O inwestorach Wirtualnej Polski oferujących barter, a nie inwestycje, o wierze w przyszły sukces oraz o konsekwencji w hobbystycznej budowie startupu rozmawiamy z Tomaszem Zielińskim, pomysłodawcą Transportoida – aplikacji oferującej rozkład jazdy komunikacji miejskiej.


Czym jest Transportoid?

Transportoid jest mobilnym rozkładem jazdy komunikacji miejskiej dla systemów Android oraz Windows Phone. Obsługuje przeszło pół setki polskich miast i aglomeracji – najwięcej spośród aplikacji tego typu. Działa offline, w wersji androidowej wyszukuje połączenia w sieci komunikacji miejskiej, wskazuje drogę do przystanków, wyświetla rozkłady wybranych przystanków w widżetach na ekranie domowym telefonu. Dzięki umowom partnerskim ze sprzedawcami biletów elektronicznych w części miast można kupić bilet na przejazd bezpośrednio z programu.

Unikalną funkcją jest grupowanie przystanków pod wspólnymi nazwami, dzięki czemu można jednym kliknięciem wyszukać połączenia np. z DOMU do PRACY – także wtedy, gdy w grę wchodzą różne warianty przystanków początkowych i końcowych. W obcym mieście przyda się możliwość wyszukania trasy wiodącej pod wskazany adres pocztowy.

Kto stoi za projektem?

Dwie osoby - ja (Tomek Zieliński) jestem pomysłodawcą i autorem programu, Piotr Owcarz dołączył do projektu po kilku miesiącach i utrzymuje oraz rozwija konwertery, które codziennie w nocy weryfikują aktualność wszystkich baz z rozkładami. Przez długi czas część miast obsługiwali wolontariusze, jednak z troski o aktualność rozkładów i kompletność danych dodatkowych (współrzędne przystanków, przypisy do odjazdów) wszystkie bazy są obecnie tworzone siłami własnymi.

Na czym opieracie swój model biznesowy?

Transportoid dostępny jest w modelu Freemium. Część funkcji dostępna jest za darmo, inne - np. widżety lub opcja użycia GPS - wymagają opłacenia rocznego abonamentu. Abonament kosztuje 10 zł czyli mniej niż złotówkę miesięcznie. Opłatę można wnieść poprzez PayPal, serwis Przelewy24 oraz Allegro (gdy piszę te słowa, polscy developerzy wciąż jeszcze nie mogą sprzedawać swych aplikacji w Markecie). Niewielki lecz rosnący udział w przychodach mają prowizje od sprzedaży biletów mobilnych. Eksperymentujemy też z alternatywnymi źródłami przychodów, np. sprzedażą numerowanej edycji pudełkowej, co w świecie aplikacji mobilnych jest prawdziwą rzadkością.

Rozwój aplikacji finansowany jest z bieżących przychodów. Płacenie za aplikacje mobilne jest niestety w Polsce mało popularne, mamy jednak nadzieję, że sytuacja ta będzie się poprawiać.

Gdy mowa o modelu biznesowym, nie sposób nie wspomnieć o modelu dobroczynnym. Hasło "nie czyń zła" to o wiele za mało, chcemy robić dobro! Dwadzieścia procent przychodów przeznaczamy na cel charytatywny - Kampanię Wodną Polskiej Akcji Humanitarnej. Każdy nowy abonament to dwa złote przeznaczone na budowę studni w Sudanie. W szybszym rozwoju projektu mógłby pomóc zewnętrzny inwestor, lecz dla większości z nich Transportoid jest zbyt małym projektem. Inni oczekują całkowitej eliminacji ryzyka, jeszcze inni nie rozumieją, dlaczego w programie nie ma m.in. żadnych reklam. Brak zobowiązań względem inwestora daje nam za to pełną swobodę ruchów, której brak mógłby negatywnie odbić się na projekcie.

Jaka jest historia powstania Transportoida?

Historyczną inspiracją był działający na palmtopach firmy Palm program Przewodas (http://szulat.republika.pl/przewodas/) napisany przez Szymona Ulatowskiego - od jego premiery minęło już prawie dziesięć lat! Przez pewien czas byłem dostawcą przewodasowych baz dla Wrocławia. Sam z nich zresztą korzystałem, wielokrotnie doceniając użyteczność rozkładu mieszczącego się w kieszeni koszuli. Po drodze zdarzyła się jeszcze praca magisterska poświęcona algorytmom i optymalizacjom wyszukiwania połączeń w sieci komunikacji miejskiej.

Transportoida zacząłem pisać w lutym 2010, gdy wszedłem w posiadanie komórki z Androidem. Już pierwszego dnia po wrzuceniu projektu do Marketu pobrało go kilkadziesiąt osób, choć program nie robił wtedy nic poza wyświetlaniem rozkładów MPK Wrocław. Dziś dawno już mamy za sobą sto tysięcy pobrań wersji androidowej, na początku drogi jest za to Windows Phone.

Minione dwa lata to oczywiście tysiące godzin przed monitorem spędzonych na wspieraniu użytkowników, programowaniu, negocjowaniu w podwykonawcami i partnerami, i tym wszystkim , co składa się na niewielki lecz satysfakcjonujący projekt programistyczny.

Transportoid został laureatem pierwszej edycji Labstar. Dlaczego nie doszło do współpracy z inwestorami Wirtualnej Polski?

Labstar - cóż za spektakularna klapa! Przystąpiłem do konkursu w jak najlepszej wierze, wygrana pozwalała sądzić, że dzięki udziałowi Wirtualnej Polski wystrzelimy do przodu jak Formuła 1. Tymczasem życzliwość przedstawicielki organizatora zniknęła jak sen jaki złoty gdy tylko poinformowałem, że Transportoid nie będzie emitował reklam sprzedawanych przez WP. Moje propozycje współpracy nie spotkały się z zainteresowaniem, ja z kolei nie chciałem sprzedawać całego projektu, potem długimi tygodniami dopraszałem się uszczegółowienia hasła, które mogło oznaczać wszystko lub nic. Koniec końców jedyną ofertą Wirtualnej Polski był... barter (sic!) pakietu reklamowego, którego równoważnik można kupić w sieci AdMob za 50 dolarów. A na stronie konkursu do dziś czytamy o 200 tysiącach złotych na rozwój projektu i świadczeniach reklamowych wartych 750 tys. zł.

Jakiego szukacie inwestora i pieniądze jakiego rzędu Was interesują?

Na ten temat chętnie porozmawiamy z zainteresowanymi inwestorami. Transportoid powstaje po godzinach, nie wpisuje się więc w typowy szablon startupu - nie potrzebujemy pieniędzy inwestora na własne utrzymanie, lecz na szybszą realizację istniejących pomysłów. Minus tej sytuacji jest taki, że nasze potrzeby finansowe sytuują się grubo poniżej minimalnego progu inwestycji większości podmiotów. Plus zaś taki, że możemy odrzucać niekorzystne oferty inwestycyjne nie uśmiercając przy tym projektu. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wszystkie plany dało się sfinansować z bieżącej sprzedaży abonamentów, jednak do tego etapu jeszcze nie doszliśmy.

W grudniu ubiegłego roku zbieraliście fundusze na rozwój projektu poprzez portal PolakPotrafi. Niestety zbiórka pieniędzy się nie udała. Jak macie zamiar sfinalizować Wasze pomysły dotyczące Transportoida?

O crowdfundingu mówi się coraz częściej, wiele świetnych projektów sfinansowano na świecie przy udziale serwisu Kickstarter.com. Mieliśmy nadzieję, że w podobny trend uda się wpisać także u nas, niestety nawet nie zbliżyliśmy się do zakładanej kwoty zbiórki. Jestem jednak przekonany, że któregoś dnia wieść o jakimś innym polskim projekcie rozniesie się wirusowo w sieciach społecznościowych, temat zebranej fortuny podejmą media tradycyjne a sam crowdfunding pojawi się dzięki temu w publicznej świadomości.

Wypuszczanie aplikacji na system Windows Phone 7 jest rzadko spotykane. Wiele startupów zaczyna od systemu iOS, który jest bardziej modny. Dlaczego wybraliście właśnie system Android oraz Widnows Phone 7?

Koszty wejścia na platformę iOS byłyby wysokie - dotyczy to cen komputerów Apple jak i czasu na opanowanie nowego języka i środowiska programistycznego. Dodatkowo dla iOS istnieje już program podobny do Transportoida, więc szanse na zwrot inwestycji pozostają bardzo małe. Na rynku Windows Phone jesteśmy pierwsi, mamy też doświadczenie w pracy z narzędziami Microsoftu.

Od jakiegoś czasu promujecie Taxity. Na jakich zasadach opiera się Wasza współpraca?

Transportoid poleca Taxity, Taxity poleca Transportoida. Owszem, Transportoid ma wielokrotnie większy zasięg, jednak asymetria zupełnie nam nie przeszkadza - wielu naszych użytkowników potrzebuje czasem taksówki a Taxity jest godnym polecenia programem z wielką bazą korporacji. Rekomendujemy dobry produkt uzupełniający naszą ofertę. Nie ma mowy, byśmy mogli cokolwiek na tym stracić. Inny charakter ma współpraca z iTaxi – tu oprócz promocji marki oferujemy partnerowi szczegółowe dane o zasięgu i skuteczności kampanii.

W przyszłości macie zamiar uczestniczyć w innych konkursach niż LabStar?

Jasne, w ostatnich dniach marca Transportoid zdobył wyróżnienie w konkursie polskich aplikacji na konferencji Generation Mobile 2012. Konkursy są jednak z reguły organizowane dla projektów będących na etapie pomysłu lub prototypu, my mamy już produkt na rynku i dziesiątki tysięcy zadowolonych użytkowników. Klasyczny produkt powinien na tym etapie generować solidny przychód, jednak polski rynek mobilny nie jest jeszcze dojrzały a ludzie nie mają świadomości, że warto zapłacić kilka złotych za ułatwiający życie program na komórkę. Z drugiej strony pecetowy rynek gier i programów komputerowych ma się nieźle, sądzę więc, że z czasem większy procent naszych użytkowników zdecyduje się opłacić abonament. Będziemy ich do tego zachęcać coraz lepszym produktem.

Obecnie mamy za niskie przychody by zainteresować fundusze VC i zbyt zaawansowany produkt, by mógł uchodzić za świeżaka. Może projekt zainteresuje jakiegoś anioła biznesu? Jeśli nie, będziemy kontynuować obecny model rozwoju.

Z Taxity współpracujecie barterowo i źle na tym nie wychodzicie, ale oferty Wirtualnej Polski przyjąć nie chcieliście.

Spójrzmy na rekomendację Taxity czy iTaxi z punktu widzenia naszych użytkowników - czy skorzystanie z niej przyniesie im korzyść? W wielu przypadkach tak. Co do propozycji Wirtualnej Polski - jeśli ktoś zapowiada gotowość zainwestowania 200 tysięcy a kończy na propozycji wartej 200 zł, można jedynie wstać i wyjść. Dlaczego w Transportoidzie nie będzie reklam? Nie wykluczamy rekomendowania usług lub produktów powiązanych z tematyką aplikacji. Na pewno jednak nie będzie typowych bannerów reklamowych. Wierzymy, że nasz produkt jest na tyle dobry, by użytkownicy zechcieli za niego zapłacić.

Gdzie w Polsce można szukać wiedzy i inspiracji dotyczącej rozwoju aplikacji?

Ach, przede wszystkim należy rozpoznać i zaspokoić potrzeby klientów, mieć wizję klarowną i przemyślaną wizję rozwoju projektu, dbać o wysoką jakość produktu i tak dalej, na takie pytanie można odpowiedzieć płynną serią truizmów i banałów. Tymczasem każdy zna zarówno przykłady słabych aplikacji czy serwisów które porwały tłumy jak i dopracowane realizacje które z hukiem rąbnęły w ścianę. Gwarancję przegranej mają tylko ci, którzy nie spróbują.

Za wywiad dziękujemy i życzymy sukcesów!

Komentarze (0)