszukiwarkę internetową. Miała się nazywać Pomidor (śmiech), mieliśmy domenę, serwer, produkt menadżera, 2 programistów, admina… Chcieliśmy analizować sentyment do marek we wpisach na forach Usenetu i forach dyskusyjnych. Teraz takie rzeczy robią firmy analityczne od WOMM-u, tylko my to chcieliśmy robić 10 lat temu ;) Kod leży jeszcze nawet gdzieś na jakiejś płycie. Brak finansowania w tamtych czasach i pęknięcie bańki internetowej przekreśliło plany. Brak odwagi chyba też trochę. Doskonale jednak wspominam tamten okres. Dzisiaj wydaje się to już łatwiejsze, więc polecam każdemu. W najgorszym wypadku będzie to niesamowita przygoda i doskonała lekcja.

Czego możemy Panu życzyć?

Żeby nam klienci na nadchodzących imprezach dopisali. Trzymajcie kciuki i wpadnijcie zobaczyć. Dla ludzi związanymi ze sceną mamy na Forum IAB prelekcję Marcina Strzałkowskiego ze spółki Intelliwise, który spędził ostatnie półtora roku w San Francisco, próbując przebić się ze swoim projektem w Sillicon Valley. Myślę, że to będzie bardzo wartościowa prelekcja dla tych, którzy marzą o międzynarodowym sukcesie. Zapraszam.

Dziękujemy za wywiad!

Komentarze (0)