Łukasz Brzeziński opowiada o Lookmash - narzędziu pomagającym zdecydować, które ubranie jest lepsze. Jak to działa, jak przyczynia się do szybszego podjęcia decyzji zakupowej i w jak krótkim czasie otrzymamy feedback dotyczący naszego zestawienia? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie w naszym wywiadzie.


Lookmash to porównywarka ubrań, butów i dodatków w formie widgetu i aplikacji mobilnej połączonej ze społecznością modową. Kto tworzy projekt?

Cztery wspaniałe osoby:) Dawniej współpracowaliśmy przy tworzeniu największych portali dla Polaków mieszkających za granicą np. mojanorwegia.pl. Dokładniej zespół Lookmash wygląda następująco:

  • Ola - kontakt z klientami i partnerami,
  • Marta - kontakt z blogerkami, klientami oraz obsługa social media,
  • Rafał - programista killer, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych,
  • Łukasz - szef - odpowiedzialny za wszystko.

Jaka jest historia powstania projektu?

Zaczęło się od małej sprzeczki z moją żoną, która twierdziła, że ubieram się zbyt sportowo. Potem na początku  2011 roku powstał prototyp. Po chwili pojawił się Inwestor (SpeedUp) i w październiku 2011 odpaliliśmy betę głównego portalu. Do końca roku zajmowaliśmy się budową społeczności oraz współpracą z blogerkami modowymi. Szybko jednak uświadomiliśmy sobie, że portal nie rozwiązuje całkowicie zdefiniowanego problemu. Na wiosnę 2012 roku wydaliśmy apki mobilne a chwilę potem widget dla sklepów online, co było strzałem w dziesiątkę.

Co sprawiło, że zauważyliście, że portal to za mało? Skąd pomysł na widget?

Mieliśmy bardzo dużo głosów a stosunkowo mało pytań, gdyż ich zadawanie wymagało od użytkowników opuszczenie sklepu i sklejenie linków lub wgranie wcześniej zrobionych zdjęć. Poza szybkimi odpowiedziami od społeczności, niczym nie różniliśmy się od Yahoo! Answers. Wiedzieliśmy, że musimy być blisko zakupów, najlepiej w sklepie. Już wcześniej rozważaliśmy kwestię widgeta, ale pewnego dnia wpadliśmy na pomysł by zrobić drag&drop - to był przełom.

Jak wyglądała/wygląda współpraca z blogerkami?

Blogerki modowe to specyficzne osoby. Każdy kto miał z nimi doświadczenia o tym wie. My znaleźliśmy klucz do współpracy z nimi. Stworzyliśmy specjalną funkcje "style challenge", gdzie wybieramy najlepszą stylizację dnia. Dzięki temu, blogerki same się zaczęły do nas zgłaszać by móc się "zmierzyć" z innymi.

Na czym opieracie swój model biznesowy? Do kogo skierowany jest projekt?

Success fee - w tym momencie to nasz podstawowy model biznesowy. Pobieramy prowizję od transakcji dokonanych przez użytkowników, którzy wcześniej użyli widgeta. A ci co go używają kupują nawet 10 razy częściej. Projekt skierowany jest do średnich i dużych sklepów internetowych, które zajmują się sprzedażą ubrań, butów, torebek dodatków itp. i chcą podnieść swoją konwersję.

Zamierzacie nawiązać współpracę ze sklepami stacjonarnymi?

Tak, nawet już rozmawiamy z pewną marką. Chcemy wstawiać terminale z tabletami do przymierzalni by ułatwić kupującym dostęp do aplikacji. Dla sklepów to jest świetny materiał na marketing.

Jak docieracie do klientów zagraniczych? Na czym opieracie swoją promocję?

Podobnie jak w Polsce. Wystarczy znać pewne zasady panujące w danym kraju i oczywiście język. Na razie głównie działamy bezpośrednio z polecenia albo przez LinkedIn. Pojawiamy się również na lokalnych wydarzeniach branżowych. Dla nas najważniejsze to dotrzeć do odpowiedniej osoby potem to już idzie z górki.

Jeśli Wasz produkt ma pomagać w podjęciu decyzji zakupowej to przesłany obraz powinien zostać szybko oceniony przez użytkowników. Ile czasu potrzeba by zdjęcie zostało ocenione przez kilkanaście osób? Ilu obecnie macie użytkowników?

Osób głosujących online jest średnio od 300 nawet do 1000. Niecała minuta wystarczy na to by otrzymać kilka - kilkanaście głosów. Dzięki dobrej współpracy z blogerkami modowymi i mechanizmom grywalizacyjnym mamy ponad pół miliona unikalnych użytkowników miesięcznie na całej naszej platformie.

Zagłosować może każdy, czy takie głosy są wiarygodne?

Tak, są wiarygodne. Dzięki współpracy z blogerkami zdecydowana większość to dziewczyny z różnych krajów, które interesują się modą. Widać, że one sumiennie głosują na fajniejsze rzeczy. Dodatkowo działa prawo "masy", które uwiarygodnia wyniki głosowań.

Jeśli chce się zagłosować to trzeba ocenić każdy wyświetlony zestaw. Czy przez to część głosów nie traci na wartości?

Ludzie lubią doradzać i podświadomie za każdym razem klikają na button "VOTE" wiedzą, że doradzają innym. Pokazują to dobrze badania, które mówią, że 92% ludzi analizuje wynik po oddanym głosie. W ten sposób dowiadują się czy ich styl jest zbieżny ze stylem większości. Ponadto ta metoda ma jedną wielką zaletę - maksymalnie wciąga i daje nam szybko dużo głosów.

Z jakich form promocji planujecie skorzystać? Jak się reklamujecie?

Jesteśmy aktywni na imprezach branżowych np. w ciągu ostatnich tygodniach byliśmy na kongresie mody w Łodzi, targach mody w Poznaniu, eCommerce Expo w Londynie, Load 2012 i IT Messen w Oslo. Byliśmy również na Targach eHandlu we Wrocławiu. Ponadto aktywnie używamy LinkedIn by docierać do odpowiednich osób w dużych firmach. Staramy się też być obecni w mediach branżowych oraz nawiązujemy współpracę z firmami, które już współpracują z naszymi klientami np. platformy sklepowe. Bardzo dobrze konwertuje też nam strona sprzedażowa.

Jakie macie plany na przyszłość?

Biuro w Londynie oraz ekspansja w Niemczech, UK, Skandynawii no i oczywiście USA.

Jak wygląda rynek w tych krajach, nie będziecie mieli większej konkurencji?

Dla nas dużo bardziej korzystnie. Tak jak często w Polsce musimy tłumaczyć co to jest konwersja, tak tam sklepy same szukają nowych sposobów by ugrać kolejny procent. Póki co nie powstało żadne inne narzędzie, które by w sposób masowy pomagało kupującym online podjąć decyzję zakupową. Dlatego zależy nam by w jak najkrótszym czasie zdobyć jak najwięcej rynku.

W takim razie trzymamy za Was kciuki i życzymy sukcesów!

Komentarze (0)