Z Jakubem Ferencem, Business Developerem Loktera - startupu geolokalizacyjnego rozmawiamy o grywalizacji, czekinach i grach miejskich. Z treści wywiadu dowiecie się dlaczego warto udostępniać swoje położenie, jak strzelać do statków kosmicznych i jak zdobyć darmowy bilet miesięczny na przejazd metrem.


Czym jest Lokter?

Lokter to aplikacja mobilna, która pozwala użytkownikom grać w geolokalizacyjne gry. Loktera można pobrać na iPhone'a oraz na smartfon z Androidem. Użytkownik Loktera jest wciągany przez nas w grę, która może (ale nie musi) przynieść mu wymierne profity, np. czekinując się w metrze, może wygrać bilet miesięczny, chodząc do kina Atlantic i czekinując się tam, kupuje bilety w niższej cenie, idąc na piwo do Łysego Pingwina, w cenie jednego piwa dostanie dwa itp. Lokter może również pełnić funkcje przewodnika po okolicy, w której się aktualnie znajdujemy.

Jaka jest historia powstania Loktera?

Lokter powstał w 2010 roku, na początku jako wersja Web i mobilna na platformę iOS na iPhone'a. Rok później doczekaliśmy się rozszerzonej wersji na iOSa i Androida. W okresie letnim tego samego roku przeprowadziliśmy dwie pierwsze w pełni mobilne gry miejskie w Polsce. Było to wydarzenie bez precedensu, jedno z pierwszych w naszej części Europy.

Jaki macie model biznesowy?

Staramy się pokazać Loktera i nasze gry geolokalizacyjne jako ciekawe narzędzie marketingowo promocyjne.

Skąd pomysł na serwis geolokalizacyjny?

Prawdę mówiąc to było już tak dawno, że niewielu pamięta szczegóły. Pierwszym zamysłem Łukasza Łuczaka, jednego z twórców aplikacji, było udostępnienie narzędzia, umożliwiającego pokazywanie, co ciekawego dzieje się w okolicy. Bez geolokalizacji nie byłoby to możliwe.

Dlaczego warto korzystać ze startupów opartych o geolokalizację?

Geolokalizacja to przede wszystkim możliwość precyzyjnego dotarcia z treścią do człowieka w konkretnym miejscu w przestrzeni i czasie. Czy tą treścią będą informacje o położeniu Twoich znajomych, czy kawiarni z rabatami zasada jest ta sama - udostępniasz swoją pozycję by poznać, co się w okolicy dzieje lub będzie dziać.

My w zamian za udostępnienie swojej pozycji chcemy dać użytkownikowi trochę rozrywki - chcemy go wciągnąć w grę i w ten sposób oprowadzić go po ciekawych miejscach czy wydarzeniach, dać możliwość sprawdzenia się w rywalizacji z innymi o nagrody albo umożliwić zabawę w grę lojalnościową, w której nagrodą są zniżki.

Mamy pomysły na ubranie w grywalizacyjne szaty wielu aktywności terenowych, które do tej pory raczej nie były uznawane za coś ekscytującego.

Dlaczego Polacy tak rzadko korzystają z geolokalizacji? Co trzeba zrobić, aby ich przekonać do tego systemu?

Jednym z głównych powodów mogą być dość drogie telefony i plany taryfowe, oraz mała ilość znajomych którzy używają tego rodzaju rozwiązań, przez co nie mamy z kim się dzielić ,,naszymi osiągnięciami”. Geolokalizacja i jej zastosowanie nadal nie została zgłębiona jako zagadnienie a więc ciężko stwierdzić co trzeba zrobić żeby zwiększyć liczbę użytkowników korzystających z tego rodzaju rozwiązań.

Dlaczego postanowiliście zintegrować Loktera z Facebookiem? Jak duże korzyści przyniosło to posunięcie?

Ciężko mówić o wymiernych korzyściach, nasi użytkownicy mogą się logować przy użyciu facebook’a, co jest pewnym udogodnieniem. Dzięki integracji można się również chwalić czekinami czy osiągnięciami lokterowymi na swoim wallu na fb. Dopóki Facebook emanuje światłem, chcemy się w nim trochę ogrzać.

Ile obecnie użytkowników korzysta z Loktera?

Nie jest to jeszcze liczba, która zaspakaja nasze marzenia.

Kto częściej korzysta z Loktera? Użytkownicy smartfonów z systemem Android czy iOS?

Stosunek jest Taki sam jak ten na ulicy, czyli więcej osób używa Androida głównie dlatego, że jest on w akceptowanej cenie.

Skoro jednym z powodów rzadkiego korzystania z geolokalizacji są drogie pakiety internetowe to może warto nawiązać współpracę z operatorem którejś z sieci komórkowych. Rozmawialiście już z kimś na ten temat? Na jakim etapie są rozmowy?

Nam też wydawało się to naturalnym rozwiązaniem, jednak te sieci z którymi próbowaliśmy albo nie czuja “funu” albo nie rozumieją projektu.

Kiedy startupy geolokalizacyjne zdobędą taką popularność jak za oceanem?

Geolokalizacja jest mało rozpoznaną gałęzią, bardzo ciężko jest działać według schematów których po prostu nie ma. Do tego w Polsce nadal dość drogie są plany taryfowe co znacznie odbija się na potencjalnej ilości posiadaczy smartfonów.

Do tego dochodzi w dużej mierze zabetonowana scena PRowo/Marketingowa która nie chce spróbować czegoś nowego. Dopóki nie będzie kilku dużych eventów z geolokalizacją w tle, ciężko będzie mówić o wypłynięciu geolokalizacji na szerokie wody.

Opisz proszę pierwszą akcję, którą zrobiliście na zlecenie firmy.

Pierwszą dużą akcją była Noc Muzeów w Warszawie w 2011 roku. Po mimo tego że Noc Muzeów odbyła się kilka miesięcy przed ,, dostarcz list z Małym Powstańcem” nie do końca uznajemy ją jako pierwszą ,,grę mobilną” ponieważ nie opierała się na mechanizmie gry tylko na czekinach. Lokterowa Noc Muzeum była początkiem współpracy z UM Warszawy, gra polegała na czekinowaniu się w miejscach biorących udział w ,,Nocy” w niektórych z miejscach ukryte były odznaki tematyczne. Kto zebrał wszystkie odznaki ten wygrywał coś od Urzędu Miasta ale nie pamiętam co :)

Z jakiej aplikacji dedykowanej wydarzeniu, koncertowi czy firmie jesteście najbardziej zadowoleni?

Powodów do zadowolenia było kilka, jednak dwa ostanie tematy przedstawiają nasze możliwości w pełni.

Pierwszym była współpraca z Heyah, dla której zrobiliśmy dedykowaną aplikacje opartą o silnik Loktera. Aplikacja ta była grą mobilną, która wykorzystywała funkcjonalności czekinowania się i odpowiadania na pytania, dodatkowo umieściliśmy w niej gry puzzle i memory. Największym wyzwaniem, a zarazem najbardziej spektakularnie wyglądającą grą była ta umieszczona w aplikacji, bazująca na technologii Agumented Reality. Polegała ona na strzelaniu do statków kosmicznych, które nadlatywały w momencie gdy gracze dotarli w odpowiednie miejsca. Drugą akcją, którą możemy się pochwalić jest współpraca z Urzędem Miasta Krakowa przy tworzeniu gier miejskich towarzyszącym ,,Krakowskim Nocom". Bierzemy udział w 4 eventach, przygotowując pod każdy indywidualną tematyczną grę.

Ile czasu zajęło Wam stworzenie City Game Heyah?

Proces developerski trwał niecałe 6 tygodni.

W przeszłości stworzyliście również bardzo ciekawą grę miejską “Mały Powstaniec” i do dziś działającą “Metro Lover”. Będziecie kontynuować “Metro Lovera” w innych miastach i w innych środkach komunikacji?

,,Dostarcz list z Małym Powstańcem” powstał przy czynnym udziale UM Warszawy, był to udany pomysł na upamiętnienie obchodów rocznicowych Powstania Warszawskiego. Trzeba dodać że była to pierwsza w Polsce w pełni mobilna gra miejska.

,,Metro Lover” to nasza sztandarowa i cykliczna misja w której co miesiąc można wygrać bilet miesięczny, wystarczy czekinować się jak najczęściej w metrze. Na jesieni będziemy starali się zmienić trochę naszą misję w metrze ale zdecydowanie zostaje ona jako nasza sztandarowa misja. Co do innych miast i podmiotów to staramy się nawiązać nowe kontakty ale na razie jest za wcześnie żeby spekulować co z tego wyjdzie.

Jak użytkownicy zareagowali na “Małego Powstańca”?

Gracze byli zadowoleni, system działał znakomicie, jedyne co było problemem to długość trasy którą nie do końca dostosowaliśmy do żywotności baterii. Niektórzy gracze po drodze musieli ładować telefony. :D

W Metro Loverze, nagrody fundujecie z własnej kieszeni, bo władze metra nie rozumieli idei Waszego produktu. Jak wygląda współpraca z władzami innych miast?

Tak jak i w przypadku Metra Warszawskiego i innych podmiotów w kraju, zarządzający często nie widzą potrzeby inwestowania w nietuzinkowe formy promocji, ogarniczając się do utartych ,,bezpiecznych” schematów.

My widzieliśmy Metro Lovera jako kampanie wizerunkową Metra, jednak po drugiej stronie nie znaleźliśmy zrozumienia dla naszego projektu, szczególnie że jedynym kosztem metra miała być promocja i nagrody (kilka biletów miesięcznych co miesiąc). Obecnie współpracujemy przy dużym projekcie z UM Krakowa i jest to bardzo sprawna i merytoryczna współpraca.

Jakie są koszty stworzenia aplikacji dedykowanej mojej firmie, mojemu wydarzeniu? Od czego to zależy?

Aplikacja w pełni dedykowana, ,,szyta" pod zamówienie klienta zawierająca wszystkie funkcjonalności Loktera plus np. elementy typu AR i oprawę graficzną i wsparcie techniczne to spory wydatek. Jednak dużo taniej można mieć kilkugodzinną grę miejską, która będzie zabawą osadzoną w Lokterze. Za każdym razem bardzo indywidualnie podchodzimy do wyceny, opierając ją na wymaganiach klienta.

A już wkrótce udostępnimy możliwość tworzenia niektórych gier każdemu użytkownikowi Loktera.

Kiedy użytkownicy będą mieli możliwość tworzenia gier?

Mamy na dzieje że na jesieni, teraz czeka nas długi i mozolny proces developerski.

Ile kosztowałaby ta “kilkugodzinna gra miejska” osadzona w Lokterze? Kilka czy kilkanaście tysięcy złotych?

Zdecydowanie, kilka tysięcy.

Wszyscy Was pewnie o to pytają, więc nie omieszkam zapytać i ja. Załóżmy, że prowadzę restaurację i chciałbym zostać właścicielem miejsca. Kiedy będę mógł to zrobić?

Założenie jest takie że właścicielem miejsca może zostać faktyczny właściciel danego miejsca, czyli np. właściciel (menadżer) jakiegoś sklepu/restauracji/kawiarni. Pakiet właściciela pozwala na zarządzanie miejscem czyli nie możemy go przyznawać każdemu kto chce. Czyli dopiero po naszej weryfikacje że ,,Ty” to ,,Ty” dostajesz dostęp do panelu ,,właściciela”. Jeśli chciałbyś zostać właścicielem miejsca to musisz się do nas zgłosić majlowo i po weryfikacji uzyskasz dostęp do niego. Na tę chwilę nie przewidujemy opcji przyznawania miejsc z poziomu aplikacji a wyłącznie poprzez weryfikacje właściciela miejsca.

Mówiąc o geolokalizacji myślimy najpierw o Foursquare dopiero później o Lokterze. W czym jesteście lepsi od Foursquare’a?

Staramy się unikać porównań do 4sqera ponieważ ich główną funkcją jest czekin a my staramy się wyjść po za czekin i skupić się na budowaniu gier miejskich.

Blask Foursquare’a trochę przygasł. Nie boicie się, że z Lokterem będzie podobnie? Jaką macie receptę na sukces?

4sqer może sobie pozwolić na spadek formy przy ich funduszach, my staramy się szukać nowych możliwości rozwoju.

Ile kosztowało Was stworzenie całego systemu (z aplikacjami mobilnymi)?

Całkiem sporo, naprawdę.

Z Unii Europejskiej otrzymaliście prawie 850 tysięcy złotych więc przypuszczam, że stworzenie systemu kosztowało Was mniej więcej tyle. Co było najtrudniejsze i z jakimi problemami borykaliście się tworząc pierwszą wersję aplikacji webowej a później na smartfony?

Kosztowało ,,trochę” więcej, musisz wziąć pod uwagę to że rozwijamy się etapowo. Jednym z większych wyzwań w pierwszej wersji webowej było zmuszenia przeglądarek z rodzin IE do współpracy. W wersji mobilnej zaś czasochłonne jest przygotowanie aplikacji dla Androida - wielość modeli, rozdzielczości bywa prawdziwym utrapieniem.

Z jakich środków został sfinansowany Lokter?

Nadal w głównej mierze Lokter został sfinansowany z Unijnych funduszy, choć już coraz większy jest udział pieniędzy funduszy i inwestorów prywatnych.

Dlaczego postanowiliście wspołpracować z HardGamma Ventures? Czym się kierowaliście w wyborze akurat tego funduszu?

Szukaliśmy partnera który będzie w stanie nie tylko pomóc nam finansowo ale również wesprzeć merytorycznie i tak trafiliśmy na HardGamma.

Ile procent udziałów i za jaką kwotę zostało odstąpionych funduszowi HardGamma Ventures?

Niestety nie jestem upoważniony do odpowiedzi, tajemnica ;D

Osiągnęliście już próg rentowności?

Obecnie działalność Loktera już częściowo pokrywa koszty.

Jakie macie plany na przyszłość?

W najbliższych miesiącach mamy zamiar wprowadzić kilka nowych rzeczy. Główną będzie możliwość tworzenia własnych gier. Przebudujemy również interfejs aplikacji webowej i mobilnych. Plus nadal staramy się dostać do jakiejś na prawdę otwartej na nowości agencji kreatywnej.

Komentarze (0)