O tym, jak zorganizować społeczność freelancerów rozmawiamy z Sylwią Konik, Kierownikiem Projektu Freelancity.pl.


Powiedz, proszę, czym jest Freelancity.pl?

Freelancity to w dużym skrócie połączenie serwisu społecznościowego dla freelancerów oraz tablicy ogłoszeniowej wraz z systemem on-line do zarządzania projektami. Nasi użytkownicy zakładając konto w serwisie mogą pochwalić się swoimi pracami tworząc portfolio, wymienić się doświadczeniami lub zapytać o poradę innych specjalistów na wewnętrznym forum, wysłać swoją ofertę na zamieszczone ogłoszenie a następnie skorzystać z narzędzi, które usprawniają realizację wygranego projektu. Serwis powstał z potrzeby stworzenia miejsca, gdzie freelancerzy będą mogli zdobyć zlecenia, ale też podyskutować o tym, jak usprawnić swoją pracę, jak uchronić się przed różnymi pułapkami w umowach, czy też skorzystać z zabezpieczenia swoich płatności realizując projekty.

Na czym opieracie swój model biznesowy?

Serwis docelowo będzie finansowany z abonamentów za konta Profi, które udostępniają rozszerzony pakiet narzędzi, dodatkowych opłat za wyróżnienie ogłoszeń a także z reklamy, ale w niewielkim stopniu, gdyż chcemy ograniczyć jej ilość na serwisie.

Freelancity jest współfinansowany ze środków unijnych. Trudno było uzyskać dotację?

Po zakończeniu 1,5 rocznego projektu budowy serwisu, mogę stwierdzić, że uzyskanie dotacji to był najłatwiejszy punkt programu. Mieliśmy w głowie koncepcję, którą trzeba było opisać w ciekawy i zrozumiały sposób, musieliśmy się zastanowić nad sposobem finansowania oraz pozyskaniem osób, które mają odpowiednią wiedzę, aby wdrożyć pomysł w życie. Na przygotowanie dokumentów poświęciliśmy ponad miesiąc wytężonej pracy i konsultowaliśmy go z kilkoma osobami.

Gdzie pojawiły się problemy?

Największym problemem okazał się nierzetelny pierwotny wykonawca, który nie poradził sobie z realizacją serwisu, skomplikowana procedura rozliczania wniosku i długie terminy oczekiwania na refundację środków. Starając się o dotację trzeba mieć tak naprawdę przygotowany alternatywny plan finansowania projektu w całości z innych środków, aby nie mieć później problemów z jego dokończeniem.

Jesteś pasjonatką freelancingu. Czy każdy startup powinien być tworzony z pasją?

Zdecydowanie tak! Gdyby nie wiara w sensowność całego projektu, przekonanie o słuszności pomysłu i zaangażowanie osób, z którymi współpracowałam to serwis nie miałby racji bytu. Tylko dzięki pasji można znaleźć w sobie odpowiednią dawkę determinacji i siły, żeby przezwyciężyć prozę życia i utrudnienia, które się spotyka prowadząc własną działalność czy firmę na początkowym etapie – trudności finansowe, nierzetelni wykonawcy, klienci unikający płatności, biurokracja itp.

Która sytuacja jest lepsza dla startupu? Kiedy nie ma żadnej konkurencji i wypełniamy pewną niszę, czy kiedy na rynku występuje już kilka podobnych rozwiązań i uzupełniamy braki w ofercie innych?

Sytuacja braku konkurencji zdarza się chyba dość rzadko na co dzień – rozwiązanie jest wtedy bardzo nowatorskie, a to oznacza też większe ryzyko niepowodzenia. Popyt może okazać się zbyt mały, potencjalni odbiorcy nie są na tyle skłonni do ryzyka, aby wypróbować nowe rozwiązanie lub mogą wystąpić ograniczenia natury obiektywnej. Tak było np. z pomysłem na zakupy grupowe, który próbował wdrożyć w życie twórca WP, Marek Borzestowski w latach 90-tych. Niestety pomysł nie wypalił bo w tych czasach tylko kilka procent społeczeństwa miało dostęp do internetu. Dopiero po kilkunastu latach Pan Borzestowski wrócił z serwisem Grouper!

Nasz serwis wypełnił pewną niszę i nie mamy bezpośredniej konkurencji, ale to oznacza, że musimy włożyć większy wysiłek w edukowanie swoich potencjalnych klientów i pokazanie im, że to co oferujemy rozwiązuje pewne problemy, do których się już przyzwyczaili i znoszą je nie wiedząc, że może być prościej.

Freelancity jest w trakcie rozbudowy. Powiedz, proszę, co nowego się pojawiło i z czego wynikają te zmiany?

Serwis został uruchomiony w listopadzie 2010 i od tamtego momentu wdrożyliśmy kilka funkcji. Użytkownicy mogą korzystać z konta depozytowego escrow, wewnętrznego systemu wymiany plików i informacji – workroom, dzielą projekty na etapy i ustalają moment ich zakończenia – milestones. Są to funkcje zaplanowane już prawie 2 lata temu, które czekały na swoją kolej. To oczywiście nie koniec rozbudowy, ale najpierw musimy trochę rozruszać serwis, pozwolić użytkownikom na wypróbowanie tych funkcji i ewentualnie wg ich sugestii ulepszać to, co już działa. Dużo zmian wprowadziliśmy dzięki zaangażowaniu samych freelancerów, którzy włączyli się w dyskusję na temat rozwiązań, które byłyby im potrzebne.

Freelacity jest startupem opierającym się na społeczności, wydajecie poradniki oraz prowadzicie forum dla użytkowników. Co jest najważniejsze w pracy nad tego typu projektem?

Ta część serwisu wymaga od nas śledzenia na bieżąco nowinek, które przychodzą do nas z zachodu i które mogłyby zainteresować użytkowników. Monitorujemy także trendy na naszym rynku oraz słuchamy tego, co piszą i mówią internauci na forach, blogach i kontaktując się bezpośrednio z nami. Staramy się aby nasze wpisy były ciekawe i regularne, wymaga to więc systematyczności i nieustającej ciekawości otaczającego świata. Ważne jest aby pamiętać o misji, która nadaje pewien ton wszelkim działaniom w sieci. Naszą misją jest zwiększenie świadomości na temat freelancingu, pokazanie możliwości w nim tkwiących zarówno firmom jak i wykonawcom, a także promowanie wysokiej jakości usług świadczonych przez freelancerów.

Bardzo dziękuję za wywiad.

Zobacz również:

Zaarly.com - urynkowić unierynkowione

 



MegaTotal.pl - internauci są skłonni płacić za muzykę w sieci

 



ruszamysie.pl - walczymy z całych sił

Komentarze (0)