O nowym projekcie na rynku gier MMO rozmawiamy z Damianem Sikorą - właścicielem serwisu Dogry.pl.


Zacznijmy może od tego, czym w ogóle są gry MMO? O co tyle szumu?

Gry MMO to bezpłatne przeglądarkowe gry, do których gracze mają dostęp wyłącznie w trybie on-line, czyli nie ma możliwości prowadzenia rozgrywki np. po odłączeniu internetu.

W Polsce największą popularnością cieszą się takie gry jak Travian, Zoomumba czy Farmerama. Ta ostatnia w grudniu 2010 roku była frazą najszybciej zyskującą na popularności w Polsce. Na świecie prym wiodą gry przeznaczone na Facebook. Ich producent, firma Zynga, stworzyła takie hity jak Farmville, CityVille czy Zynga Poker, które są odwiedzane przez miliony graczy. Szacunkowa wycena tego podmiotu to 15-20 mld dolarów, czyli więcej od potentata gier na PC i konsole - Electronic Arts.

Najpopularniejsze portale internetowe próbują wykorzystać moment i inwestują w ten segment ogromne pieniądze. Nie ma co się dziwić, każdy chce uszczknąć jak największy kawałek tortu. Rynek gier z roku na rok rośnie w dynamicznym tempie. Według raportu Screen Digest notowany jest wzrost na poziomie 22% rocznie. W oceny Adama Dyby, wiceprezesa firmy IDMnet, wartość rynku gier przeglądarkowych w Polsce szacowana jest na 70 mln złotych.

Czym jest serwis Dogry.pl?

Dogry.pl jest zbiorem bezpłatnych gier przeglądarkowych, w które użytkownik może zagrać bez pobierania na dysk. Na stronę główną serwisu kierowani są użytkownicy z naszego systemu polecającego, który pozwala polecić dostępne u nas gry znajomym w zamian za prowizję pieniężną. Jak to działa w praktyce?

  1. Użytkownicy logują się na stronie http://polecaj.dogry.pl/
  2. System generuje unikalny link.
  3. Użytkownik zamieszcza link na Facebooku, NK, GG itp.
  4. Osoby zainteresowane dokonują rejestracji.
  5. Po 30 dniach użytkownicy mogą wypłacić skumulowane prowizje.

Gdzie w tym jest Wasz biznes? Jak chcecie zarabiać?

Nasze przychody w obecnej formule pochodzą z prowizji od dokonanych przez użytkowników rejestracji i ich płatnościach w grach. Na dzień dzisiejszy około 8% użytkowników z naszego polecenia dokonuje zakupów w grach, co uznajemy za bardzo dobry wynik. W przyszłości umożliwimy wejście do naszego serwisu mniejszym producentom gier, którzy nie mają siły przebicia, a chcą zwiększyć liczbę graczy. Otrzymujemy już pierwsze tego typu propozycje od producentów gier.

Macie sporą konkurencję. W jaki sposób chcecie się przebić? Co będzie Was wyróżniać?

Konkurencja na rynku gier jest naprawdę duża, aby się przebić nie wystarczy zaoferować tego samego co inni, trzeba pójść o krok dalej. Uważamy, że obecność na rynku wielu podmiotów świadczy o dużym potencjale rozwoju, tym bardziej, że istnieją jeszcze niezagospodarowane obszary. Konkurencja działa na nas tylko mobilizująco.

To, co nas wyróżni spośród innych, to serwis polecaj.dogry.pl, który będzie motorem napędowym. Za jego pomocą planujemy pozyskać kilkaset tysięcy graczy. Naszym atutem będzie nawiązanie współpracy z firmami, które dotychczas nie były obecne na polskim i europejskim rynku. Planujemy ich kompleksową obsługę w zamian za wyłączność do dystrybucji. Naszym celem jest zbudowanie największej bazy graczy zainteresowanych bezpłatnymi grami przeglądarkowymi w Polsce.

Masz już spore doświadczenie w branży internetowej. Mógłbyś powiedzieć nam parę słów o sobie?

Pomimo mojego młodego wieku stworzyłem już kilkanaście serwisów z większym lub mniejszym sukcesem. Pierwsza moja strona (stworzona w wieku 13 lat) poświęcona była zwierzętom i istniała pod adresem zwierzaki.net – domenę tą mam do dnia dzisiejszego (chyba przez sentyment). Drugi serwis to gryonline.org. W 2006 roku była to 72 witryna w Polsce pod względem liczby odsłon – ponad 22 miliony. Serwis ten był jednym z pierwszym o tematyce gier online (flash) w Polsce. Kolejnym projektem była boja.pl, którą z kolegą Bartkiem Jędrychowskim prowadziliśmy od 2006 roku. Boja była agregatorem kilku naszych serwisów o tematyce gier, programów, smsów, testów online. W 2007 roku stworzyłem serwis sendspace.pl, który pozwalał użytkownikom przesyłać przez internet duże pliki, nawet do 300 MB. Po drodze próbowałem swoich sił na innych, nieznanych rynkach, przez co kilka projektów takich jak enoc.pl kompletnie mi nie wyszło.

Masz za sobą takie doświadczenia jak zdobycie inwestora i sprzedaż dwóch serwisów. Jak to wszystko wyglądało w praktyce? W jaki sposób udało Ci się zainteresować inwestorów i kupców?

Dwie transakcje zawdzięczam... GoldenLine – napisałem kilka wiadomości do wybranych przeze mnie osób, co poskutkowało pozyskaniem inwestora oraz firmy zainteresowanej przejęciem serwisu. Inwestorem, który zainwestował w projekt sendspace.pl był Xevin Investments. Fundusz pozwolił na dalszy intensywny rozwój projektu, który odwiedzało do 1 miliona użytkowników miesięcznie, przechowujących ponad 30TB danych. Serwisem, który sprzedałem jako pierwszy była boja.pl, zakupiona przez firmę Gruner+Jahr Polska. Inny projekt został zakupiony przez Rafała Hana, właściciela Ciufcia.pl, a zaczęło się od... Allegro. Sendspace.pl, rozwijane razem z funduszem do 2010 roku, zostało zakupione przez IQ Partners. Negocjacje z funduszem nie trwały dłużej niż 2 tygodnie. Kilka spotkań w Warszawie i biznes mógł ruszyć pełną parą. Sprzedaż? Około tydzień czasu rozmów w Krakowie i Warszawie.

Odpowiadając na ostatnie pytanie: najważniejsza jest wiara w siebie i dążenie do wcześniej założonego celu.

Teraz poszukujesz inwestora dla serwisu Dogry.pl. Jakie są Twoje oczekiwania?

Staram się zawsze mierzyć wysoko. Serwis może rozwijać się organicznie i możemy przegapić najlepszy moment na jego ekspansję lub można znaleźć inwestora, który doleje paliwa rakietowego i całość ruszy w ekspresowym tempie. Ja zdecydowanie wybieram to drugie rozwiązanie i mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda się pozyskać odpowiedniego partnera biznesowego. Na dzień dzisiejszy rozmawiam z kilkoma podmiotami, w tym jest jedna z największych firm medialnych w Polsce, która oferuje reklamę i wsparcie techniczne, jednak bez pomocy finansowania projektu.

Poszukuję partnera, który zaoferuje środki finansowe, know-how oraz kontakty. Łącząc wszystkie trzy strony, może powstać naprawdę fajny produkt, który mam nadzieję, wkrótce w pełnej odsłonie zobaczymy.

Komentarze (0)