Swoją przygodę rozpoczęli od krajów skandynawskich gdzie zostali świetnie przyjęci. Z kodów przez nich udostępnianych mogą korzystać mieszkańcy aż 15 państw. Dowiedzcie się jak funkcjonuje globalny startup o polskich korzeniach. O projekcie rozmawiamy z Szymonem Doboszem Operations Manager KodyRabatowe.pl.

W czym jesteście lepsi od Groupona?

Przede wszystkim kody rabatowe to coś zupełnie innego niż zakupy grupowe. Kod rabatowy jest dużo prostszy w użyciu i daje użytkownikowi realną obniżkę ceny. Po prostu wchodzimy na stronę z kodami (np. kodyrabatowe.pl lub szukamy ich w google), kopiujemy kod do interesującego nas sklepu, a następnie używamy go w koszyku podczas realizacji zamówienia. To takie proste! Możemy szukać w ten sposób kodów do wszystkich sklepów internetowych.

W zakupach grupowych z kolei musimy założyć konto, kupić ofertę i dopiero użyć jej w sklepie/ punkcie usługowym. Zresztą konsumenci coraz bardziej odwracają się od tego typu ofert. Kody rabatowe i zakupy grupowe to dwie zupełnie różne rzeczy.

Ile użytkowników w pierwszym miesiącu skorzystało z Waszych kodów?

Początki w Polsce były bardzo trudne. Internauci nie znali tego typu sposobu na tańsze zakupy, trzeba było włożyć sporo pracy w uświadomienie społeczności internetowej. Obecnie w Polsce odwiedza nas ponad 250 tys osób miesięcznie oraz jesteśmy w wyraźnym trendzie wzrostowym.

Jak edukowaliście polskie społeczeństwo? Jak przekonywaliście ich do kodów rabatowych?

Początki nie były łatwe. Prowadziliśmy rozmowy z opiniotwórczymi osobami, blogosferą, staraliśmy się zainteresować ich ideą oszczędzania za pomocą kodów rabatowych. No i oczywiście reklama, zarówno CPC jak i kampanie budujące wizerunek. Przeprowadzamy także ciągle niestandardowe kampanie, jak choćby lutowa akcja Książki za 1zł, która cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem.

Jakimi wynikami możecie się pochwalić? Ile ludzi skorzystało z Waszych kuponów?

W roku 2012 wygenerowaliśmy sklepom obecnym na portalu Kodyrabatowe.pl ponad 50 000 transakcji. Średnia wartość koszyka wyniosła blisko 600 zł. Obecnie stanowimy około 85% polskiego rynku kodów rabatowych.

Po jakim czasie osiągnęliście próg rentowności?

Serwisy skandynawskie osiągnęły rentowność średnio po 6 miesiącach od startu w 2008 roku. Polska wersja potrzebowała na to 9 miesięcy, głównie z powodu niskiej świadomości użytkowników. Pozostałe wersje wciąż czekają na osiągnięcie rentowności.

Jak wygląda to teraz? Jak w poszczególnych krajach internauci korzystają z Waszych zniżek?

Świadomość konsumentów na temat kodów rabatowych znacznie różni się w poszczególnych krajach. Np w UK tematyka ta jest każdemu doskonale znana. Ludzie traktują taki sposób oszczędzania jako coś naturalnego. Nie jako chwilową modę, jak zakupy grupowe czy kluby zakupowe, ale stały element zakupów online. Jesteśmy też obecni w krajach gdzie idea kodów jest bardzo słabo znana - jak na przykład - w Polsce gdy startowaliśmy.

Jak zatem w Wielkiej Brytanii promowaliście kody rabatowe?

Postawiliśmy na pozycjonowanie oraz reklamy w modelu CPC.

Gdzie jest największy wzrost zainteresowania kuponami rabatowymi?

Rynek e-commerce ciągle się rozwija, co ciekawe największą dynamikę wzrostu w Europie wykazuje właśnie Polska. Oczekiwany 30% roczny wzrost musi robić wrażenie, zwłaszcza w obecnej sytuacji gospodarczej. Paradoksalnie kryzys nam pomógł. Konsumenci coraz dotkliwiej doświadczają hamowania gospodarki i przez to szukają sposobności do oszczędzania. A kto najlepiej może im pomóc jak nie my?

Ciekawe. Wydawało mi się, że szum wokół kuponów już minął. Z rabatów na jakie produkty Polacy korzystają najczęściej?

Minął, ale na zakupy grupowe. Jak wcześniej wspominałem kody/kupony rabatowe to coś zupełnie innego. Użytkownicy najczęściej kupują za ich pomocą elektronikę oraz szeroko pojętą odzież.

Jak wygląda to w innych krajach?

Sytuacja jest podobna, oczywiście występują różnice w zależności od kraju. Na przykład Anglicy częściej korzystają z rabatów na podróże. Jest to spowodowane zdecydowanie bardziej rozwiniętym rynkiem turystycznym w Wielkiem Brytani niż w Polsce oraz zamożnością społeczeństwa.

Jak zarabiacie na kodach rabatowych?

Serwis nie pobiera od użytkownika żadnych opłat. Rozliczamy się ze sklepami w modelu CPS.

O ile sklepy zazwyczaj są w stanie obniżyć cenę?

Wszystko zależy od sklepu, asortymentu i marży. Jest oczywiste, że gdy na rynku występuje silna konkurencja i niskie marże, to rabaty będą niewielkie. Z drugiej strony trafiają się kody rabatowe nawet na 50%. Myślę, że średni rabat procentowy wynosi 15%, a kwotowy około 70 zł.

Czy sklepy są otwarte na tego typu promocje?

Jak najbardziej. W rozmowach z właścicielami sklepów często podnoszą oni argument, że wreszcie ktoś proponuje im uczciwą formę reklamy. Nie muszą płacić za reklamę której efektów nie są pewni, jak jest to w przypadku kampanii CPC czy CPM. Sklepy, gdy rosną im obroty, szybko przekonują się, że kody rabatowe to świetna metoda promocji

Jakie macie plany na najbliższe lata?

Przed nami wciąż wiele rynków do zdobycia. Szczególnie interesujące wydają się być te, gdzie kody rabatowe nie są popularne. Coraz odważniej spoglądamy poza Europę.

Jeśli chodzi o Polskę, zdajemy sobie sprawę z możliwości jakie stwarza obecnie m-commerce. Lawinowo rosnąca liczba użytkowników smartfonów i tabletów pokazuje, że rynek cały czas się rozwija i ma przed sobą wiele lat wzrostu. Jeżeli gdzieś ma nastąpić przełom, to właśnie tutaj. Pracujemy nad aplikacją mobilną, jesteśmy pierwszym portalem z kodami rabatowymi, który się na to zdecydował.

Naszym nadrzędnym celem jest zapewniać kody rabatowe do wszystkich sklepów internetowych na polskim rynku, niezależnie od ich asortymentu, tak by każdy mógł kupować taniej w internecie.

Komentarze (0)