W trakcie pracy głównie nad analizą finansowej części układanki zwanej pomysłem na biznes, bardzo często młodzi przedsiębiorcy popełniają pewne “drobnostki”, przez które droga do inwestora staje się dłuższa i zdecydowanie bardziej kręta. Jedną z takich “drobnostek” jest ustalenie odpowiedniej wysokości wynagrodzenia dla pomysłodawców, którzy angażują swój czas w rozwój projektu.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Zdjęcie royalty free z Fotolia 

Poniżej przedstawione zostały cztery główne błędy, które popełniają Pomysłodawcy, a przez które spojrzenie na nich jako potencjalnych partnerów, w których można zainwestować pieniądze staje się mniej przychylne.

Błąd nr 1 - Zaczynasz od bardzo wysokiej stawki

Częstą sytuacją jest, że Pomysłodawcy traktują Inwestora jako kogoś, kto bez wielkiej pracy pozwoli im zarobić dużo, w krótkim czasie niezależnie od tego czy projekt się uda czy nie. Oznaką takiego myślenia może być wpisanie sobie do planowanego budżetu kwot przeznaczonych na wynagrodzenia Pomysłodawców, które przeciętnemu Kowalskiemu nawet się nie śniły.

Zadacie zapewne pytanie - ile trzeba wpisać żeby było dobrze - na to odpowiedź zawsze jest jedna - “to zależy” :)

Zależy od tego ile działamy na rynku, jakie mamy doświadczenie, itp. Stawka jest bardzo indywidualna i jeśli będzie oscylowała wokół średniego wynagrodzenia w danej branży na danym stanowisku, to nie powinno być większego problemu z jej zaakceptowaniem przez potencjalnych inwestorów.

Błąd nr 2 - Ustalasz swoje wynagrodzenie jako koszt stały

Kolejnym błędem, nawiązującym do Błędu nr 1 jest ustalenie swojego wynagrodzenia jako koszt stały (i to jeszcze na bardzo wysokim poziomie).

Idąc do inwestora pamiętaj, że wszystkie koszty, które są wpisane jako stałe do biznesplanu podnoszą ryzyko przedsięwzięcia. Zazwyczaj ustalasz z inwestorem pewien plan finansowo-operacyjny, w ramach którego możesz działać. Wpisanie do niego stałych pozycji kosztowych może spowodować sytuację, w której mimo niewypełniania określonych celów projektu, pieniądze przeznaczone na inwestycje są wydawane w założonym tempie.

Lepszym rozwiązaniem, któremu przyklaśnie na pewno niejeden inwestor, będzie ustalenie sobie pewnego poziomu wynagrodzenia jako części stałej oraz uzależnienia swojego wynagrodzenia od wykonywania określonych celów w projekcie. Mogą nimi być: liczba użytkowników, określenie odpowiedniego poziomu sprzedaży, przy której rośnie nam pensja czy określenie procentowego udziału premii w wygenerowanym zysku.

Błąd nr 3 - Twoje “niezbędne” dodatki

Jeśli przychodzisz do inwestora i od progu mówisz, że poza niezłą pensyjką potrzebujesz na start samochód klasy premium, plus szofera, a do tego własną asystentkę, nieograniczony budżet delegacyjny, tysiące na budżet reprezentacyjny, to wiedz, że jeśli nie będziesz miał bardzo dobrego uzasadnienia dla tych kosztów, inwestor po prostu nie będzie traktował Twojego budżetu poważnie.

Jako inwestorzy zdajemy sobie sprawę, że na niejednym stanowisku do wykonywania obowiązków potrzebne jest auto czy podróże zagraniczne, ale pamiętajcie, że auto nie musi na starcie kosztować 300 tysięcy, a podróże samolotem nie muszą się odbywać od razu w business class.

Błąd nr 4 - Nie traktujesz siebie jako Pomysłodawcę a Pracownika

Ostatnim błędem, który jest zauważalny w przypadku wielu Pomysłodawców przychodzących do inwestora jest traktowanie siebie jako pracownika. Mówię tutaj o dwóch aspektach.

Po pierwsze, zakładanie, że będziemy pracowali od 8 do 16, a co potem, to już nie inwestora sprawa. Pamiętaj, że inwestor inwestując pieniądze chce, żebyś poświęcał 120% swojego czasu na realizację pomysłu biznesowego, tak żebyś Ty a przy okazji on mógł na tym zarobić.

Po drugie, co jest nawiązaniem do błędu nr 2 i 3, tłumacząc się, że przecież takie są standardy rynkowe w dużych korporacjach i że  przecież musisz za coś żyć, a 30.000 miesięcznie to jest twoje minimum płacowe, nie zachęcasz za bardzo inwestora do podjęcia pozytywnej decyzji inwestycyjnej.

Podsumowując powyższe błędy należy wspomnieć o jednej rzeczy. Inwestor chce bardzo abyś zarabiał 100.000 zł miesięcznie. Pragnie też żebyś jeździł najlepszymi limuzynami na świecie z szoferem w osobie znanego kierowcy rajdowego, latał prywatnym odrzutowcem oraz miał nieograniczony budżet reprezentacyjny. Powyższe cele powinny być jednak pokrywane jako racjonalny i wymagany na pewnym poziomie rozwoju przedsiębiorstwa wydatek ZARABIAJĄCEJ odpowiednio dużo firmy. Nie powinny być pokrywane z pieniędzy od inwestora na etapie, kiedy spółka działa na progu rentowności bez jasno określonych perspektyw na zarabianie dużych pieniędzy.

Tomasz Czapliński

Prezes LMS Invest, funduszu należącego do SpeedUp Venture Capital Group. Fundusz specjalizuje się w inwestycjach na wczesnym etapie działania przedsiębiorstw. Studiował inwestycje kapitałowe i strategie finansowe na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Menedżer i koordynator w paru firmach internetowych. Kilka lat temu, był konsultantem w strategicznej firmie konsultingowej, gdzie wykonał wiele projektów doradczych dla firm małych i dużych. Specjalizuje się w modelowaniu działalności, prognoz finansowych i wyceny przedsiębiorstw.

Komentarze (0)