Zortrax M200 - tak nazywa się drukarka 3D zespołu Gadgets3D, który zebrał blisko 112 tysięcy dolarów na portalu Kickstarter.com. To pierwszy sukces Polaków na taką kwotę w zbiórce pieniędzy, która jeszcze nie dobiegła końca. Do zamknięcia procesu zrzutki pozostało jeszcze 16 dni.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Czym jest Zortrax? To łatwa w obsłudze, stylowa i opłacalna dla Ciebie drukarka 3D. Tak o projekcie mówią zainteresowani w opisie zbiórki, który przekonał kilkadziesiat donatorów, czyli ludzi wspierających takie inicjatywy. Każdy z nich w zamian za określoną kwotę otrzyma gadżety związane z Zortraxem, a nawet samą drukarkę. Koszt najtańszego, podstawowego zestawu wynosi 1899 dolarów. Do czego przyda nam się takie urządzenie?

Warto zapytać o to studentów wzornictwa i inżynierów, którzy muszą tworzyć prototypy swoich projektów. Spotykają się wtedy z wieloma ograniczeniami materiałów takich jak PCV, drewno, gips. Wielu skomplikowanych kształtów praktycznie nie da się wytworzyć w ręcznej obróbce, często trwa to miesiącami. Nie ma też możliwości osiągnięcia "fabrycznego" efektu plastiku z formy - mówi dla MamStartup Karolina Bołądź z Gadgets 3D.

Na filmie promocyjnym widać między innymi sześcian, który został “wydrukowany” Zortraxem. Ciekawe jest to, że został wypełniony coraz mniejszymi sześcianami, co nie byłoby możliwe bez technologii kontroli nad wydrukiem. Na rynku istnieje już kilka firm tworzących domowe drukarki 3D. Olsztyński zespół chwali się ceną, która jest znacznie niższa niż u innych producentów. Oprócz tego Gagdets3D oferuje pomoc techniczną oraz 12-sto miesięczną gwarancję producenta.

Historia drukarki Zortrax M200 rozpoczęła się dwa lata temu, kiedy zespół Gagdets3D zaczął pracę nad drukarką 3D. Tematem zainteresował się jednak znacznie wcześniej. Już w 2007 roku członkowie zespołu zainteresowali się drukiem 3D czego dowodem było m.in. uruchomienie e-sklepu z częściami pozwalającymi złożenie takiej drukarki Gagdets3D. Zadanie dla użytkownika było nadzwyczaj trudne i połączenie ze sobą wszystkich elementów wiązało się z poświęceniem wielu godzin. Dlatego z pomocą przyszedł zespół z Olsztyna, który postanowił samodzielnie tworzyć takie drukarki. Prace nad nią trwały blisko dwa lata, a wszystko po to by jak najbardziej ułatwić tworzenie druków przeciętnemu użytkownikowi. Pierwszy prototyp drukarki powstał już po kilku miesiącach. Nie spełniał jednak wymagań założonych przez zespół Gagdets3D.

Jak mówi Karolina Bołądź sporo czasu zajęło też przygotowanie samej kampanii i nanoszenie poprawek, których wymagał Kickstarter. Zapytana o to dlaczego zespół nie chciał skorzystać z pieniędzy oferowanych przez fundusze inwestycyjne, odpowiada:

Od samego początku planowaliśmy wystawienie naszej drukarki na Kickstarterze. Przede wszystkim przekonała nas możliwość dotarcia do najbardziej znaczących klientów, czyli tych, którzy na bieżąco śledzą nowinki techniczne i często są dobrze zorientowani w temacie - mówi Karolina Bołądź, odpowiedzialna za PR i kontakt z mediami. Kickstarter to nie tylko zbiórka pieniędzy na inwestycję. To również platforma kontaktu z potencjalnymi użytkownikami, gdzie wyrażają oni swoje wątpliwości, zadają pytania i mówią o tym, co im się podoba, a co chcieliby zmienić. (...) nie wyobrażamy sobie lepszego źródła informacji o naszych potencjalnych klientach. Tego typu badania marketingowe kosztowałyby fortunę!

Jak wydrukować obiekt w trzech wymiarach? Proces rozpoczyna się od zaprojektowania przedmiotu. Robimy to za pomocą programu dołączonego do zakupu. Projekt przenosimy na kartę pamięci, którą ostatecznie umieszczamy w czytniku podłączonym do Zortraxa. Później czekamy kilkadziesiąt minut na wydruk, w zależności od specyfiki obiektu.

Zespół nie spoczywa na laurach i już zapowiada kolejne zmiany i udogodnienia w swojej drukarce. Jedną z proponowanych zmian będzie wsparcie siecią WiFi oraz udostępnienie możliwości pracy nad obiektem w technologii cloud computing, czyli w tzw. chmurze. Duża część rynku to po prostu hobbyści, którzy na potrzeby druku uczą się obsługi programów CAD i tworzą fascynujące modele, którymi za pośrednictwem internetu dzielą się z innymi "drukarzami 3D" - mówi Karolina Bołądź.

Zespołowi gratulujemy i trzymamy kciuki za zebranie jeszcze większej ilości zamówień. A Wy? Co byście stworzyli gdybyście mieli taką drukarkę u siebie?

Komentarze (0)