Wybrali sobie bardzo trudny, jednocześnie ogromnie obiecujący rynek. Planują zmienić rzeczywistość na lepsze. Pozyskali inwestora w osobie byłego prezesa Onetu, Łukasza Wejcherta. O jednym z najgłośniejszych polskich startupów rozmawia z nami Łukasz Felsztukier, człowiek odpowiedzialny za projekt iTaxi.


Czym jest iTaxi?

iTaxi to system łączący taksówkarza z pasażerem przy użyciu mobilnych technologii. Te technologie pozwolą nam zaoferować wartość dodaną, której w obecnym modelu nie da się osiągnąć. Wystarczy pomyśleć, co można zrobić z płatnościami, programami lojalnościowymi czy voucherami na przejazdy. A to dopiero początek drogi. Dalej są ciekawe analizy gromadzonych danych, a także rozwiązania podnoszące bezpieczeństwo obu stron.

Kto stoi za projektem?

iTaxi to przedsięwzięcie powołane do życia przez firmę eo Networks, która specjalizuje się w rozwiązaniach informatycznych dla dużych firm, a które mam przyjemność prowadzić. Obecnie projekt jest wydzielany jako odrębna spółka z uwagi na pozyskanie inwestora w osobie Łukasza Wejcherta, który uwierzył w naszą wizję i zespół i docenił potencjał tego rynku.

Mówicie, że chcecie zmienić rzeczywistość na lepsze. Co przez to rozumiesz?

Wyobraź sobie świat, w którym najnowocześniejszym urządzeniem służącym do komunikacji jest telegraf. Czy byłbyś w stanie wymyślić na tamtym etapie coś takiego jak Viber, czyli VOIP przez wifi zintegrowany z listą kontaktów? Raczej nie, ponieważ musiał zaistnieć szereg innowacji w odpowiedniej kolejności, aby takie rozwiązanie można było stworzyć.

Wierzę, że jesteśmy obecnie w podobnym punkcie i nie wiemy, dokąd iTaxi nas zaprowadzi. Smartfon z internetem staje się coraz popularniejszy i możemy za jego pomocą zrobić coraz więcej rzeczy. Jest w nim wifi, gps, mikroprocesor, pamięć operacyjna i ekran dotykowy – daje to ogromne pole do popisu. Za 2 lata 80% sprzedawanych w Polsce telefonów to mają być smartfony. Te urządzenia zmienią wiele różnych biznesów – my postawiliśmy na taksówki. W naszym systemie pasażer i kierowca mają bezpośredni kontakt. Ten osobisty kontakt powoduje nawiązanie nowej, nieobecnej w aktualnym modelu relacji. A informacja o położeniu umożliwia prezentowanie takich danych, które do tej pory nie były dostępne, jak np. historia przejazdu czy możliwość zaalarmowania pobliskich taksówkarzy, że ich kolega jest w niebezpieczeństwie.

Nasza lista todo jest pokaźna i nowych pomysłów nie zabraknie nam jeszcze długo. Część z nich w obszarze przede wszystkim płatności i voucherów będziemy chcieli wdrożyć w pierwszej kolejności.

Ile kosztuje stworzenie takiego projektu? Planujecie np. wyposażać taksówkarzy w smartfony – to już chyba całkiem spory koszt?

W iTaxi rozważaliśmy dwa scenariusze, ale w końcu postanowiliśmy sami dostarczyć terminale taksówkarzom, gdyż uznaliśmy to za lepszą opcję. Dzięki temu mamy kontrolę nad poziomem jakości świadczonej usługi i jesteśmy w stanie dotrzeć do szerokiego grona kierowców taksówek. Była to droga opcja, ale wg nas jedyna słuszna na obecnym etapie. Jakie są koszty, każdy sam może sobie przeliczyć: smartfon + karta SIM z abonamentem + uchwyt + ładowarka... i to mnożymy razy 1000, 2000 lub więcej.

To jeden ze składników. Kolejny to developerzy aplikacji mobilnych. My zrobiliśmy na razie 3 aplikacje (pasażer android, pasażer iOs, taksówkarz android), choć planujemy w najbliższym czasie dodać jedną lub dwie dodatkowe platformy. Poza tym trzeba napisać software zarządzający centralnie pracą całego systemu. Mogę zdradzić, że w sumie przy iTaxi pracuje obecnie na full time i na pełnych obrotach około 20 osób. Utrzymanie takiego zespołu i takich inwestycji w hardware to zadanie, którego lepiej się nie podejmować, nie będąc przygotowanym na wydanie paru milionów złotych.

Ryzyko przy tworzeniu takiego projektu jest chyba dość duże... Dlaczego iTaxi może się nie udać?

Można wymyślić naprawdę dużo powodów, dla których ten biznes może się nie udać. Wystarczy prześledzić komentarze pod wpisami o naszym startupie na niektórych forach na Onecie lub Wyborczej (tam są najlepsze fora dyskusyjne btw :) ). Jedni uważają, że korporacje nie dopuszczą do powstania i upowszechnienia się takiego systemu, inni twierdzą, że taksówkarze są grupą zawodową, która nie poradzi sobie z obsługą takiego systemu. Są również opinie, że bez pomocy dyspozytorki nie powinno się zamawiać taksówki, bo klient może nie dać sobie rady, jak się coś stanie – np. taksówka nie przyjedzie na czas lub ulegnie awarii...

Gwoli ścisłości, nie zgadzam się z żadną z tych opinii i najbliższy czas pokaże, kto miał rację.

A dlaczego iTaxi odniesie sukces?

Po pierwsze: budujemy system, który jest nastawiony na spełnienie potrzeb zarówno pasażera, jak i taksówkarza. To są dwie strony transakcji, które nas interesują i na których się skupiamy.

Po drugie: wpisujemy się w trend upowszechniania się użycia mobilnego internetu i smartfonów. Dajemy narzędzie, które jest szybkie, wygodne i osobiste.

Po trzecie: zaoferujemy wartość dodaną, której w żaden sposób nie da się osiągnąć w obecnie działającym systemie.

Po czwarte: mam naprawdę mocny zespół profesjonalistów, poczynając od głównego projektanta Bartka, przez architekta Piotrka, aż po osoby, które odpowiadają za aplikacje mobilne, logistykę operacji i wiele innych rzeczy, które dzieją się za kulisami.

Po piąte: z inwestorem w osobie Łukasza Wejcherta gramy w pierwszej lidze startupów w Polsce. Chyba wystarczy :)

Rozpoczynacie obecnie beta testy. Jakie są dalsze plany?

Mamy obecnie prawie 2000 beta testerów czekających na aplikację pasażera. Zaczniemy ją rozsyłać do nich od środy 22 lutego. Do końca lutego będą oni mogli skorzystać z między 100 a 200 taksówek jeżdżących po całej Warszawie. Od marca planujemy komercyjny start systemu i chcemy w ciągu miesiąca pozyskać kolejne 100-200 taksówek. W okolicach Euro 2012 w systemie iTaxi spodziewamy się, że będzie ok. 1000 taksówek. Prawdopodobnie wtedy będziemy chcieli rozpocząć ekspansję na kolejne miasta w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (0)