Żyjemy coraz szybciej i mamy coraz więcej spraw na głowie. To powoduje, że nie zawsze mamy czas, żeby zająć się wszystkimi swoimi sprawami. Rozwiązaniem tego problemu ma być Pobli.pl. Rozmawiamy z Maćkiem Dulskim, twórcą tego startupu.

Czym ma być Pobli?

Pobli to miejsce, gdzie szybko i łatwo znajdziesz godne zaufania osoby z okolicy, które wyręczą cię w codziennych zadaniach i obowiązkach. Może to być zarówno pomoc w sprzątnięciu mieszkania i zrobienie zakupów, jak również wniesienie szafy na 4. piętro czy odebranie rzeczy z pralni. Co najlepsze sam decydujesz, ile zapłacisz. Z drugiej strony Pobli to świetny sposób na dodatkowy zarobek dla osób lubiących pomagać innym i posiadających chwilę wolnego czasu.

Jak wpadłeś na pomysł, żeby zrobić taki startup?

Wokół pomysłu kręciliśmy się od dłuższego czasu. Mamy już doświadczenie w temacie drobnych zleceń. Nazbieraliśmy wiele ciekawych obserwacji i uznaliśmy, że warto zamieszać na tym rynku.
Zauważyliśmy, że obecne sposoby szukania pomocy są bardzo czasochłonne, a do tego często niewygodne. Wstawienie swojej oferty na serwis ogłoszeniowy powoduje albo zasypanie skrzynki mailami, albo konieczność odebrania wielkiej liczby telefonów. Co więcej, nawet gdy skontaktuje się z nami duża liczba osób, bardzo trudno jest podjąć właściwą decyzję, kto będzie dla nas najlepszy. Praktycznie nie da się takich osób ze sobą porównać. Informacje, jakie o nich uzyskujemy to większości tylko adres skrzynki mailowej albo numer telefonu. Przy odrobinie szczęścia, dowiemy się jeszcze, jak mają na imię. Pewnie właśnie dlatego, większość osób, gdy tylko ma coś do zrobienia i nie ma czasu, prosi rodzinę albo męczy znajomych. Stwierdziliśmy, że musi być lepszy sposób i tak pojawił się pomysł na Pobli.

Kto oprócz Ciebie tworzy Pobli? To Wasz pierwszy startup?

Nad Pobli pracują dwie osoby: ja oraz Mateusz Kleska. Stworzyliśmy już jeden serwis – Faworky.pl, który prowadzimy równolegle.

Jest kilka zagranicznych startupów, które zamysłem bardzo przypominają Pobli, np. Zaarly.com opisywany na MamStartup.pl. Tak więc, globalnie konkurencja już istnieje, a jak to wygląda w Polsce? Są na rynku jakieś konkurencyjne serwisy?

Serwis Zaarly.com na pierwszy rzut oka może faktycznie wydawać się podobny. W rzeczywistości dość mocno się różnimy. Zaarly skupia się na stworzeniu „mobilnego targowiska". Większość transakcji, które przeprowadzają dotyczy kupna konkretnego przedmiotu np. kanapy czy iPhone-a. My skupiamy się natomiast na konkretnych zadaniach, które wymagają jakiejś pracy od wykonawcy. Na Pobli kupić można czas na czynności, których nie potrafimy zrobić samodzielnie, nie lubimy lub z którymi nie możemy się wyrobić.

Na czym Pobli ma zarabiać?

Początkowo na prowizji pobieranej od każdej zrealizowanej transakcji. Zarówno tworzenie konta jak i dodawanie nowego zlecenia jest całkowicie darmowe. Mamy jednak sporo innych pomysłów. Już teraz przygotowujemy się do wprowadzenia specjalnych kont premium dla wykonawców.

„Dużą rzeczą" będzie oferta dla firm. Tym pomysłem jestem szczególnie podekscytowany. Udręką wszystkich szefów są pracownicy, którzy akurat dzisiaj muszą wyjść wcześniej, bo mają coś do załatwienia. Chcemy udostępnić firmom pakiety, dzięki którym ich pracownicy będą mogli po niższej cenie załatwić swoje sprawy poprzez Pobli. Dzięki temu w ciągu dnia skoncentrują się na zadaniach zawodowych, a czas po pracy wykorzystają na odpoczynek (zamiast na bieganinę po zakupy czy sprzątanie).

Czy w Polsce rzeczywiście jest rynek na tego typu usługi?

Zdecydowanie tak. Ludzie potrzebują pomocy w załatwieniu codziennych spraw niezależnie od szerokości i długości geograficznej. Polska pod tym względem nie różni się niczym od Stanów Zjednoczonych czy Niemiec.

W naszym kraju taki serwis potrzebny jest może nawet bardziej. Ze statystyk wynika, że Polacy są na 2. miejscu na świecie, jeśli chodzi o liczbę godzin spęczonych w pracy. Przed nami są tylko mieszkańcy Korei Południowej. Mnóstwo czasu spędzamy na pracy zawodowej, co wcale nie powoduje, że mamy mniej rzeczy do zrobienia w domu. Stwierdziliśmy, że pomożemy wszystkim, którzy chcą w bezboleśnie załatwiać swoje codzienne sprawy.

Jednak Polacy w dużej mierze są nieufni wobec siebie, a w przypadku takich codziennych spraw jak posprzątanie mieszkania, wysłanie listu, odebranie dziecka z przedszkola, itp. jednak trochę zaufania potrzeba. Nie sądzisz, że to może być czynnik, który uniemożliwi rozwój Twojego startupu?

Nie. Uczucie nieufności spowodowane jest tylko tym, że mamy ze sobą mały kontakt. Jesteśmy zajęci swoimi codziennymi sprawami, a na kontakt nie ma zwyczajnie czasu. Pukanie do ich drzwi nawet najmilszych i najbardziej uczynnych sąsiadów na świecie (np. z prośbą o wyprasowanie koszul), faktycznie może wydawać się niezręczna. Nie wiemy ile powinniśmy im zapłacić, czy mają czas i ochotę. Na Pobli są właśnie tacy sąsiedzi, a cała niezręczność znika. Po dodaniu zlecenia, osoby z okolicy dostaną powiadomienie, że w ich sąsiedztwie potrzebna jest ich pomoc. Wierzymy, że dzięki naszemu serwisowi, ludzie ponownie zaczną sobie ufać.

Masz już lub szukasz inwestora dla Pobli?

Mamy zabezpieczone środki na ten etap działalności. W tej chwili nie poszukujemy intensywnie inwestora, choć nie wykluczam, że w za jakiś czas będziemy rozglądać się za dodatkowym wsparciem. Przede wszystkim zależy nam na współpracy z ludźmi, którzy rozumieją co chcemy zrobić i będą tak samo zapaleni do tego pomysłu jak my.

Jakie są plany na rozwój startupu? Planujecie wersję mobilną? W przypadku takiego serwisu to chyba absolutne „must have".

Zgadzam się. Stworzenie mobilnej wersji Pobli otwiera duże możliwości. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że prace się rozpoczęły. W pierwszej kolejności udostępniona zostanie aplikacja na Androida, a następnie na pod system iOS.

W najbliższym czasie skupiamy się głównie na promocji Pobli w Warszawie i otwieraniu się na kolejne miasta. Mogę jednak ujawnić, że plany są bardzo ambitne i już teraz wiemy, że z naszym serwisem chcemy wyjść poza Polskę.

Dzięki za wywiad!

Komentarze (0)