Przeinwestowanie to na pierwszy rzut oka dość „dziwny” termin. Ostatecznie, skoro ktoś inwestuje, to prawdopodobnie ma regularne przychody, popyt na swoje produkty i wizję. Jednak, jeżeli nie mamy wprawy w planowaniu przepływów, wejście w inwestycję może okazać się zgubne. Jak do tego nie dopuścić?

fot. unsplash.com

Gdy młoda firma rozwija się dynamicznie i rozwój finansuje z kredytów lub ze środków od inwestorów, może dojść do sytuacji, w której mimo stabilnego rozwoju, nie wystarczy funduszy na pokrycie bieżących kosztów, lub przedmiot inwestycji okaże się nieodpowiedni (np. wydamy za dużo na marketing, podczas gdy należało na rozwój produktu). W  takich okolicznościach może dojść do przeinwestowania.

Po pierwsze planuj

Bez inwestycji nie ma sukcesu. Można kopiować cudze rozwiązania, czy korzystać ze sprawdzonych patentów, jednak prędzej czy później każda firma musi zainwestować – w innowacje, maszyny, marketing lub w personel. W takim wypadku warto przede wszystkim myśleć długoterminowo i zadać sobie pytanie, gdzie będę za 5 lat i czy ten wydatek zbliży mnie do celu, który sobie założyłem?

Należy stworzyć też plan inwestycji. Dokładnie opisać zakres czasowy, realizatora lub dostawcę, koszty oraz źródła finansowania. W szczególności zaplanować, w jakiej części inwestycja będzie pokrywana ze środków własnych, a w jakiej z zewnętrznych.

Wiele osób nie lubi myśleć o czarnych scenariuszach, jednak warto sobie także zdefiniować  moment, w którym należy firmę zamknąć. Czy będzie to konkretna kwota zadłużenia (np. 100 tysięcy zł), czy ¾ roku na finansowym minusie – ważne, żeby wiedzieć, kiedy „gasić światła”. Taka świadomość pomaga inwestować z głową i nie wpaść w pułapkę przeinwestowania.

Płać sobie pensję

Zwłaszcza w wypadku jednoosobowej działalności, która dopiero zaczyna, może pojawić się pokusa, żeby skorzystać z przychodów firmy do prywatnych celów. To jednak bardzo ryzykowne posunięcie, które może doprowadzić do rozchwiania budżetu firmy. Jeśli co miesiąc dostajesz taką samą kwotę, resztę przychodu firmy to pieniądze, które możesz przeznaczyć na inwestycje lub na poduszkę finansową, czyli środki, które pozwolą zachować płynność finansową, gdy nadejdzie słabszy okres.

Finansowa poduszka powietrzna

Firmy uwielbiają przedstawiać inwestorom pasmo ciągłych wzrostów. Często może zdarzyć się, że pomimo przychodów „na papierze”, przelewy od kontrahentów nie pojawiają się przez kilka miesięcy. Warto mieć wtedy środki, które pozwolą na przeżycie firmy. Stworzenie sobie zabezpieczenia finansowego, które pozwoli na opłacenie ZUS czy pensji pracownikom, to dobre posunięcie. Najlepiej, by takie środki były w stanie zabezpieczyć firmę nawet przez kilka miesięcy. 

Najlepiej taką rezerwę tworzyć stopniowo, inwestując w bezpieczeństwo część przychodów. W ten sposób powinniśmy stworzyć rezerwę, która pozwoli nam na przetrwanie w momencie, kiedy dojdzie do zachwiania rynku albo gdy z innych powodów będziemy zmuszeni pokryć nasze zobowiązania.

Ciągle inwestujesz? Zapewnij sobie szybką gotówkę

Rezerwa finansowa jest rozwiązaniem awaryjnym, którego nie powinno się ruszać bez naprawdę ważnego powodu. Jeśli chcesz zapewnić sobie szybszy przypływ gotówki z faktur, nie ruszając zabezpieczeń na czarną godzinę, możesz spróbować faktoringu. Tego typu usługi dają szybki dostęp do gotówki, jeszcze zanim klient ureguluje fakturę. 

Faktoring jest także świetnym rozwiązaniem, kiedy długoterminowe zlecenie wymaga od nas ciągłych inwestycji, a termin płatności na fakturze jest mocno odsunięty w czasie. Dzięki tej metodzie możesz realizować zlecenie bez zaciągania kredytów, mając od razu po wystawieniu faktury dostęp do środków, na które opiewa. W sporej liczbie przypadków usługa faktoringu może na małe firmy podziałać jako zachęta do wejścia we współpracę z dużymi podmiotami, które standardowo wyznaczają odległe terminy płatności. Wiele małych podmiotów - które funkcjonują od zlecenia do zlecenia - czuje, że nie może sobie pozwolić na kilkumiesięczne oczekiwanie na płatność. Faktoring jest w takim wypadku idealnym rozwiązaniem.

Zabezpieczaj się

Na rynku istnieje dużo rozwiązań, które zabezpieczą Twoje inwestycje przed ryzykiem. Jeśli jesteś eksporterem lub importerem, zapewne wiesz, jak na Twoje przychody wpływają wahania kursów. Metoda naturalna – czyli płacenie faktury w terminie, kiedy kurs będzie niższy - jest przede wszystkim ryzykowna – kurs może spadać dość długo, a także czasochłonna – trzeba go obserwować. 

Istnieje wiele narzędzi, które zabezpieczają ryzyko kursowe. Najprostszym jest naturalny hedging, czyli rozliczanie części dochodów i przychodów bezpośrednio w obcej walucie, bez przewalutowań. Innymi rozwiązaniami są ubezpieczenie od ryzyka kursowego, a także opcje walutowe dostępne w bankach – pozwalające na przykład na dokonanie transakcji zakupu lub sprzedaży walut w przyszłości, po określonym kursie.

Przede wszystkim monitoruj     

Najważniejsze jest jednak, żeby mieć świadomość sytuacji firmy. Ważnymi narzędziami są tutaj wskaźnik bieżącej płynności finansowej i ewidencja prognozowanych przychodów i wydatków. O monitoringu, który pozwoli szybko przewidzieć dziurę w firmowym budżecie, przeczytasz we wcześniejszym artykule.

Monika Woźniak

współzałożycielka SMEO

Strateg produktowy z 12-letnim doświadczeniem w zarządzaniu obszarami obsługi klienta i procesami oceny wierzytelności faktoringowych w m.in. Idea Money, Bibby Financial i Alior Bank; absolwentka Szkoły Głównej Handlowej; w trakcie certyfikacji ACCA. Współzałożycielka SMEO, firmy oferującej faktoring online wspierający płynność finansową małych i średnich firm. Specjalizuje się w rozwoju produktów finansowych dedykowanych małym i średnim firmom.

Komentarze (0)