... ... ...

Nieuczciwi kontrahenci niszczą młody biznes - Arkadiusz Hajduk (Przeswietl)

Dodane

16-05-2015

Mam Startup
W przypadku młodej firmy nieudana transakcja handlowa może decydować o być lub nie być przedsiębiorstwa na rynku. Dlatego warto sprawdzić potencjalnego kontrahenta jeszcze przed nawiązaniem współpracy. Arkadiusz Hajduk wskazuje zagrożenia, jakie czyhają na przyszłych przedsiębiorców.

Arkadiusz Hajduk jest prezesem firmy Transparent Data. Będzie on ekspertem na konferencji Krajowej Izby Biegłych Rewidentów „Start-up z przyszłością”. Wydarzenie odbędzie się już 19 maja 2015 roku w warszawskim Centrum Nauki Kopernik.

Młody biznes zmaga się nie tylko z problemami organizacyjnymi i finansowymi. Jego rozwój mogą zahamować nieuczciwi kontrahenci czy partnerzy. Jakie choroby wieku dziecięcego trapią start-upy? 

Arkadiusz Hajduk: Początkujące firmy borykają się z takimi samymi problemami jak większe przedsiębiorstwa. Niestety, dla nowych firm skutki niektórych problemów mogą być o wiele bardziej niebezpieczne, a nierzadko zabójcze. 

To nie brzmi optymistycznie.

Tym bardziej, że młoda firma jest trochę jak dziecko, które nie rozwinęło jeszcze systemu odpornościowego. Firma działająca na rynku dłużej już raczej zdążyła zbudować sobie większą bazę klientów, dostawców czy partnerów handlowych. W takiej sytuacji ewentualna współpraca z nieuczciwym kontrahentem na pewno może sprawić drobne kłopoty, ale nie powinna decydować o być lub nie być przedsiębiorstwa na rynku. Z kolei dla młodej firmy każda nieudana transakcja handlowa może stanowić o wiele poważniejsze wyzwanie. Młode firmy zazwyczaj nie mają zasobów finansowych, które mogą być potrzebne do zachowania płynności finansowej, pokrycia strat czy też dochodzenia swoich praw na drodze sądowej. To wystarczy, żeby położyć na łopatki najbardziej błyskotliwy pomysł.

Skoro jeden nieuczciwy kontrahent może doprowadzić do bankructwa raczkujący biznes, to na których kontrahentów zwrócić szczególną uwagę? Płatników, dostawców usług czy towarów, klientów?   

Głównym problemem są dramatyczne zatory płatnicze. Brak gotówki na koncie firmy oznacza problemy z wypłatą pensji pracowników, nieterminowo opłacone rachunki czy składki ZUS. Według badań Krajowego Rejestru Długów tylko 25 proc. firm otrzymuje płatności w terminie. W przypadku start-upu jakiekolwiek opóźnienie w płatnościach – nawet jedna nieopłacona faktura – bardzo łatwo może doprowadzić do utraty płynności finansowej. 

Kolejna kategoria to niesolidny dostawca: start-up zamawia produkt, usługę, której albo nie dostaje w terminie, albo jest ona nie takiej jakości, jakiej się spodziewał. A to może uniemożliwić firmie dostarczenie produktu z kolei jej klientom. Dalej pojawiają się wyższe koszty, potencjalne odszkodowanie. 

Jest na te bolączki jakieś skuteczne lekarstwo? Jak się bronić? 

Nie ma 100 proc. pewności, że wszystkie nasze transakcje będą udane. Na pewno jednak możemy zminimalizować nasze ryzyko, sprawdzając potencjalnego kontrahenta przed nawiązaniem współpracy. 

Czyli?

Świeżo upieczeni adepci biznesu już na starcie powinni korzystać z informacji gospodarczych. Chodzi o dane na temat ewentualnego przyszłego kontrahenta, które można znaleźć w wielu ogólnodostępnych źródłach. Wystarczy zacząć od Krajowego Rejestru Sądowego, gdzie znajdziemy aktualne dane rejestrowe i sprawozdania finansowe przedsiębiorstw, z których dowiemy się, kto może reprezentować firmę naszego kontrahenta przy podpisywaniu umowy, poznamy dynamikę przychodów i kosztów potencjalnego partnera biznesowego.  

Ale KRS obejmuje tylko spółki i zawiera jedynie niektóre informacje. 

Tak, dlatego są to często dane niewystarczające. Na szczęście źródeł informacji jest o wiele więcej. Obecność naszego klienta czy kontrahenta w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych, na prywatnych giełdach wierzytelności, na liście ostrzeżeń Krajowego Nadzoru Finansowego czy też wzmianki w mediach albo decyzje UOKiK to sygnały alarmowe, które mogą uchronić start-up przed poważnymi problemami.  

Przyglądając się przyszłym partnerom biznesowym, dobrze jest sprawdzić, jaki procent przychodów naszego dostawcy pochodzi z dotacji unijnych lub zamówień publicznych. Może się okazać, że konkretny dostawca jest przyzwyczajony do określonego rodzaju klientów, a my możemy do tego profilu nie pasować.

Wydaje się, że to dużo prawie detektywistycznej pracy. 

Informacja gospodarcza to dziś całkiem dobrze rozwinięta branża. Lepiej wkalkulować koszt dobrego raportu w biznesplan niż stracić pieniądze na kontrakcie z nieuczciwym kontrahentem. Osobiście reprezentuję portal przeswietl.pl, który oprócz tych wszystkich wymienionych wcześniej danych podaje bardziej zaawansowany typ informacji, takich jak powiązania z innymi podmiotami osób kluczowych w przedsiębiorstwie, a także historia działalności innych przedsiębiorstw, w których te osoby kluczowe działają.  

Informacja to jedno, ale jak wykorzystać jej potencjał? 

Dwa przykłady z ostatnich miesięcy. Jedna spółka wypuściła obligacje korporacyjne. W trakcie sprawdzania innych przedsiębiorstw, w których są lub byli zaangażowani członkowie zarządu tej spółki, okazało się, że 20 proc. tych podmiotów miała za sobą bezskuteczną egzekucję komorniczą. Sytuacja dotyczyła kilkunastu firm. Czy w takiej sytuacji zdecydowalibyśmy się na zakup obligacji, wiedząc, że w innych firmach członków zarządu były powtarzalne kłopoty z odzyskaniem wierzytelności? Drugi przykład to biuro podroży, które zbankrutowało. Firma działała niedługo na rynku, ale najważniejszą dla nas informacją była ta, że dwa poprzednie biura podróży, które prowadziła obecna pani prezes, znajdowały się w stanie upadłości, a to nie jest dobry prognostyk na współpracę bez dodatkowych zabezpieczeń. Oba przykłady dobrze pokazują, że weryfikując potencjalnego kontrahenta przed nawiązaniem współpracy, możemy znacznie zminimalizować własne ryzyko.

Komentarze (0)