25 2 3

Kopalnia talentów. Byli pracownicy Apple zakładają własne firmy

Dodane

20-04-2017

Adam Sawicki
Dla niektórych praca w Apple to marzenie. Oni myśleli tak samo. Ostatecznie jednak rzucili pracę i pozakładali własne firmy. Sprawdziliśmy, jak potoczyły się kariery byłych pracowników firmy z Cupertino.

Artykuł jest kolejnym z serii, w której opisujemy historie byłych pracowników dużych firm i startupów. W poprzednich tekstach opisaliśmy Twittera, AdTaily i GoldenLine.

Czy praca Apple uczy przedsiębiorczości? Poniżej opisane przykłady pokazują, że tak. Sprawdziliśmy, jak potoczyły się losy byłych pracowników firmy z Cupertino, którzy postanowili przejść na swoje. Czy ich pomysły biznesowe sprawdziły się? Zobaczcie sami.

Na zdjęciu: Michael Grothaus założyciel SITU | fot. materiały prasowe 

Kawiarnia na terenie kampusu Apple

Przed zatrudnieniem się w Apple, Michael Grothaus walczył z nadwagą i szło mu to całkiem dobrze. Zrzucił nawet kilka kilogramów, ale chwilę potem znów wrócił do dawnej formy. – Chłopcze, żadna branża nie karmi cię tak jak technologiczna, a z Apple nie było inaczej. No dobra, nie wciskają ci jedzenia do gardła, ale kiedy wchodzisz do Caffe Macs, ich kawiarni na terenie kampusu dla pracowników, chcesz JEŚĆ – pisze na łamach Fast Company. Podobne uczucie towarzyszyło mu w 2006 roku.

Ale wówczas pojawiło się coś nowego; okropny, przytłaczający nastrój, jakiego nigdy do tej pory nie czuł. – Zaszedłem tak daleko w życiu zawodowym, nawet w osobistym, ale moje zdrowie leciało spiralą w dół. Odzyskałem większość mojej wagi i moje ciało cierpiało: bolały mnie stawy, brzuch i głowa – wspomina. Pomyślał sobie w chwili słabości, że gdyby tylko wiedział, ile kalorii ma przed sobą na talerzu, to łatwiej by mu było kontrolować to co bierze do ust i w efekcie schudnąć. Pomyślał wówczas o inteligentnej wadze kuchennej.

Dzisiaj Michael Grothaus jest właścicielem firmy SITU, która takie urządzenia produkuje i sprzedaje. Dzięki nim użytkownicy mogą ważyć poszczególne produkty spożywcze i otrzymywać na iPada informacje o zwartości kalorii i wartości odżywczych jakie się w nich znajdują. Chwali się, że korzystając z SITU sam schudł w ciągu sześciu miesięcy ponad 27 kilogramów, chociaż ważył ponad 127. Oprócz własnej firmy przedsiębiorca jest także pisarzem i dziennikarzem, współpracującym między innymi z Fast Company.

Apple na dobry początek

– Praca w Apple była punktem kulminacyjnym mojej kariery. Nasz zespół nazywał się Special Projects i liczył 35 osób, pracujących w osobnym budynku poza głównym kampusem Apple – wspomina w rozmowie z The Huffington Post JB Labrosse. Dla firmy z Cupertino pracował trzy lata i w tym czasie odpowiadał za rozwój iPoda. Słowem: ważny człowiek. Jednak w 2005 roku zdecydował się się odejść i chwile potem zatrudnił się w Energy Innovations, gdzie spędził trochę więcej czasu.

Potem znów zmienił pracę aż w końcu wylądował na swoim. Od 2012 roku przedsiębiorca prowadzi spółkę technologiczną Stir Works, która produkuje innowacyjne biurka. Uczą się one preferencji użytkowników i przypominają im o konieczności wstania, gdy siedzą za długo. Wówczas blat mebla unosi się do góry, aby można było pracować przy nim wygodnie także w pozycji stojące. To dobrze skoro spędzamy przy nich tak dużo czasu.

Nie jest to jednak jedyny produkt, który JB Labrosse chce wypuścić na rynek; planuj kolejne. – Na przykład otwarte przestrzenie biurowe są bardzo popularne, ale narażone na zakłócenia dźwiękowe. Dysponujemy technologią, nad którą pracujemy, aby rozwiązać ten problem – dodaje. Mówi, że ma też pomysł na to, jak sprawić, żeby otaczające nas przedmioty były bardziej spersonalizowane i potrafiły się do nas dopasować, niezależnie od tego, gdzie obecnie się znajdujemy.

Na zdjęciu: Dave Morin, założyciel Path | fot. by TechCrunch, flickr.com CC by 2.0

Sprzedaż aplikacji Koreańczykom

Przez nieco ponad dwa lata Dave Morin pracował dla Apple, gdzie zajmował się marketingiem. Jednak nie to przysporzyło mu sławy i pieniędzy. Przedsiębiorca uruchomił w 2010 roku spółkę Path, do której należy serwis społecznościowy i komunikator o tej samej nazwie. Mimo że z upływem czasu przybywało użytkowników wcześniej wspomnianych aplikacji, ich pomysłodawca zdecydował się sprzedać firmę koreańskiej spółce Daum Kakao.

Nie zdradzono wówczas warunków transakcji; nie wiemy wiec ile pieniędzy zgarnął Dave Morin. Przedsiębiorca wyjaśniał wtedy tylko, że przyczyną sprzedaży jest brak środków finansowych na dalszy rozwój obu programów, przez co nie pozyska nowych użytkowników – było ich wówczas 10 milionów. Zapewniał jednak, że Koreańczycy będą wiedzieć co z tym dalej zrobić i że mają odpowiedni kapitał.

Realizowany przez Azjatów komunikator Kakao Talk radził sobie zresztą lepiej niż jego amerykański konkurent. W 2015 roku korzystało z niego mniej więcej 30 milionów osób. Morin spodziewał się, że po sprzedaży aplikacji, jego firma będzie śmielej działać między innymi w Indonezji. I tak po pięciu latach zakończył przygodę z Path. Obecnie jest założycielem i partnerem funduszu Slow Ventures, który zrealizował ponad 200 inwestycji w 175 firm.

Na zdjęciu (od lewej): Joseph Fisher, Bryson Gardner & Brian Sander, współzałożyciele Pearl | fot. materiały prasowe 

Coś, co wszyscy kupią

Przez mniej więcej dziesięć lat Bryson Garnder, Joseph Fisher i Brian Sander pracowali dla Apple’a. Byli inżynierami i odpowiadali za iPhone’y i iPody. Ale w 2013 rzucili posady w korporacji i nie do końca wówczas wiedzieli co chcą dalej robić. – Nie chcieliśmy startować z czymś, do czego musielibyśmy przekonywać ludzi, że jest im to potrzebne – powiedział w rozmowie z serwisem Recode Bryson Garnder.

Zdecydowali jednak, że wejdą w branżę motoryzacyjną i ostatecznie uruchomili Pearl. Produkują teraz ramki do tablic rejestracyjnych, które są wyposażone w kamery cofania i które są kompatybilne z aplikacją mobilną. Dzięki nim kierowcy widzą na ekranie smartfona, co dzieje się za autem, gdy cofają. Autorzy projektu zapowiadali w czerwcu minionego roku, że niebawem wypuszczą produkt na rynek i że będą chcieli przekonać do niego 243 mln kierowców.

Ich zdaniem innowacje technologiczne, muszą pokonać zbyt długą drogę, żeby wreszcie zostały wykorzystane w przemyśle samochodowym. W nowych autach proces ten może trwać od 3 do 10 lat, ale zanim wspomniane technologie zostaną rozpowszechnione może minąć nawet 20 lat. Wyjaśniają, że kamery cofania pojawiły się po raz pierwszy 25 lat temu, ale do tej pory posiada je zaledwie dwadzieścia pięć procent samochodów, które poruszają się po ulicach w Stanach Zjednoczonych.

fot. pexels.com

Kopalnia talentów

Wyżej opisane historie, to tylko kilka wybranych przykładów tego, jak dzisiaj radzą sobie byli pracownicy Apple. Chciałoby się powiedzieć, że firma z Cupertino to prawdziwa kopalnia talentów; nie zatrudnia byle kogo i niechętnie rozstaje się z najlepszymi. Stwarza im możliwości rozwoju oraz uzbraja w umiejętności i wiedzę potrzebne do uruchomiania własnego biznesu. Takich ludzi jest przecież więcej.

Na przykład Paul Alioshin, który odpowiadał za kamery w iPhonie i Bill Banta, który pracował w dziale operacji, stworzyli CENTR, czyli interaktywną panoramiczną kamerę wideo. Tony Fadell, który zajmował się iPodem, obecnie zajmuje się własnym startupem Nest Labs. Natomiast Evan Doll, były inżynier z Apple, współtworzy Flipboard. Można więc spodziewać się, że w przyszłości, kolejni byli pracownicy firmy z Cupertino będą zakładać własne firmy albo dołączać do innych zespołów, które zagwarantują im więcej możliwości.

Komentarze (0)