„Nastanie era, w której ludzie będą mogli wykonywać swoją pracę w domach”. Takie stwierdzenie zawarł w swojej książce pt. „Trzecia fala” futurolog Alvin Toffler. Autor, mimo że książkę wydano w 1980r, przewidział w niej to co dziś znamy jako pracę zdalną, lub jak kto woli telepracę.

Zdjęcie główne artykułu pochodzi z pexels.com

Co do zasady praca zdalna polega na świadczeniu przez pracownika usług na rzecz pracodawcy zdalnie, to znaczy poza siedzibą firmy. Może być to praca permanentna (czyli świadczona w pełnym wymiarze), naprzemienna (część dni w biurze a część zdalnie) i uzupełniająca (czyli praca zdalna w wyjątkowych okolicznościach). Niekiedy postrzega się telepracownika jako synonim dla freelancera, natomiast nie utożsamiałbym ze sobą tych pojęć. Możliwe jest bowiem bycie zatrudnionym przez korporację i pracowanie zdalnie.

Taka praca jest dziś możliwa, przede wszystkim dzięki prawie ogólnoświatowej sieci jaką jest Internet. Sieć www drastycznie skróciła bowiem dystanse między ludźmi i doprowadziła do powstania tzw. globalnej wioski. Wymiana informacji może przebiegać bez większego problemu. To z kolei przekłada się na coraz większą popularność tego rozwiązania – delegowanie zadań do pracowników, czy zespołów znajdujących się w różnych częściach świata. Zatem możemy powiedzieć, że wizja Tofflera się urzeczywistniła. Era, o której mówił praktycznie stała się faktem.

Korzyści dla pracodawców i pracowników

Praca zdalna zapewnia korzyści zarówno dla pracodawcy, który nie musi zapewniać stanowiska pracy dla pracownika zdalnego (przez co jest on „tańszy” niż stacjonarny). Ponadto pracodawca może sobie pozwolić na wybór najlepszych specjalistów w danej dziedzinie – nie jest ograniczony geograficzne.

Dla pracownika korzyścią jest to, że sam wybiera dla siebie dogodny tryb pracy (ogranicza go przeważnie jedynie deadline od pracodawcy). Może też, ale nie musi liczyć (w związku z ograniczeniem swoich kosztów dla pracodawcy) na nieco wyższe wynagrodzenie. Nie jest to jednak regułą.

Jednak zarówno pracodawca, jak i pracownik muszą jednocześnie zrezygnować z pewnych rzeczy. Dla pracodawcy zdaję się to być możliwość permanentnej kontroli nad pracownikiem (zdarzają się pracodawcy, którzy nie wyobrażają sobie takiego „poświęcenia”) Po drugie to problem budowy kultury organizacji – do czego potrzebne są relację międzyludzkie, które nie mogą się ograniczać się tylko do wymiany maili raz w tygodniu.

Pracownik natomiast musi wykazać się należytą samodyscypliną, gdyż praca np. „z domu” bywa pod tym względem bardziej wymagająca od tej w biurze. Druga sprawa to kwestia płynności finansowej – jeśli telepraca jest świadczona na zasadzie projektów lub zleceń. Trzecia sprawa to wspomniany wyżej brak kontaktu z innymi pracownikami firmy, co może wpłynąć na rozwój takiego pracownika. Wszystkie problemy musi rozwiązywać sam, a to może być bardziej czasochłonne niż np. pokazanie rozwiązania przez kolegów z biura.

Cyfrowi nomadzi

Klasyczny przykład pracowników zdalnych stanowią tzw. cyfrowi nomadzi (ang. Digital Nomads). Tym terminem określa się ludzi, którzy podobnie do klasycznie rozumianych nomadów są mobilni. Nie chodzi tu jednocześnie tylko o mobilność w sensie geograficznym (przemieszczanie się z miejsca na miejsce), ale również a może przede wszystkim o mobilność rozumianą jako filozofię życiową. Zakłada ona, że żyć i pracować może również człowiek znajdujący się poza swoim miejscem zamieszkania (nawet na innym kontynencie).

Cyfrowym nomadą jest osoba, która porusza się, rozmawia i wymienia informacje z innymi nie ruszając się z miejsca, w którym przebywa. Dokonuje tego poprzez najnowsze zdobycze techniki takie jak wspomniana wyżej sieć www, czy telefony komórkowe. Nie sposób nie zgodzić się z opinią marokańskiej socjolożki Fatimy Marnissi, która stwierdziła, że w dzisiejszych czasach wszyscy jesteśmy cyfrowymi nomadami. W końcu komunikacja face-to-face jest coraz częściej zastępowana przez maila, Facebooka, czy właśnie właśnie telefon komórkowy.

Skrajny przykład cyfrowego nomadyzmu to działania liderów ruchu nomadów cyfrowych DNX – Felicji Hargarten i Marcusa Maurera. Pierwotnie oni w korporacjach, jednak po dojściu do wniosku, że taka praca im nie odpowiada, przenieśli swoją działalność w 100 % do sfery internetowej. Dziś pomijając swoją działalność zarobkową są liderami DNX i organizatorami Digital Nomad Conference, która w tym roku odbędzie się w Lizbonie w Portugalii

W Polsce również mamy ruch Cyfrowych nomadów, na których stronie znaleźć możemy np. poradnik dla polskich cyfrowych nomadów i garść porad dla osób rozważających pracę w połączeniu ze zwiedzeniem świata. Zarówno niemieccy, jak i polscy nomadzi podkreślają jednak, że połączenie podróży z pracą nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest wolność jaką daje zostanie cyfrowym nomadą. Wtedy zgodnie z polskim przysłowiem sami stajemy się sobie sterem, żeglarzem i okrętem.

Co może pomóc w pracy zdalnej?

Wspomniałem, że praca zdalna może nieść ze sobą kilka wyzwań dla pracownika, teraz przedstawię kilka przydatnych rozwiązań tych problemów.

1. Coworking

Jest to alternatywa dla osób, które nie mogłyby się skupić w domowym otoczeniu. Są to miejsca przeznaczone do pracy. Odcinają od niektórych jak to lubię nazywać „przeszkadzaczy” w domowej pracy. Zapewniają atmosferę pozwalającą na spokojne wykonywanie zadań.

Zarazem wynajem miejsca w takiej instytucji nakłada na pracownika pewien obowiązek i dyscyplinuje go (w końcu to zazwyczaj firma lub sam pracownik płaci za wynajem tych miejsc.). Kolejnym plusem coworkingu jest możliwość spotkania kogoś, kto zajmuje się tym samym co my i wspólnie z nami kreatywnie rozwiąże jakiś problem, jeśli go napotkamy.

Dla pracodawcy natomiast to i tak tańsze rozwiązanie niż przeniesienie pracownika w skrajnych wypadkach nawet na inny kontynent czy otworzenie filii firmy w danym mieście. Jest to też coraz bardziej popularne rozwiązanie o czym świadczy choćby wzrost liczby takich miejsc (nasze było trzecim coworkiem w Warszawie). Dziś wg. statystyk Coworking Poland jest ich już 74 (stan na sierpień 2016 r).

2. Aplikacje to-do

Tutaj rozwiązanie problemu dyscypliny. Takie aplikacje jak Wunderlist czy Any.do pozwalają na ustawienie sobie listy zadań do zrobienia. Możemy zaplanować sobie plan pracy na konkretny dzień, zobaczyć co udało nam się zrobić, a czego nie. Aplikacja przypomni nam również o zbliżających się terminach. Jeśli sam pracujesz nad jakimś projektem uważam to rozwiązanie za wystarczające.

3. Taskmanagery i komunikatory

Kolejna rzecz, szczególnie przydatna dla zespołów pracujących nad danym projektem. Tutaj możemy wyróżnić aplikacje takie jak Slack, Trello czy Todoist. Jest to coś więcej niż wspomniane wyżej to-do. Tutaj zarządzamy nie konkretnymi zadaniami, a raczej całymi projektami. Poza delegowaniem zadań dla konkretnych ludzi mamy możliwość stałej komunikacji z zespołem – są to również platformy komunikacji.

Możemy za ich pośrednictwem zarówno rozmawiać o postępie prac, jak również przesyłać całe pliki. Ważne jest to, że są to aplikacje mobilne, więc możemy komunikować się zarówno z desktopów (komputerów osobistych), ale również z naszych smartfonów, co znacznie usprawnia ten proces, a w dobie dużych pakietów Internetu nie jest jakimś wielkim problemem.

4. Aplikacje – kalendarz do umawiania spotkań

Dziś w większości korzystamy z jakiejś formy kalendarza. Niektórzy w formie papierowej, inni elektronicznej. Jednak w tym akapicie chodzi o specyficzne platformy umożliwiające umawianie spotkań. Idea polega tutaj na tym, że to najpierw my ustalamy terminy, w których możemy się spotkać, a następnie te propozycję wysyłamy do osób, z którymi spotkać się mamy, z prośbą o wybranie konkretnego terminu.

Przy dobrym ustawieniu takiej aplikacji możliwe jest zsynchronizowanie jej z naszym elektronicznym kalendarzem, dzięki czemu umówione spotkania będą się w nim pojawiały automatycznie. Są to przeważnie platformy intuicyjne w obsłudze, więc nawet jeśli jesteś nowy w tego typu rozwiązaniach to zazwyczaj po kilku/kilkunastu minutach korzystasz z nich bez większych problemów. Jako przykłady takich platform możemy podać choćby Calendly czy Doodle.

Należy zaznaczyć, że podane przeze mnie aplikacje są jedynie przykładowymi reprezentantami tych trzech grup aplikacji. Każdy musi jednak znaleźć własną, która będzie dla niego/niej łatwa w obsłudze i będzie się najlepiej nadawała dla jego/jej sytuacji.

Nozbe – przykład firmy bez biura

Teraz pokażę przykład firmy, która nie posiadając biura radzi sobie na polskim rynku aplikacji. Firmą, o której chciałbym powiedzieć parę słów jest Nozbe, odpowiedzialna za taskmanager o tej samej nazwie. Firma zatrudnia ok. 20 os. i nie posiada swojego fizycznego biura.

Pracownicy różnych działów pracują najczęściej ze swoich domów przekazują sobie informacje za pośrednictwem Nozbe (w ten sposób uczą się też swojego „Produktu”). Ponadto spotykają się ze sobą za pośrednictwem Skype (głównie rozmowy audio). Jedno z tych spotkań jest między pięcio losowo wybranymi osobami z firmy i jej Prezesem – Michałem Śliwińskim.

W trakcie jego trwania można rozmawiać o wszystkim co nie związane z pracą, a co ich interesuje. Nozbe jest firmą pracującą w specyficznej branży, a jej kadrę stanowią głównie informatycy. Zatem kluczowe staje się zaufanie do pracowników i pracowników do Michała. Prezes wymaga od nich szczerości a w zamian jeśli coś jest nie tak oferuje pomoc. Tworzy to specyficzną kulturę organizacji, która najwyraźniej pasuje pracownikom w Nozbe.

Fajną inicjatywą jest też dofinansowywanie przez firmę sprzętu dla pracowników. W ten sposób pracownicy zawsze mają to czego potrzebują do wykanania zadań. Kolejna ciekawa rzecz to spotkania firmy 2 x do roku. Są to zazwyczaj tygodniowe spotkania, które odbywają się w jakimś hotelu. W ten sposób daje to możliwość poznania się nowym pracownikom w firmie. Ponadto daje też możliwość porozmawiania z pracownikami face-to-face.

Myślę, że przykład Nozbe może być koronnym przykładem na firmę w modelu no office. Firma ta poprzez najnowsze technologie była w stanie wytworzyć specyficzną i odpowiadającą wszystkim kulturę organizacji opartej na zaufaniu. W ten sposób pracując wyłącznie zdalnie są w stanie cały czas rozwijać swój produkt, co w ich branży jest koniecznością. Jednocześnie jest to również model korzystny dla jej pracowników, którzy sami zarządzają swoim czasem a więc mamy Win-Win dla obu stron. 

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę dzisiejsze trendy technologiczne można śmiało zgodzić się ze stwierdzeniem, które zamieściłem na początku. Żyjemy już w erze, o której pisał w „Trzeciej fali” Alvin Toffler. Coraz więcej osób decyduje się na pracę z domu, ponieważ w ten sposób mogą sami gospodarować czasem, który mają. Jest to również model korzystny dla pracodawców.

Za popularnością pracy zdalnej idzie też popularność instytucji i narzędzi, które w niej pomagają. Inaczej nie powstałby żaden nowy coworking, czy aplikacje z grup, o których więcej jest w tekście. Trend jak widzimy jest odwrotny, a to zwiastuje wzrost znaczenia pracy zdalnej w przyszłości.

Łukasz Głogowski

Manager Coworkingu Fantastic Studio

Z wykształcenia politolog, specjalista ds. międzynarodowych. Interesujący się w szczególności Amerykańskim Systemem Politycznym i Polityką Zagraniczną USA. Prywatnie ambitny realista, patrzący na świat trzeźwym okiem, zapalony historyk, kulinarny Italofil. Kinoman i fan dobrej literatury. Interesuje się również szeroko pojętym sportem, oraz nowymi technologiami.

Komentarze (0)