O platformie, dzięki której możemy zlecić wypełnienie ankiety, napisanie artykułu czy recenzji produktu, rozmawiamy z Mariuszem Jasińskim - pomysłodawcą inClick.pl.

Powiedz proszę, czym jest inClick?

InClick to nowy serwis usług internetowych umożliwiający zlecanie wykonania określonego zadania wielu użytkownikom na raz. InClick to jednocześnie serwis do zarabiania pieniędzy przez osoby w wieku 16-26 lat. To oni mają być właśnie wykonawcami danych zleceń.

Przedmiotem zleceń serwisu będą proste czynności, tj. : przeprowadzanie badań, ankiet, angażowanie się w konkursy na Facebooku, pisanie treści sponsorowanych i recenzji, testy użytkowe pod usługi, aplikacje i wiele innych. Za te wszystkie wykonane zadania użytkownicy będą dostawać od zleceniodawców pieniądze. Serwis posiada również mechanizm cech i parametrów, który może sprofilować osoby, dzięki czemu dane zlecenie czy reklama trafi do wytypowanej grupy ludzi.

Jaka jest historia powstania projektu?

Podczas pisania mojej pracy dyplomowej pojawił się problem, otóż potrzebowałem minimum 100 ankiet wypełnionych przez różne osoby. Zależało mi na tym, by zrobić to dobrze, więc sam wypełnić ich nie mogłem i wtedy uświadomiłem sobie, że nie ma w Polsce serwisu usługowego, w którym mógłbym zlecić coś do masowego odbiorcy. Tak zrodził się pomysł a pracę nad jego realizacją (biznesplan, szukanie inwestora) podjąłem w wakacje ubiegłego roku.

Jaki macie model biznesowy?

Naszym modelem biznesowym jest prowizja jaką pobieramy od tworzonych zleceń i kampanii reklamowych. Oferujemy kompleksową obsługę użytkowników oraz zleceniobiorców, przejmując na siebie wszelkie ewentualne rozliczenia. Jedyne co zleceniodawcy (firmy) mają do zrobienia to stworzenie zlecenia, opłacenie oraz pobranie faktury VAT. Rozliczenia z Urzędem Skarbowym czy ZUS-em jeżeli chodzi o wykonawców usług bierzemy na siebie. Uważamy, że jest to spore uproszczenie. No i oczywiście przelewamy zarobiona kasę na konta wykonawców.

Z jakich środków został sfinansowany inClick?

Projekt w całości jest finansowy ze środków własnych Spółki DGA.

Ile spółka DGA objęła udziałów w inClick?

Powiem tylko tyle, że udziały w tym projekcie zostały sprawiedliwie rozdysponowane.

Kto jest stroną prawną w przeprowadzonych transakcjach?

Spółka giełdowa DGA SA, co zapewnia absolutna transparentność działań. Zleceniodawcy nie martwią się o jakiekolwiek rozliczenia ze “swoimi” zleceniobiorcami. Pod względem prawnym wszyscy użytkownicy są naszymi zleceniobiorcami.

Ile kosztowało stworzenie całego systemu inClick?

Myślę, że stworzenie takiego serwisu nie różniło się kosztowo od innych projektów, które małymi kroczkami wkraczają do prawdziwego świata biznesu. Oczywiście daleko nam do budżetu, które posiadają takie spółki jak Agora czy Allegro. Co mogę powiedzieć to największe koszty związane są z wkładem pracy całego zespołu osób, w tym m.in. programistów, ekspertów w biznesie internetowym, grafików.

Na rynku jest już kilka podobnych startupów do inClick np. zlecenia.przez.net. Dlaczego warto skorzystać akurat z Waszej oferty?

Nie uważam, aby była to nasza konkurencja. InClick to przede wszystkim serwis prostych usług internetowych. Celem serwisu jest umożliwienie zarabiania prawdziwej kasy zwykłym osobom, internautom. Nie wymagamy żadnych niezwykłych zdolności, umiejętności programowania czy tworzenia grafiki.

Z kolei firmy korzystając z InClicka oszczędzają czas, pieniądze i nerwy, gdyż nasz serwis opiera się na szybkim, efektywnym działaniu i rozliczaniu. Nie ma obecnie miejsca w polskim internecie, gdzie samemu można szybko dodać zlecenie, które wykona np. 10 tysięcy osób.

Do kogo skierowany jest serwis? Jak byś określił idealnego zleceniodawcę i użytkownika wypełniającego odpłatnie ankiety, itp?

Ciężko mi tu określać kogoś idealnego, bo na portalu zlecenie może dać każda firma i osoba fizyczna. Na pewno idealne będą tu firmy badawcze lub te, które mocno angażują się pod względem marketingu w Internecie i będą chciały zaproponować użytkownikom ciekawe akcje promocyjne, konkursowe, itp. Co do użytkowników, „idealny” to oczywiście aktywny i rzetelnie wykonujący zadania internauta. No i musi to być osobą uczącą się w przedziale wiekowym 16-26 lat.

Jak wygląda proces tworzenia zlecenia kampanii internetowej? Mogę wprowadzić listę wymogów, itp?

Jak najbardziej tak. Proces tworzenia zlecenia jest naprawdę prosty. Do zdefiniowania potrzebna jest: nazwa kampanii, kategoria, opis/treść, instrukcje - według których użytkownik musi postępować, dowody - czyli jak użytkownik ma udokumentować wykonanie zlecenia, liczba osób, która będzie mogła wykonać zadanie, liczbę punktów jaką dostanie za wykonanie zlecenia, czas trwania (lub limit miejsc) oraz cechy (kryteria) pozwalające zawęzić grono odbiorców. Brzmi tak, jakby tego było bardzo dużo, ale uwierzcie, tworzenie zlecenia to tak naprawdę kilkadziesiąt sekund!

Co z użytkownikami, którzy postarają się i przedstawią projekt zleceniodawcy, ale on wybierze kogoś innego? Dla takiego użytkownika spędzony czas nad projektem pójdzie “w błoto”.

Zleceniodawca nie wybiera sobie jednego wykonawcy zadania. Zleceniodawca może jedynie ściśle określić, kto będzie mógł wykonać dane zlecenie. Użytkownicy w opisie danego zadania mają podane przez zleceniodawcę dokładne instrukcje, kroki, według których należy postępować by poprawnie wykonać zadanie. Jeśli ktoś wykonał zadanie według wymaganego scenariusza a mimo to zleceniodawca tego nie zaakceptował, zgłasza się do nas. Wszelkie sporne kwestie będziemy rozstrzygać indywidualnie.

Czyli nie polega to na zasadzie konkurowania, tylko dopiero po uzyskaniu “pozwolenia” zleceniodawcy, użytkownik rozpocznie pracę nad nim, tak?

Zlecenia są dostępne dla wszystkich użytkowników spełniających kryteria zleceniodawcy. Co za tym idzie, omijamy proces przetargu, “przekrzykiwania się” wykonawców, który z nich jest lepszy. Dany użytkownik zainteresowany konkretnym zleceniem musi je najpierw zarezerwować. To jest znak dla zleceniodawcy, że użytkownik spełnia jego kryteria i wykona zlecenie w określonym przez niego czasie. Użytkownik nie czeka na jakiekolwiek pozwolenie, jedynie na akceptację po realizacji zlecenia. Tak naprawdę kto pierwszy, ten lepszy.

Wspomniałem o czasie: wszystkie bowiem zlecenia mają określony przez zleceniodawcę czas wykonania. Po rezerwacji, dany użytkownik po prostu wykonuje zlecenia i przesyła dowód wykonania lub samo zadanie. To koniec jego ścieżki. Wykonawca ze zleceniodawcą spotykają się dopiero (i tylko) na etapie weryfikacji.

Jako użytkownik kiedy i jakim sposobem mogę wypłacić zarobione pieniądze?

Użytkownik nie martwi się o wypłaty. W InClicku mamy system punktowy. Dla użytkownika 1 pkt to 1 grosz. Przy osiągnieciu progu 5000 pkt generowany jest automatycznie przelew na 50 zł netto. Od razu mówię, proszę się nie martwić progiem punktowym 5000, gdyż punkty będzie można bardzo łatwo i szybko zdobywać. Co do samej wypłaty, podatki zostały już odprowadzone, więc jedyne co trzeba zrobić to wypełnić w pełni profil (także wpisując numer rachunku bankowego) i wykonywać zadania! Bezspornie mocna stroną serwisu jest fakt, że gwarantem wypłat jest DGA S.A.

Z jakich działań promocyjnych macie zamiar korzystać?

Obecnie współpracujemy z firmą marketingową, której efekty pracy powinny być widoczne w wyszukiwarce Google jak i na Facebooku jeszcze w czerwcu. Nie chcemy przepalać pieniędzy, będziemy sprawdzać, optymalizować i wybierać tylko efektywne kanały perswazyjne.

Kiedy inClick.pl osiągnie rentowność?

Jeśli pomysł chwyci, a z naszych analiz wynika, że jest zapotrzebowanie, to do 12-18 miesięcy od startu powinniśmy mieć zyski. Oczywiście przyjmujemy także bardziej optymistyczną wersję, jednak obecnie skupiamy się tylko i wyłącznie na rzetelnej pracy i mocnym starcie projektu.

Co mógłbyś doradzić młodym przedsiębiorcom, którzy chcą zacząć przygodę ze startupami?

Osobiście mogę polecić ciężką pracę, zapał oraz wiarę w siebie i swoje umiejętności. Najważniejsze jest to, by ustalić sobie cele i do nich dążyć, nie poddawać się i nie zrażać drobnymi porażkami, potknięciami. Również znalezienie odpowiedniego inwestora jest kluczem dla wielu osób nieposiadających zaplecza finansowego. Tak było i w moim przypadku. Pamiętajmy, że wszyscy wielcy tego świata, byli pochłonięci do granic możliwości swoją pasją. Jak widać, to się opłaca!

Muszę też przyznać, patrząc na siebie, że bardzo ważna jest pokora. Młody przedsiębiorca to dopiero przyszły przedsiębiorca, który tak naprawdę zaczynając biznes praktycznie nie zna tego świata. Trzeba słuchać mądrzejszych od siebie, uczyć się i korzystać z wiedzy ekspertów. Dlatego dużo szczęścia będą miały osoby, które trafią na inwestora nie tylko finansowego ale takiego, który wesprze nas merytorycznie. Mi się udało.

Dzięki za wywiad!

Komentarze (0)