... ... ...

Wspólników znalazł na Facebooku. Mają podbić Stany Zjednoczone elektronicznym stetoskopem

Dodane

25-02-2016

Adam Sawicki
Napisał na Facebooku, że buduje zespół, z którym zrealizuje innowacyjny, medyczny projekt. Na ogłoszenie Wojciecha Radomskiego nie odpowiedzieli jednak lekarze, a biofizycy, akustycy i fizycy. Po kilku burzliwych spotkaniach, wspomina, zdecydowali, że stworzą elektroniczny stetoskop.

– Uwierzyliśmy, że to jest projekt, z którym warto wyjść z laboratorium i zmienić świat na lepsze – mówi Wojciech Radomski, dyrektor generalny MyWhizzy. Od tamtej pory wraz z Marcinem Szajkiem, a także dr Honoratą Hafke-Dys, dr Jędrzejem Kocińskim i dr Michałem Gałuszką, pracownikami Uniwersytetu im. Adam Mickiewicza w Poznaniu, pracuje na systemem autodiagnostyki, który ma badać układ oddechowy dzieci i określać ich stan zdrowia.

fot. materiały prasowe 

Domowy, elektroniczny stetoskop

System ten składa się z dwóch elementów: elektronicznego stetoskopu z wbudowaną funkcją pomiaru temperatury i współpracującą z nim aplikacją mobilną. Pomagać ma pacjentom w samodzielnej diagnostyce, a także rodzicom w osłuchiwaniu ich pociech. Urządzenie to rejestruje dźwięki, analizuje je, a następnie informuje użytkownika, gdy zidentyfikuje w układzie oddechowym szmery, które mogą świadczyć o chorobie.

Zgromadzone przez MyWhizzy dane można również przesłać lekarzowi, z którym skonsultuje się wyniki pomiaru. –  Do tej pory w warunkach domowych rodzice mieli do dyspozycji termometr i swoje ucho. Usłyszane odgłosy kaszlu mogły tylko sugerować, że problem może być poważny albo świadczyć jedynie o przeziębieniu – mówi Wojciech Radomski. W efekcie, w obu przypadkach zaniepokojeni rodzice zwykle udają się do placówek medycznych, żeby zweryfikować stan zdrowia maluchów.

MyWhizzy nie zastąpi lekarza

Elektroniczny i bezprzewodowy stetoskop ma ułatwić prawidłową opiekę nad dziećmi w domach i wyeliminować często niepotrzebne wizyty lekarskie. Z drugiej zaś strony w przypadku stwierdzonej choroby czy przeziębienia, usprawnić pracę medyków. Bo jak przekonuje twórca projektu, MyWhizzy nie zastąpi lekarzy, ale pomoże im w doborze właściwych metod leczenia.

Dodaje, że właściwie wszyscy mogą korzystać z tego systemu autodiagnozy, bo każdemu z nas zdarza się czasem poczuć gorzej, częściej jednak spotyka to dzieci. – Szczególnie te najmłodsze bardzo często chorują, przeziębiają się, kaszlą i kichają. Nawet doświadczony rodzic często nie wie, czy kaszelek to objaw lekkiego przeziębienia, czy to kaszel alergiczny, kiedy pojawia się poważniejszy problem, czyli zapalenie dolnych dróg oddechowych – wyjaśnia.

28 proc. społeczeństwa ma astmę

Drugą grupą docelową mają być astmatycy. Radomski tłumaczy, że na tę dolegliwość cierpi aż 28 procent społeczeństwa, przy czym 70 procent nie jest tego nawet świadoma.  Co za tym idzie, grupa ta nie podejmuje leczenia. Trudno także jest zdiagnozować astmę u dzieci. Głównie dlatego, że badania spirometryczne nie są obiektywne. - Wskazówką dla lekarza są więc świsty rejestrowane podczas osłuchiwania dziecka. Powstające one przy zwężeniu światła oskrzeli (obturacji) – mówi.

Dodaje, że póki co, to właśnie medyk podczas osłuchiwania może stwierdzić, czy dziecko ma zwężone światło oskrzeli, czy nie. MyWhizzy zaś ma być wyposażone w detektor świstów, dzięki czemu już na wczesnym etapie rodzice będą mogli samodzielnie dowiedzieć się, czy ich pociecha jest narażona na astmę. Jeśli tak, urządzenie opracowane przez Radomskiego pozwoli dobrać właściwe leczenie i monitorować jego skuteczność.

MyWhizzy jest w fazie prototypu

Jak na razie projekt ten jest w fazie prototypu. Zespół MyWhizzy nie może więc pochwalić się jeszcze liczbą klientów i zyskiem. Nie oznacza to jednak, że spółka nie mam żadnych sukcesów. - W zaledwie trzy miesiące udało się nam przekonać do naszej wizji prywatnych inwestorów i projekt mógł ruszyć pełną parą – mówi dyrektor generalny. Wskazuje również, że zbudował zgrany, interdyscyplinarny zespół, a także otrzymał kilka pozytywnych opinii od przyszłych klientów.

Teraz pracuje nad tym, żeby nie zawieść ich zaufania. – W pierwszej kolejności planujemy ukończenie prototypowych rozwiązań, których działanie będziemy następnie weryfikować z doświadczonymi lekarzami i beta testerami. Jak tylko opracujemy rozwiązanie nadające się do sprzedaży, zamierzamy zaatakować nim rynek w Stanach Zjednoczonych – mówi Wojciech Radomski

Komentarze (0)