Uber otworzył niedawno w Krakowie Centrum Usług Biznesowych, w którym zatrudnia 90 osób i chce tę liczbę zwiększyć do 150. Kraków spodobał się Uberowi. Dlaczego wybrano właśnie to miasto do zarządzania zamówieniami? Tego dowiecie się z rozmowy z Kacprem Winiarczykiem, General Managerem Ubera.

Wejście Ubera do Polski, które nastąpiło w czerwcu 2014 roku, wzbudziło wiele kontrowersji na temat tej aplikacji do zamawiania podwózek. Już wtedy mówiło się o silnym graczu (wtedy działał w 38 krajach) i o tym, że może zmienić rynek przewozów osobowych. Dla jednych ta informacja była czymś pozytywnym, dla drugich wręcz przeciwnie.

Mimo że Uber działa już w Polsce ponad dwa lata, nadal budzi zainteresowanie mediów, jak i użytkowników. Dziś ponad 300 tys. użytkowników zamawia podwózki właśnie za pomocą Ubera i liczba ta rośnie. Pomóc w osiągnięciu jeszcze lepszych wyników ma właśnie otwarte Centrum Usług Biznesowych w Krakowie. Jakie ma jeszcze inne zadanie? O tym rozmawialiśmy z Kacprem WIniarczykiem, General Managerem Ubera.

Na zdjęciu: Kacper Winiarczyk, General Manager Ubera | fot. materiały prasowe

Czym zajmuje się Centrum Usług Biznesowych?

Krakowskie centrum jest bardzo ważną, wyspecjalizowaną jednostką Ubera. To kluczowy punkt operacyjny firmy w całym regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Załoga centrum, którą już teraz tworzy ponad 90 fantastycznych, młodych osób, realizuje zadania, które pozwalają na utrzymanie i nieustanne podnoszenie wysokiej jakości usług dla społeczności użytkowników i kierowców korzystających z aplikacji. To drugi tego rodzaju ośrodek w Europie - pierwszy został zlokalizowany w irlandzkim Limerick. Co ważne - inwestycja w Krakowie została w 100% zrealizowana ze środków własnych Ubera.

Co Uber chce osiągnąć dzięki otwarciu CUBu? Jaki jest cel tej inwestycji?

Aplikacja Uber jest dostępna już w ponad 500 miastach w prawie 80 krajach na świecie. Potrzebujemy zespołów, które pracują nad tym, aby produkt był jak najbardziej przyjazny dla konsumenta. W Polsce ten zespół będzie liczył ponad 150 młodych talentów, co nas niezwykle cieszy. 

Dlaczego Uber wybrał właśnie Kraków?

Chodzi o możliwość rekrutowania lub przyciągania młodych zdolnych - Kraków ma w tej kwestii olbrzymi kapitał, jako miasto związane z innowacjami i duży ośrodek akademicki. Nie jest przypadkiem, że zlokalizowały tu swoje centra takie firmy jak Google, HP czy Siemens. Obecnie w naszym Centrum pracuje już ponad 90 osób,do końca przyszłego roku chcemy mieć na pokładzie 150, co pokazuje, że decyzja o zlokalizowaniu Centrum w Krakowie była jak najbardziej trafiona!

Czego brakowało innym miastom, np. Warszawie, Wrocławowi czy Poznaniowi?

Każde z tych miast ma swoje atuty i może przyciągać zagranicznych inwestorów. Dla Ubera polskie miasta mają szczególne znaczenie - nasz kraj jest dla firmy trzecim największym rynkiem w Unii Europejskiej i jednym z zaledwie piętnastu na świecie, gdzie Uber działa w ponad pięciu miastach. Polacy są wyraźnie otwarci na innowacje, o czym świadczy to, jak szybko takie aplikacje jak Uber zyskują w naszym kraju popularność.

Reprezentuje Pan Ubera od czasu, gdy zaczął działać w Polsce. Jak został Pan General Managerem?

Trafiłem do Ubera tuż po studiach w paryskiej szkole biznesu HEC - przeszedłem kilkuetapowy proces rekrutacji i w lipcu 2014 r. zostałem pierwszym pracownikiem Ubera w Polsce. Wylądowałem w Warszawie po kilku tygodniach przyglądania się jak biznes rozwija się w innych krajach i zacząłem działać. Od tego momentu minęło ponad dwa lata i zmieniło się praktycznie wszystko - mamy biuro liczące kilkadziesiąt osób, w Krakowie otworzyliśmy Centrum Usług Biznesowych, w którym pracę znalazło już około setki młodych i utalentowanych ludzi, a co najważniejsze, udało nam się w Polsce zbudować markę, którą pokochało już ponad 350 tys. użytkowników i kilka tysięcy kierowców korzystający z platformy.

Jak wyglądał nasz rynek dwa lata temu?

Kiedy startowaliśmy w Polsce, nikt nie spodziewał się, że staniemy się jednym z kluczowych rynków dla Ubera w Europie. Teraz jesteśmy trzecim największym rynkiem w UE, po Wielkiej Brytanii i Francji. Miało na to wpływ kilka czynników. Z jednej strony fakt, że Polacy są wyjątkowo otwarci na innowacje jako konsumenci, co świetnie widać m. in. po szybkiej adaptacji płatności zbliżeniowych. Z drugiej strony w Polsce jest cały czas duży popyt na pracę i potrzebę dodatkowego dochodu. Większość Polaków nie ma oszczędności, a niespodziewany wydatek rzędu 2 tys. zł jest dla wielu z nich nie do pokrycia. Możliwość dodatkowego zarobku, w elastyczny sposób to dla wielu ludzi szansa na poprawę sytuacji materialnej.

Jak funkcjonuje oddział Ubera od środka?

Funkcjonujemy jak oddzielny biznes. Mamy fantastyczny, młody zespół, a klimat jest typowy dla startupu - często siedzimy do wieczora, zamawiamy pizzę i wymyślamy, np. kolejne akcje marketingowe jak UberPączki, które znają w Polsce wszyscy fani aplikacji. Struktura jest płaska - jeśli chcę napisać do Travisa i zaproponować mu rozwiązanie jakiegoś problemu, mogę to zrobić. Wygrywa zawsze najlepszy pomysł - zarówno na szczeblu lokalnym, jak i międzynarodowym.  

Jak często kontaktuje się Pan z centralą Ubera? Czego firma oczekuje? Tygodniowych raportów?

Teraz z aplikacji korzysta 300 tys. polskich użytkowników. O ile ten wynik powinien wzrosnąć, aby działalność Ubera w Polsce była rentowna?

To już ponad 350 tysięcy! Nie komentujemy naszych wyników finansowych, Uber jest prywatną spółką. Kluczowe dla nas jest osiągnięcie takiej skali, która pozwoli na pojawienie się usługi UberPOOL w Warszawie.

Jak wygląda idealne miasto dla takich aplikacji jak Uber?

Jestem przekonany, że nasze wyobrażenie idealnego miasta pokrywa się z oczekiwaniami mieszkańców współczesnych miast. Wszyscy chcemy czystego powietrza, więcej parków, przedszkoli i obiektów kultury, a mniej parkingów i korków ulicznych. Jednocześnie wszyscy chcemy taniego, bezpiecznego i sprawnego transportu. Współdzielona gospodarka i postęp technologiczny, którego częścią są usługi takie jak Uber stanowią ważny element odpowiedzi na te postulaty.

Dobrze rozwinięta sieć komunikacji miejskiej przeszkadza w popularyzacji Ubera?

Wręcz przeciwnie. Uber jest świetnym uzupełnieniem dla systemów komunikacji publicznej. Nawet w miastach posiadających znakomicie rozwinięty system komunikacji publicznej, nie ma możliwości by wszyscy mieszkańcy mogli dzięki niej dotrzeć pod sam próg domu. Uber jest w tej sytuacji naturalnym przedłużeniem sieci komunikacji publicznej. Dane pokazują, że bardzo wiele osób korzysta z aplikacji właśnie w taki sposób - pokonując pierwszy odcinek drogi do pracy - dojeżdżając do komunikacji miejskiej oraz ostatnią część drogi do domu. Przykładowo na obrzeżach Londynu 30% przejazdów Uberem w trakcie porannych godzin szczytu kończy się w promieniu 200 metrów od metra lub stacji kolejowej. Podobną prawidłowość obserwujemy m. in. w Warszawie.

W takim idealnym mieście, ile powinno być kierowców Ubera, by użytkownicy mogli zamówić podwózkę i szybko z niej skorzystać?

Trudno określić dokładną liczbę współpracujących kierowców potrzebną dla sprawnego funkcjonowania aplikacji w każdym mieście. To oczywiste, że liczba ta jest uzależniona od wielkości miasta, liczby mieszkańców oraz innych obiektywnych uwarunkowań. Trzeba jednak zauważyć, że tam gdzie Uber działa, szybkość dojazdu kierowcy do pasażera jest jedną z istotnych zalet aplikacji. W obrębie miasta ten czas nie przekracza zwykle kilku minut - i to dla naszych użytkowników jest najważniejsze.

Dlaczego Uber skupia się na transporcie w mieście, a nie między miastami?

Dla sprawnego funkcjonowania aplikacji konieczne jest zbudowanie określonej skali zamawiających przejazdy i kierowców. W ramach miast jest to wykonalne. Pomiędzy miastami - znacznie trudniej. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zamówić przejazd do dowolnego miejsca i - jeśli znajdzie się kierowca, który będzie gotowy podjąć się takiego zlecenia - pojechać tam z Uberem.

W Polsce, tak jak w innych krajach, taksówkarze protestują przeciw popularyzacji Ubera. Czy natężenie protestów zwiększyło się po otwarciu CUBu?

Absolutnie nie. Chcemy, aby otwarcie CUB było dowodem na to, że Uber jest częścią polskiej gospodarki i inwestuje w nią z własnych środków. Przy okazji otwarcia zaprosiliśmy Krakowian do udziału w debacie na temat przyszłości miast - to w jakich miastach żyjemy jest dla nas ważne i chcemy mieć na to wpływ.

Jak Państwo reagują na takie zachowania (protesty)?

Przede rozmawiamy i tłumaczymy jakie korzyści nasze usługi niosą dla miast, ich mieszkańców - zarówno tych korzystających z aplikacji jako pasażerowie, jak i tych, którzy dzięki Uberowi zyskali dodatkowe źródło zarobku. Wierzymy, że nasza działalność stymuluje również naszą konkurencję do podnoszenia jakości świadczonych usług, np. sprawiając że firmy dookoła inwestują w aplikacje i rozwój technologii, co zauważył chociażby UOKiK.

W niektórych krajach takie protesty spowodowały odwrotny efekt, czyli zamiast obniżyć zainteresowanie Uberem, zwiększyło je. Tak było też w przypadku Polski?

Ludzi interesuje przede wszystkim jakość i cena usługi. Uber rośnie bazując na poleceniach - ponad połowa osób korzystających z aplikacji dowiedziała się o niej od swoich znajomych. Ludzie cenią wygodę, to, że nie muszą mieć gotówki, że wiedzą z kim jadą, no i niską cenę.

W jaki sposób Uber reklamuje się w Polsce?

Obok akcji marketingowych jak UberLODY w okresie wakacyjnym, są to przede wszystkim wzajemne rekomendacje. Pomaga w tym system darmowych przejazdów, dzięki którym zarówno osoba polecająca, jak i ta która loguje się do aplikacji z rekomendacji, otrzymuje jeden darmowy przejazd.

Jakie plany ma Uber na Polskę?

Dzięki osiągnięciu odpowiedniej skali będziemy mogli oferować naszym użytkownikom usługę UberPOOL. Polega ona na możliwości skorzystania ze wspólnych przejazdów kilku pasażerom zmierzającym w danym momencie w tym samym kierunku. W tym modelu użytkownik płaci mniej za przejazd, kierowca zarabia więcej, a po mieście jeździ mniej aut z większą liczbą osób w środku. W tej chwili 20% przejazdów na platformie Uber na świecie jest realizowanych w ramach UberPOOL. Moją osobistą ambicją jest, aby dostęp do niej mieli też użytkownicy i kierowcy z Polski.

Komentarze (0)