16 2 0

Skandynawska platforma crowdfundingowa startuje w Polsce. FundedByMe pomoże nam wyjść poza granice kraju

Dodane

12-04-2018

Adam Sawicki
FundedByMe, platforma crowdfundingowa ze Skandynawii, zebrała dotychczas 50 milionów euro dla 470 startupów z 25 krajów. Od teraz ma pomagać także startupom z Polski w pozyskiwaniu pieniędzy na rozwój projektów.

fot. pexels.com

Finansowanie do 900 tys. euro

– Celem naszej platformy jest łączenie inwestorów indywidualnych ze startupami w obydwu krajach. Szukamy najbardziej kreatywnych spółek z Polski, które generują przychody, poszukują finansowania od 100 do 900 tysięcy euro i są gotowe wejść na rynek globalny – mówi Maciej Gajewski, który pokieruje FundedByMe w Polsce.

Przedsiębiorca tłumaczy, że szwedzka platforma crowdfundingowa startuje właśnie u nas, bo jej szefostwo „dostrzegło w polskich startupach ogromny potencjał”, co ma wynikać z dynamiki polskiego ekosystemu i możliwości pojawienia się w Polsce firm o globalnym zasięgu. FundedByMe ma pomagać naszym przedsiębiorcom właśnie w rozwoju spółek na arenie międzynarodowej i ekspansji na rynki skandynawskie.

470 zbiórek

– Planujemy także zbudować społeczność inwestorów indywidualnych w Polsce i połączyć ją z inwestorami ze Skandynawii – dodaje Maciej Gajewski. Przedstawiciele  FundedByMe chwalą się, że ich platforma skupią ponad 100 tysięcy inwestorów i że do tej pory pozyskali ponad 50 milionów euro dla założycieli startupów. Wyjaśniają, że z tych pieniędzy skorzystało łącznie 470 firm z 25 krajów z całego świata.

Chwalą się też, że „oprócz Szwecji, lokalni partnerzy funkcjonują także w innych krajach Europy i Azji”. Poza tym platforma zdobył nagrodę w kategorii Alternative Finance w pierwszej rundzie European Fintech Awards 2017, a publiczność i jurorzy wybrali ją jako jedną z najbardziej obiecujących europejskich firm z sektora FinTech.

FundedByMe finansuje auto elektryczne

Jednym z projektów sfinansowanych za pośrednictwem FundedByMe jest szwedzki startup Uniti, który pracuje nad niewielkim samochodem elektrycznym. Według jego pomysłodawców, pojazd sygnowany przez Uniti ma więcej wspólnego z elektroniką niż z tradycyjną motoryzacją. Głównie dlatego, że do jego produkcji wykorzystano lekkie materiały i nadano maszynie kompaktowe rozmiary, które w przyszłości mają umożliwić zespołowi dostarczanie aut pod drzwi zamawiających.

Projektem zainteresowało się 569 inwestorów, którzy w krótkim czasie wpompowali w przedsięwzięcie ponad 1,2 miliona euro. Pomysłodawcy Uniti obiecywali wtedy, że przeznaczą pozyskane pieniądze na rekrutację inżynierów, dopracowanie technologii konstrukcji samochodu, dopracowanie oprogramowania potrzebnego do stworzenia pojazdu, a także na międzynarodową promocję elektrycznego auta.

Komentarze (0)