Czy na internetowej sprzedaży gadżetów można zarobić? A gdyby tak jeszcze przy okazji zrobić coś dobrego dla naszej planety? Rozmawiamy z Łukaszem Gontarkiem, managerem projektu Ecogadget.pl.

Czym tak naprawdę jest Ecogadget.pl? Mówicie o sobie jako o inicjatywie społeczno-handlowej...

W skrócie firmą handlowo - edukacyjną. W naszym przypadku, czy to w sieci, czy podczas eventów plenerowych, bądź targów - naszym głównym zadaniem jest edukować wszystkich zainteresowanych. Przede wszystkim na temat praktycznego, podręcznego wręcz wykorzystania źródeł odnawialnej energii.

Każdy produkt posiada specyficzne właściwości i pozwala wykorzystać zieloną energię do różnych celów. Proszę mi wierzyć - pomimo, że nie są to technologie XXI wieku - ciągle pierwszą reakcją na nasze akcesoria jest zaskoczenie i totalny brak świadomości, że energię odnawialną można wykorzystywać w tak wielu życiowych, zwyczajnych czynnościach. Stąd nie możemy się ograniczać jedynie do sztywnego kontaktu handlowego, ale musi myśleć również o edukacji i uświadamianiu naszych klientów.

Kim jesteście? Kto stoi Ecodaget.pl? Jako to się stało, że razem robicie ten projekt?

Grupą młodych ludzi, w wieku 21 - 27 lat. Wszyscy studiujemy, staramy się włączać do projektu naszych znajomych. Motywy do rozpoczęcia działania były banalne - pokazać ludziom coś nowego, naszym zdaniem bardzo interesującego, a przy okazji głosić po całym kraju naszą "zieloną dobrą nowinę".

W tym modelu biznesowym musimy otworzyć się na ludzi, a nawet więcej - wyjść z naszą propozycją do ludzi, pokazać użyteczność naszych produktów, mnogość zastosowań i pomimo nazewnictwa "gadżet" - solidność i niezawodność. Zaczęło się od ciekawostki, zielonej nowości na rynku. Teraz coraz bardziej przypominamy zespół działający według bardzo elastycznego planu marketingowego z konkretnymi celami.

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu sklepu internetowego?

Jeżeli chodzi o Ecogadget.pl to głównym problemem jest forma przekazu. Opis produktu w naszym sklepie to jednak inna forma kontaktu, zwłaszcza pierwszego, niż empiryczne dotknięcie i sprawdzenie funkcji, które się ma trzymając ekogadżet w dłoni. Same fotografie i dane techniczne siłą rzeczy nie do końca pokazują pełnię możliwości i jakości wykonania.

Stąd nasz cel na najbliższe tygodnie to poprawa opisów, bardziej szczegółowe dane techniczne i wymiary, a przede wszystkim uzupełnienie stron produktów o dodatkowe elementy, jak materiały wideo, animacje flash, itp.

W jaki sposób promujecie Ecogadget.pl?

Wykorzystujemy głównie 2 kanały: internet i eventy (targi/ outdoor). W dzisiejszych czasach internet umożliwia nieograniczone możliwości dotarcia do grupy docelowej takim niszowym biznesom, jak nasz. Staramy się aktywnie korzystać z kanałów komunikacji internetowej jak Facebook i Twitter, brać udział w dyskusjach, wymieniać się poglądami na blogach, współdziałać z mediami.

Co do eventów, jest to, poza promocją, najlepszy sposób do marketingowego testowania naszej oferty: wiele osób w jednym miejscu może samodzielnie przetestować nasze produkty, a przy okazji wyrazić swoją opinię.

Czy to nie jest tak, że teraz dużo się mówi o ekologii, bo wszystko co jest eko, jest modne, ale w praktyce sprzedaż takich ekogadżetów jest niewielka? Jak to wygląda u Was?

Wyniki za pierwszy rok naszej działalności wypadły przyzwoicie. Było to kilkaset różnego rodzaju produktów, dystrybuowanych na rynku detalicznym. Obecnie staramy się bardziej rozwinąć na rynku hurtowym. Zależy nam, by punktów sprzedaży detalicznej z naszymi ekogadżetami było jak najwięcej. Uczciwe warunki i niskie marże są podstawą naszej polityki hurtowej. Dlatego też zapraszamy wszystkich zainteresowanych do współpracy.

Faktem jest, że nie ma w Polsce konkretnego rynku na tego typu produkty. Ale do tego zmierzamy - naprawdę chcemy wykreować w Polsce rynek ekogadżetów, by uczynić z nich produkty masowe.

Staramy się wskazywać na praktyczność tych rozwiązań, niezawodność produktów. W mniejszym stopniu staramy się ideologicznie wpływać na naszych klientów. Nikt nie zmieni całkowicie swojego stylu życia, stąd nawet nie próbujemy na nikogo naciskać w tej materii. Bardziej do ludzi przemawia możliwość choćby symbolicznego przejawiania ekologicznego stylu życia. Nie wspominając o oryginalnych praktycznych akcesoriach zasilanych zieloną energią.

Czy jest jakiś ekogażdżet, który zaskoczył swoim pomysłem nawet Was?

Jest takich wiele! Choćby sama idea zegarów zasilanych wodą. Traktowaliśmy to z początku z przymrużeniem oka. Spodziewaliśmy się ukrytego dodatkowego źródła zasilania, ale nic z tych rzeczy! Po gruntownych testach wszystkie modele okazały się genialnym rozwiązaniem. W zależności od stopnia twardości wody, należy ją wymieniać w zegarze co 2 - 4 tygodnie, żaden z elementów nie ulega zużyciu, a zatem nazwa Atomic jest w pełni adekwatna do oferowanych funkcji i przede wszystkim trwałości.

Poza tym już wkrótce w naszej ofercie znajdzie się radio prysznicowe zasilane strumieniem przepływającej wody. Znów z pozoru wydawać się to może trywialne, ale zapewniam że to solidny, ekologiczny produkt, jakiego jeszcze na naszym rynku nie było.

Komentarze (0)