Urządzenia i aplikacje z kategorii eHealth są dziś znane z bycia „gadżetami“, służącymi do zbierania danych na temat naszego zdrowia i codziennych czynności. Kojarzymy je głównie z profilaktyką i wsparciem w zdrowym trybie życia. Ale na tym temat się nie kończy.

Aplikacje i urządzenia eHealth (znane też jako eZdrowie) to wszystkie technologie, które pomagają nam zachować zdrowie lub to, co z niego zostało. Ich intensywny rozwój w ostatnich latach jest związany głównie z rosnącą dostępnością różnego rodzaju mobilnych urządzeń elektronicznych, z którymi zarówno potencjalni pacjenci, jak i ich lekarze mogą się na co dzień poruszać.

W tej chwili najbardziej popularne są aplikacje o charakterze wellness, które zbierają dane związane z naszym trybem życia. Ale liczba spożytych kalorii i pokonanych kilometrów, minuty aktywności, puls i inne parametry mogą posłużyć nie tylko do pilnowania efektów diety. Mogą być wykorzystywane również do bardziej zaawansowanej profilaktyki zdrowotnej, np. w przypadku cukrzyków z pompami insulinowymi lub osób z chorobami serca.

Jesteśmy dziś w stanie zbierać dane na temat procesów, nad którymi do tej pory nawet się nie zastanawialiśmy, ale wszystko wskazuje na to, że powinniśmy zacząć.

Dla przykładu, od 2011 co roku wykonuje się, w polskich szpitalach, ponad 24 tysiące wszczepień stentów do naczyń wieńcowych. Po takim zabiegu, każdy pacjent musi być, przez rok, poddany terapii przeciwpłytkowej, bo inaczej dojdzie do zakrzepu w stencie. Zakrzep natomiast może spowodować udar mięśnia sercowego a w konsekwencji zgon. Mała część pacjentów lekceważy wskazania lekarzy i w konsekwencji przestaje brać leki lub bierze je nieregularnie.

Dla kogo jest eHealth? 

Jak już wspomniałem, aplikacje eHealth nie są już tylko dla tych, którzą chcą dbać o linię, czy kontrolować swoje postępy w sporcie. Mamy do czynienia z kilkoma nowymi grupami użytkowników.

Z jednej strony odbiorcami aplikacji eHealth jest bardzo szeroka grupa osób, które z jakichś powodów potrzebują monitorować parametry zdrowotne, które mogą być odczytywane z ciała i agregowane w postaci danych liczbowych gotowych do dalszej analizy.

Druga grupa to osoby, którym aplikacje pomagają mierzyć i kontrolować ich własne działania, np. co dostarczają do organizmu w postaci elementów diety lub innych składników, lub jaki jest poziom ich aktywności fizycznej, co może mieć określone konsekwencje na ich stan zdrowia.

Trzeci segment użytkowników stanowią osoby, które potrzebują aplikacji do przypominania o przyjmowaniu leków lub o konkretnych czynnościach, które powinni wykonać w ciągu doby. Kategoria eHealth poszerza się też o urządzenia, które służą osobom po zabiegach chirurgicznych (głównie kardiochirurgicznych, wewnątrznaczyniowych i neurochirurgicznych), które aby uniknąć poważnych powikłań muszą przyjmować odpowiednie dawki leków w ściśle określonych momentach.

Co istotne, grupy odbiorców stale się poszerzają, bo dane pokazują jasno, że mamy w Polsce (i na świecie) coraz więcej chorych na cukrzycę, coraz więcej osób, które wymagają monitorowania kardiologicznego, coraz więcej osób, które z takich, czy innych względów muszą uważać na dietę i inne aspekty funkcjonowania. Dodatkowo, są to osoby coraz młodsze, dla których stosowanie technologii w codziennym życiu jest naturalne. Tymczasem aplikacje eHealth, po odpowiednim dopasowaniu interfejsu, mogą być stosowane nawet przez dzieci pod kontrolą rodziców, a nawet przez osoby starsze.

Co na to wszystko lekarze?

Okazuje się, że technologia wkracza mocno również w pracę lekarzy. Oczywiście nie mam tu na myśli zaawansowanych technologii, które są obecne w medycynie i na blokach operacyjnych od kilkunastu lat, jak na przykład tomografia komputerowa, czy inne techniki obrazowania ale dużo prostsze i bardziej dostępne rozwiązania, które pojawiły się stosunkowo niedawno. 

W tym obszarze mamy do czynienia z co najmniej dwiema kategoriami zastosowań. Z jednej strony są to aplikacje i urządzenia do codziennego użytku przez pacjentów, kontroli i automatyzacji działań np. tensometry zakładane na nogę osoby, przechodzącej rehabilitację lub rekonwalescencję po zabiegu, które mają cyfrowo zapisane informacje na temat maksymalnego promienia skrętu kończyny, odpowiedniego dla danego pacjenta. Na razie rozwiązanie to znalazło zastosowanie w egzoszkieletach przeznaczonych dla osób z niedowładem kończyn w wyniku problemów neurologicznych. 

Z drugiej strony są to rozwiązania, które można stosować na co dzień przy diagnostyce pacjentów. Aplikacje i urządzenia z kategorii eHealth (w tym kontekście nazywanej często eMedycyną), ułatwiając zbieranie i analizę danych pozwalają na jeszcze lepsze diagnozowanie pacjentów, np. dzięki cyfryzacji i budowaniu modeli 3D ze zdjęć rentgenowskich lub wykonanych w trakcie rezonansu magnetycznego. Dzięki temu lekarze są w stanie dobierać i realizować bardziej skuteczne i mniej inwazyjne metody leczenia.

Pieśnią przyszłości, której echa coraz częściej przebijają się do masowej świadomości są też zupełnie nowe technologie diagnostyczne, np. micro roboty połykane przez pacjentów.

Zdrowy biznes

O medycynie mówi się jako o branży, która nigdy nie zostanie zaspokojona. Klientów nigdy nie ubędzie, bo codziennie rodzi się przynajmniej jeden pacjent.

W branży medycznej mówi się też, dość zresztą brutalnie, że człowiek uważa się za zdrowego tylko dlatego, że jeszcze nie wie, że na coś choruje. Faktem jest też, że mamy do czynienia z coraz wyższym wskaźnikiem urodzeń dzieci z różnymi schorzeniami. Z drugiej strony rośnie swego rodzaju perfekcjonizm zdrowotny – nie chcemy mieć żadnych, nawet najmniejszych uszczerbków, a postęp medycyny pozwala nam na coraz wcześniejsze wykrywanie chorób, więc poddajemy się leczeniu o wiele wcześniej i w większej ilości przypadków, niż kiedyś (umówmy się, jeszcze kilkanaście lat temu szósty palec u dziecka nie był uważany za poważną dysfunkcję). 

Jednocześnie widać wyraźny, przynajmniej w dużych miastach, zwrot ku profilaktyce, która nie dość, że daje dużo lepsze efekty dla ochrony zdrowia, to jest też dużo tańsza niż leczenie. Mówimy tu o kosztach, które ponoszą pacjenci, ale też państwo w postaci wydatków na służbę zdrowia i ochronę socjalną osób, które cierpią na choroby, uniemożliwiające im funkcjonowanie na rynku pracy.

Dzięki rozwijającej się technologii doszliśmy do punktu, w którym możemy w ogóle nie dopuścić do rozwoju wielu schorzeń, takich jak cukrzyca. Co znamienne, mówimy tu o technologii, która dzięki swojej relatywnie niskiej cenie może być powszechnie dostępna. Ktoś musi ją dostarczać użytkownikom. I tutaj pojawia się pole do popisu dla startupów i inwestorów.

Jest wiele rozwiązań technologicznych z zakresu eHealth, które zostały już wymyślone, ale wielkim koncernom, czekającym na zwrot milionowych inwestycji badawczych w inne rozwiązania, nie kalkulowało się ich wprowadzenie na masową skalę.  Małe, pomysłowe firmy są w stanie dużo szybciej je dostarczyć. Nie wspominając o całym morzu nieodkrytych jeszcze możliwości. Wszystko wskazuje na to, że przez kolejne lata będzie to całkiem dobry biznes. 

Przykładowe aplikacje eHealth:

1. Swimmo – amerykańska aplikacja służąca do optymalizacji treningu pływackiego. Wykorzystuje dedykowany smartwatch do monitorowania pokonywanych dystansów i ruchów pływaka.

2. Radiant – program do digitalizacji zdjęć rentgenowskich i budowania modeli 3D, umożliwiający pogłębioną diagnostykę bez potrzeby operowania pacjenta. 

3. AlleRad – zintegrowany system archiwizacji zdjęć RTG, umożliwiający przesyłanie danych pomiędzy stacjami roboczymi wielu producentów. System zawiera przeglądarkę zdjęć umożliwiającą przesyłanie obrazów pomiędzy oddziałami szpitali wraz z opisami.

4. FindAir – aplikacja dla astmatyków, wskazująca gdzie i kiedy jest największe ryzyko ataku astmy. Na razie użytkownik sam będzie musiał uzupełniać informacje, kiedy użył inhalatora. Ma się to zmienić po wprowadzeniu specjalnej nakładki, która ma rejestrować dane automatycznie.

5. Dignio Pl – polska firma, wdrażająca system telemedyczny dedykowany dla opieki nad seniorami. System powstaje przy współpracy z Łódzkim Uniwersytetem Medycznym oraz norweską firmą Dignio As. System pozwala mierzyć ciśnienie krwi, temperaturę ciała czy poziom glukozy.

Jakub Borowczyk

Marketing Manager BinarApps Sp. z o.o.

Absolwent socjologii na Uniwersytecie Łódzkim. Realizował projekty badań opinii i badań marketingowych dla firm takich jak NASK, Johnson&Johnson, czy Kulczyk Investment. Zarządzał projektami szkoleniowymi i z obszaru zastosowań nowoczesnych technologii w przemyśle finansowanymi przez Unię Europejską. 

Komentarze (0)