O tym, czego szukają ludzie, którzy chcą wystartować z własnym biznesem internetowym i jaka jest kondycja środowiska startupowego we Wrocławiu rozmawiamy z Maciejem Oleksym, autorem inicjatywy WroCamp.

Czy mógłbyś powiedzieć parę słów o sobie? Kim jesteś? Co wiąże Cię ze startupami?

Jestem rodowitym wrocławianinem. W internecie pracuję od 1999 roku. Zaczynałem jako koder html/css, potem byłem programistą. Od paru lat pracowałem jako Kierownik Projektów IT. W korporacjach, agencjach interaktywnych oraz firmach developerskich. W skrócie pracowałem zawsze na czyjeś konto, ale bezpieczeństwo i ciepła posadka przestały być dla mnie kluczowe. Na jesień 2010 roku dostałem propozycję prowadzenia spółki-córki dużego portalu społecznościowego. Od tego czasu prowadzę także swoje projekty internetowe, czyli własny biznes. Jak widać nie jestem starym wyjadaczem w social media, ale jak nim będę to nie wiem, czy będę miał jeszcze siłę i czas na dzielenie się wiedzą. W ramach networkingu poznałem masę osób, którzy odnieśli sukces. Niestety najwięcej poza Wrocławiem.

Czym jest/będzie WroCamp?

Będzie odpowiedzią na brak integracji środowiska startupów internetowych w stolicy Dolnego Śląska. Pomyślałem, że warto stworzyć coś na kształt bloga biznesowo-technologicznego, aby w razie okresowych braków motywacji do spotykania się żywo, jednak coś lokalnego trwało zawsze, nawet tylko w sieci. WroCamp to blog, który ma za zadanie przyciągać, ludzi którzy chcą wystartować z biznesem internetowym. Kieruję go nie tylko do programistów, ale także do ludzi z uczelni ekonomicznych.

Dlaczego postanowiłeś się tym zająć?

Bo nikt inny nie zrobił we Wrocławiu nic trwałego. Poza tym fajnie wymieniać się wiedzą, kontaktować się z innymi, inicjować nowe projekty. Chcę, aby studenci nie czekali na mannę z nieba na końcu studiów. Chcę, aby brali sprawy w swoje ręce i próbowali sił w obszarach z w miarę niską barierą wejścia. Teraz często tego w ogóle nie rozważają, z różnych powodów. Przerażające jest to, co uczelnie robią ze studentami. Zgłaszający się do mnie ludzie mają taki narzut profesorskich nawyków, że zanim ustalimy wspólną komunikację, musi upłynąć trochę wody. Dopiero potem możemy rozmawiać i działać.

WroCampMachine to, jak możemy przeczytać na stronie, “kilka startupów, gdzie zgłaszające się osoby relacjonują krok po kroku, jak rozwijają swój pomysł”. O co tutaj dokładnie chodzi? Dlaczego startupy miałyby relacjonować swoje postępy na blogu WroCamp?

Nie znoszę braku konkretu. Wpisy z tego cyklu to właśnie konkret. Ludzie nie chcą kolejnej prezentacji jakiegoś guru, czy też spotkania networkingowego. Pragną ścieżki, przykładów, krok po kroku jak inni to robili. Temu ma służyć WroCampMachine. Pokazywanie jednego z wzorców i zarażanie innych myślą: “Kurde, to nie taka czarna miagia” lub “O cholera, startup to nie samo programowanie”. Na pewno nie jest to prosty biznes, ale nie jest on zarezerwowany tylko dla technicznych osób. Warto przełamywać te stereotypy. Na pewno jest to biznes (jak każdy inny) skierowany do osób zdecydowanych. Jeśli widzę, że ktoś mi opowiada historyjki, a później niewiele z tego wynika to ucinam kontakt. Do pogaduszek o Palikocie i leniuchowania przy piwie mam swoich znajomych :)

Co obecnie ciekawego dzieje się we Wrocławiu? Jakie eventy i projekty warto wyróżnić?

Jest ileś eventów (wymieniam je na stronie), ale mnie lepiej o nie pytaj. Wystarczy, że przeczytasz moją opinię o Social Media Day na blogu. Wiem, że networking jest ważny, ale jak dla mnie za dużo na razie gadania a za mało robienia. Jeśli chodzi o nowe projekty to obiecujący jest darttrax.com no i oczywiście nasze projekty w ramach WroCampMachine.

Jak wyobrażasz sobie WroCamp powiedzmy za rok?

Marzenie to firma, której członkami są ludzie z WroCampMachine produkująca startupy, i która jednocześnie na blogu dzieli się wiedzą. Jak 500Startups czy 37Signals, ale na razie wystarczy, jeśli jeden z projektów osiągnie rentowność w sensownym czasie. To już będzie mega sukces.

Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia! :)

Komentarze (0)