Pigeonly, InmateAid oraz Flikshop to aplikacje, które ułatwiają więźniom kontaktować się ze swoimi bliskimi.

Za aplikacjami Pigeonly, InmateAid oraz Flikshop stoją byli więźniowie, którzy na własnej skórze przekonali się, jak kosztowne jest korzystanie z internetu w więzieniu. Do tego dochodzi jeszcze oczekiwanie w długiej kolejce, bo przecież komputerów jest niewiele. Wpadli więc na pomysł stworzenia aplikacji, która umożliwiłaby łatwiejszy kontakt ze swoimi bliskimi.

Aplikację Pigeonly stworzył Frederick Hutson w 2013 roku, tuż po odsiedzeniu pięcioletniego wyroku. Miesięczny koszt korzystania z serwisu wynosi od ok. 8 do 20 dolarów. Za pomocą aplikacji można wysyłać zdjęcia, wiadomości oraz dzwonić do bliskich osób po stawkach niższych niż oferowane w więzieniu. Oczywiście zanim zdjęcie czy wiadomość dotrze do konkretnej osoby, zostaje najpierw dokładnie sprawdzone przez strażników więzienia.

Na pomysł stworzenia aplikacji InmateAid w 2012 roku wpadł Scott Levine. Platforma pozwala więźniom uniknąć opłat za połączenia międzystrefowe, ułatwiając połączenie internetowe w lokalnych taryfach telefonicznych, niezależnie od lokalizacji geograficznej, za miesięczną opłatę ok. 9 dolarów.

W tym samym roku Marcus Bullock postanowił uruchomić aplikację Flikshop, która pozwala użytkownikom wysłać pocztówkę ze zdjęciem i wiadomością do za 99 centów. Początkowo firma była prowadzona przez niego przy pomocy rodziny i przyjaciół, lecz niedawno otrzymał on wsparcie finansowe od zawodnika NBA Barona Davisa czy amerykańskiego piosenkarza Johna Legend.

Co istotne, wiele zakładów karnych coraz chętniej przyjmuje nową technologię, postrzegając startupy jako potencjalnych sojuszników w wojnie z przemytnikami. Na przykład we wrześniu 2018 roku więzienie w Pensylwanii postanowiło zakazać więźniom wysyłania kartek z życzeniami, poza tymi wysłanymi za pośrednictwem Pigeonly.

Komentarze (0)