Przygotowując startup jesteśmy zmuszeni podjąć wiele kluczowych dla projektu decyzji. Po trudach znalezienia inwestora, gdy pieniądze już leżą na koncie, nasze zmagania dopiero się rozpoczynają, a doprowadzenie prac do końca okazuje się nie lada wyczynem. Jak radzić sobie zatem z wyzwaniami stojącymi przed startupowcami, opowie Marcin Sznyra, prezes Exnui.com.


Za dwa miesiące wprowadzacie na rynek nowoczesne oprogramowanie dla firm. Masz, więc za sobą wiele zmagań, które dopiero czekają decydujących się teraz na stworzenie własnego projektu. Powiedz, jakie umiejętności są najbardziej przydatne na tym etapie?

Przede wszystkim trzeba szybko podejmować decyzje i efektywnie działać. Pieniędzy od inwestora zazwyczaj jest mniej niż byśmy chcieli, więc musimy pokazać, że umiemy racjonalnie i sprawnie nimi gospodarować. Kilkuset tysięcy złotych można pozbyć się bez problemu i wcale nie przybliżyć się do realizacji postawionego celu.

Oczywiście cały czas trzeba być zorientowanym na cel, do którego się dąży, wierzyć w powodzenie projektu i zarażać tą wiarą innych. To najlepsza motywacja dla zespołu, ale także ważny komunikat dla otoczenia, że tworzymy coś wartościowego.

Większości projektów nie tworzy się w pojedynkę. Czym powinien się kierować prezes firmy zatrudniając pracowników?

Po prostu intuicją. Najważniejsze jest wyczuć u kandydata chęci do pracy. Jednak zawsze przed dokonaniem wyboru radziłbym poważnie się zastanowić. Nietrafione decyzje personalne mogą nas wiele kosztować.

Po czym zatem poznać, że był to dobry wybór?

Można to poznać po ilości zadawanych pytań przez kandydata i ich sensowności. Ważna jest także kreatywność i zdolności komunikacyjne. Cenię pracę z ludźmi, którzy potrafią sami rozwiązywać problemy i ulepszać dotychczasowe pomysły. Nie lubię natomiast w swoim otoczeniu osób, którym brakuje inicjatywy i wykonują tylko to, co im się wskaże.

Startup, dopóki nie przyjmie się na rynku, nie ma łatwego życia. Trudności z wyrabianiem terminów produkcji, ograniczone środki, brak finalnego produktu i co za tym idzie, spadek motywacji pracowników. Czy pierwsze miesiące są zatem najtrudniejsze?

Niekoniecznie, pierwsze miesiące to najprzyjemniejszy okres startupu - jeśli dobierze się odpowiedni zespół. Ludzie tworzą zupełnie nowy produkt i co się z tym wiąże, budują rozwiązania, których nie ma na rynku. Sama praca nad takim rozwiązaniem daje niesamowitą satysfakcję i fun. Cały czas chcesz zobaczyć efekt końcowy i zastanawiasz się, co z tego wszystkiego będzie. Najtrudniejszy okres to dwa-trzy miesiące przed startem. Zespół pracuje już bardzo długo, CEO jest przepracowany, marketing ma masę rzeczy na głowie, wszyscy zaczynają tracić power.

Co zatem można zrobić w takiej sytuacji?

Cały czas trzeba patrzeć na to wszystko trochę z boku, myśleć kto w zespole stracił motywację i reagować. Zespół to najważniejsza rzecz z punktu widzenia każdego biznesu. Jeśli masz ludzi, którzy przychodzą do pracy, bo mają z tego coś znacznie cenniejszego niż wypłata (zabawę z pracy), trzeba ich doceniać i umiejętnie nakierowywać, wskazać cel. Najgorsze co może spotkać startup, to zatrudnienie kogoś dla kogo najważniejsza rzecz to pensja.

Dobra organizacja zadań w firmie może zadecydować o sukcesie projektu. Jak ułożyć harmonogram pracy, aby uniknąć stresowych sytuacji?

W IT najważniejsze jest, aby twój zespół nie pracował zbyt długo nad jednym rozwiązaniem. Programiści szybko się nudzą – lepiej pewne rzeczy odłożyć do poprawek na później i do nich wrócić, niż od razu na tip top zamykać dany moduł. Ważne, żeby zespół cały czas robił coś nowego, bo to napędza motywację.

„Nic nie pozostaje takie samo. Jedyne, czego można być, w życiu pewnym, to zmiana. (...)". To cytat jednej z książek Trudi Canavan. Czy z realizacją projektów jest tak samo? Powinniśmy dążyć do całkowitego odzwierciedlenia swoich pierwszych pomysłów, czy raczej liczyć się z możliwymi zmianami i modyfikować swój plan działania?

Każdy projekt ewoluuje - startup to taki sam biznes jak każdy inny. Konkurencja wprowadza nowe rozwiązania, na które trzeba zareagować. Kreatywny zespół też potrafi wymyśleć ciekawe zmiany w zaplanowanym projekcie. W tego typu przedsięwzięciach zaplanować można jedynie cel, jaki chce się osiągnąć i zarys funkcjonalności produktu. Wykonanie to mieszanka umiejętności zespołu, sytuacji na rynku i możliwości. Nie namawiam do zaprzestania robienia biznesplanów, są jak najbardziej potrzebne, jednak w trakcie realizacji na pewno ulegną poważnym zmianom. Z punktu widzenia osoby odpowiedzialnej za wykonanie, najważniejsza jest konsekwencja w dążeniu do celu i umiejętność dostosowywania się do nieoczekiwanych i nieprzewidzianych zmian.

Co się dzieje, kiedy ukończy się produkt? Możemy spokojnie spocząć na laurach i czekać na zainteresowanie klientów?

(śmiech) Fajnie by było ... Na to pytanie na poważnie odpowiem za dwa miesiące. Ale już dzisiaj wiem, że wtedy dopiero zacznie się prawdziwy stres i rynkowa walka o klienta. Wtedy dojdzie do biznesowej weryfikacji wszystkich rzeczy, które zrobiliśmy przez ostatnie pół roku. I choć wierzę, że tworzymy produkt unikalny i biznesowo przydatny, to ostatnie słowo należy zawsze do klientów.

Komentarze (0)